Jeden z najgroźniejszych brytyjskich neonazistów był gejem. Przez 20 lat prowadził podwójne życie

Nicky Crane na okładce płyty. Dzięki niej stał się ikoną prawicowych ruchów
Nicky Crane na okładce płyty. Dzięki niej stał się ikoną prawicowych ruchów Fot. Youtube/OxBlood66
Był jednym z najgroźniejszych neonazistów w Londynie w latach '80. Latami wiódł podwójne życie: agresywnego, skrajnie prawicowego skinheada i geja. Te dwie dziedziny życia kompletnie od siebie oddzielił - przynajmniej do czasu.


Nicola Crane urodził się w 1958 roku w Londynie, jako jeden z dziesięciorga rodzeństwa. Był włoskiego pochodzenia ze strony matki, jego ojciec był kreślarzem. Szybko jednak chłopak znalazł "drugą rodzinę" - grupę skinheadów, którzy panoszyli się po południowo-wschodnim Londynie.

Grupa ta miała silne powiązania ze środowiskami skrajnie prawicowymi. Byli to skini-narodowcy, którzy w latach '70 właśnie się odradzali i związali się z Frontem Narodowym - skrajnie prawicową partię. Crank bardzo szybko podłapał ideologię narodowego socjalizmu.

Jak mówił w wywiadzie telewizyjnym w 1992 roku, "Hitler był jego Bogiem". - Był jak mój przywódca. Wszystko, co robiłem, było jakby dla Adolfa Hitlera - opowiadał Crane. Nicky, bo tak na niego mówiono, szybko awansował w środowisku: szybko stał się jednym z osobistych ochroniarzy swojego lidera i jednocześnie jednym z najlepszych wojowników w tych szeregach. Członkowie tej ekipy nosili czarne ubrania z nazistowskimi symbolami, a wszystko, oczywiście, w paramilitarnym klimacie.


Niektórzy ludzie, znający Crane'a, opisywali go jako niesamowicie brutalnego. "Gorszy niż zwierzę" - mówił o nim jeden z sędziów, który prowadził jego sprawę. Crane miał sporo na sumieniu - organizował napady na grupy murzynów, brał udział w licznych pobiciach. W efekcie, w 1981 roku, Crane trafił do więzienia na 4 lata.

Tam jednak nie nabrał ogłady, wręcz przeciwnie - próbował m.in. atakować strażników. Za karę został zesłany do więzienia o zaostrzonym rygorze, gdzie spędził pół roku. Wszystko to sprawiło, że stał się rozpoznawalną i szanowaną figurą w prawicowych środowiskach. Jak opisuje BBC, miał potężną charyzmę, choć jego zasób słów był mały i nie miał talentu oratorskiego.

W tym samym czasie rozwijała się druga strona Nick'yego Crane'a - strona, której jego prawicowi koledzy nie powinni nigdy poznać.

Wszystko zaczęło się w jednym z gejowskich klubów w Londynie, gdzie Crane poznał Johna Byrne. Nicola był tuż po wyjściu z więzienia, a jak opisywał Byrne, był to "cichy, przyjazny człowiek". Już pod koniec lat '70 Nicky zaczynał być stałym bywalcem gejowskich klubów. Postura sprawiła, że bez trudu zostawał ochroniarzem w takich miejscach. John Byrne wierzył, że neonazizm Crane'a to tylko poza, show. Zdaniem Byrne'a, Nicky był zbyt miły, by być ekstremistą.

Niestety, Crane wcale nie grał, a faktycznie utożsamiał się z nazizmem. Wycieczki do klubów gejowskich to była jedyna rzecz, którą zmienił w swoim życiu od wyjścia z więzienia. Cały czas był bohaterem środowisk skrajnie prawicowych.

W 1984 jego podwójne życie po raz pierwszy wyszło na jaw. Antynazistowski magazyn "Searchlight" publikował wówczas plotki o neonazistach. Oni sami kupowali pismo, by sprawdzić, czy przypadkiem się w nim nie pojawili. Magazyn wspomniał o tym, że Crane bywa w gejowskim klubie Heaven. Nawet neonaziści wiedzieli, że to czołowy klub gejowski. Koledzy Nicky'ego postanowili jednak zignorować te doniesienia.

On sam zaprzeczał i miał czym się podeprzeć. Wówczas homoseksualizm był kojarzony ze zniewieściałością, a tego o Cranie nie można było powiedzieć. Poza tym, nikt nie chciał wtedy zostać uznanym za osobę, która wierzy w doniesienia takiego magazynu. A do tego wszystkiego koledzy po prostu bali się podpaść Crane'owi. Sam bohater plotki twierdził do tego, że do pracy w klubach gejowskich został zmuszony przez firmę ochroniarską, która go zatrudniała.

