Leszek Miller "chętnie się podejmie misji bycia premierem"
Leszek Miller "chętnie się podejmie misji bycia premierem" Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Leszek Miller stwierdził, że gdyby Polacy chcieli, by znów był premierem, to on "chętnie podejmie się tej misji". - Dwa lata temu pytali nas, kiedy się rozwiążemy. A po dwóch latach pytają: z kim będziemy rządzić - mówił Miller w TVP.Info.

REKLAMA
Plotki o sojuszu PO z SLD pojawiają się w politycznych kuluarach coraz częściej. Wielu osób to nie dziwi, bo już Janusz Palikot w swojej książce "Kulisy Platformy" pisał, że Donald Tusk jest autentycznie zafascynowany Leszkiem Millerem i jego stylem rządzenia.
Również Przemysław Wipler w rozmowie z naTemat w cyklu "Bez autoryzacji" mówił, żebyśmy się nie zdziwili, jeśli po wyborach w 2015 roku powstanie rząd z "premierem Millerem i wicepremierami Tuskiem i Palikotem".
Miller wyczuwa te nastroje i na powrót rosnącą popularność Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Wczoraj, gdy atakował go Donald Tusk na Radzie Krajowej PO, Miller na żywo odpierał te ataki. Konwencja SLD była później chwalona i udało jej się trochę wyrwać uwagi mediów, skupionych w sobotę głównie na PO.
Szef SLD kuje więc żelazo, póki gorące. W rozmowie na antenie TVP.Info stwierdził: - Jeśli Polacy tego zechcą, chętnie podejmę się tej misji i zostanę premierem.
Tym samym Miller daje znak, że jest gotowy do rządzenia. Jak tłumaczył, dwa lata temu SLD otrzymało "bardzo bolesną lekcję". - 2 lata temu wszyscy pytali nas, kiedy skapitulujemy, kiedy się rozwiążemy. A po dwóch latach pytają: z kim będziemy rządzić - mówił polityk Sojuszu.
Jakim premierem byłby Leszek Miller? Lider SLD już uchylił rąbka tajemnicy. Według niego, należałoby opodatkować transakcje finansowe, dzięki czemu do budżetu trafiałoby nawet 30 mld złotych rocznie. - Trzeba mieć odwagę, żeby włożyć ręce do kieszeni bogatych - wyjaśniał. Cóż, przynajmniej nie obiecuje, że znajdzie bilion złotych jak Jarosław Kaczyński.

Źródło: TVP.Info