
Ministerstwo nauki planuje przygotowanie kodeksu dobrych praktyk, który sprawi, że pracodawcy i stażyści będą realnie rozliczani z realizacji celu, który wcześniej zadeklarowali w umowie. "Nie wolno powielać fikcji. Również uczelnie powinny lepiej dobierać pracodawców, tak żeby staże naprawdę łączyły naukę z przygotowaniem do pracy" – mówi minister Lena Kolarska-Bobińska.
REKLAMA
Pierwszy krok w kierunku rozwiązania problemu bezwartościowych staży już został wykonany. Kilka dni temu rząd przyjął nowelizację ustawy o szkolnictwie wyższym, która zakłada, że uczelnie będą podzielone na dwa typy: akademickie i zawodowe. Te drugie będą miały obowiązek zorganizowania studentom co najmniej trzymiesięcznej praktyki.
Samo wydłużenie stażu nie uzdrowi jednak sytuacji. Potrzebna jest zmiana jakościowa, bo studenci często skarżą się chociażby na uczelnianych koordynatorów ds. praktyk, którzy nie pilnują realizacji programu, a jedynie wymagają papierka. Z drugiej strony bywa, że sami zainteresowani korzystają z pierwszej lepszej oferty, by tylko odbębnić staż, lub też są zaniedbywani przez pracodawców, którzy każą im parzyć kawę.
Jak mówi w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" Robert Pawłowski, szef Funduszu Pomocy Studentom, konieczne jest, by pracodawcy podpisywali z uczelniami i studentami umowy, w których będzie zadeklarowany cel praktyk. Następnie każda strona będzie rozliczana z jego realizacji. Takie rozwiązanie jest zapisane w kodeksie dobrych praktyk, który Fundusz chce podsunąć ministerstwu.
"Planujemy taki kodeks, powinni go zaakceptować pracodawcy, uczelnie i studenci. Jeszcze w europarlamencie często zgłaszał się do mnie ktoś z propozycją, żebym przyjęła go na staż. Nieważne, jaki kandydat, nieważne, po co, byle odhaczyć" – mówi "GW" minister nauki prof. Lena Kolarska-Bobińska.
O tym, że zmiana jest potrzebna, można się przekonać zaglądając w statystyki. Z badań Eurobarometru wynika, że co trzeci staż u pracodawców w Unii Europejskiej jest nieprzydatny i źle oceniany przez studentów. Dodatkowo jedynie 35 proc. praktykantów dostaje wynagrodzenie za wykonaną pracę.
Źródło: "Gazeta Wyborcza"