Mimo to, plotka zaczęła się rozchodzić - wśród kiboli i prawicowców. Kilku z nich Crane po prostu pobił, ale to nie zatrzymało rozgłosu - i plotki dotarły też do skinheadów. Doszło do paradoksalnej sytuacji, w której neonaziści nie mogli uwierzyć, że jeden z nich może być gejem, a geje nie mogli uwierzyć, że jeden z nich jest neonazistą. To wtedy jego podwójne życie zaczęło się łamać.

W 1990 roku Crane brał udział w marszu z okazji Krwawej Niedzieli w Kilburn, irlandzkiej enklawie w Londynie. Tam został rozpoznany przez antyfaszystów i po wymianie ciosów udało mu się uciec. Gdy wracał na miejsce, został rozpoznany po raz drugi - a maszerujący odebrali to jako chęć ataku na nich. Szybko otoczyli taksówkę, wyciągnęli go z środka i pobili do nieprzytomności.

Podczas procesu agresorów Crane postanowił zeznawać. To był znak, że chce odciąć się od skrajnej prawicy. Z relacji jego przyjaciół wynika, że już od 1989 roku spędzał dużo czasu w Tajlandii, gdzie był anonimowy - w przeciwieństwie do Londynu, w którym był powszechnie znany. Tym bardziej, że w stolicy Anglii zagrał w kilku amatorskich filmach porno dla gejów, opartych na motywie skinheadów. Wówczas też podjął decyzję, by zakończyć podwójne życie.

W 1992 roku Nicky Crane udzielił wywiadu Kanałowi 4 do dokumentu na temat skinheadów-gejów. Przyznał, że wiedział o swojej orientacji od czasu, gdy związał się z Ruchem Brytyjskim - skrajnie prawicową organizacją, do której należał latami.

Opowiadał, że czuł się jak hipokryta, gloryfikując Hitlera i będąc jednocześnie gejem. Podkreślał, że wstydzi się swojej neonazistowskiej przeszłości. Mówił, że już w tym momencie nie obchodzi go, czy ktoś jest czarny, biały i jaką ma orientację. - Albo lubię albo nie lubię danej osoby, bez względu na jej kolor skóry - podkreślał.

Jego ex-koledzy wpadli w szał, słysząc te słowa. Wydali na niego praktycznie wyrok śmierci. W grudniu 1993 roku, gdy John Byrne jechał spotkać się z Nickym Crane'm, jego kolega się nie pojawił. Jak się okazało, dzień wcześniej, w wieku 35 lat, Crane zmarł na wyjątkowo złośliwą odmianę zapalenia płuc. Jak się potem okazało, był chory na AIDS. W momencie śmierci był przy nim Craig - jeden z jego chłopaków.

Jak podkreśla BBC w swoim reportażu, śmierć Nicky'ego Crane'a była symbolem końca czasów, w których prawicowi ekstremiści mogli kontrolować ulice przemocą. Całą, o wiele szerszą i fascynującą historię Nicky'ego Crane'a można przeczytać na stronie BBC.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
RECENZJA 0 0Obejrzałem sequel "Lśnienia". To nie jest zwykły skok na kasę, ale i tak jest z nim problem
Volvo 0 0Chcesz tanio kupić nowy samochód? To najlepszy moment. Zobacz, co wymyśliło Volvo
Leroy Merlin 0 0Glamour, a może... pustynny? Najnowsze ekscytujące trendy w urządzaniu wnętrz
ASZdziennikMotorola 0 07 pomysłów na wieczór, które są tak fajne, że aż szkoda ich nie wrzucić na Insta
0 0Kto będzie uczył twoje dziecko? Tysiące wakatów, a to jeszcze nie koniec
WYWIAD 0 0Wyślij kartkę do 5-letniej Natalki! Mama przekłada święta i prosi internet o pomoc

MOTO

POLECAMY 0 0Polacy sprzątają Himalaje. Andrzej Bargiel wziął worki i poszedł na lodowiec. "Ilość śmieci szokuje"
DADHERO.PL 0 0Co się dzieje, gdy wrzucasz do sieci zdjęcia swoich dzieci? Zanim to zrobisz, przeczytaj ten tekst
POLECAMY 0 0Przez nową modę wstydzę się, że mam iPhone’a. Najgłupsza rzecz w smartfonach, jaką widziałem