Zbigniew Boniek i PZPN chce płacić piłkarzom za sukcesy, a nie tylko za grę
Zbigniew Boniek i PZPN chce płacić piłkarzom za sukcesy, a nie tylko za grę fot.Przemek Wierzchowski/Agencja Gazeta

Piłkarze naszej reprezentacji należą do najbardziej przepłacanych w Europie. Choć grają słabo, sponsorzy i tak nie szczędzą grosza, aby zaistnieć wokół piłkarskiej reprezentacji.

REKLAMA
Menedżerowie portugalskiej firmy Jeronimo Martins Polska właśnie przygotowują się do rozmów o przedłużeniu wygasającego z końcem lipca kontraktu głównego sponsora reprezentacji w piłce nożnej. Podobno do tej pory Biedronka płaciła rocznie ok. 2 mln za możliwość promowania się przy reprezentacji. Opłacało się. Tysiące reklam z kapitanem narodowej drużyny Kubą Błaszczykowskim wyemitowanych podczas Euro2012 sprawiły, że dziś rozpoznawalność marki sieci handlowej przekracza 97 proc.
- Jako partner jesteśmy bardzo zadowoleni, może jako kibice trochę mniej – mówi Alfred Kubczak, dyrektor do spraw korporacyjnych Jeronimo Martins Polska. Dodaje, że firma zastanawia się nad przedłużeniem kontraktu, bo sponsorowanie reprezentacji pasuje do ich biznesowego modelu i polityki marketingowej. - Tak jak kibicowanie reprezentacji łączy różne środowiska, tak samo w Biedronce zakupy robi już większość Polaków i to o różnym statusie - dodaje.
Adamiakowa jeszcze zagra w kadrze
Kiedy w 2010 roku JMD z pompą ogłaszało swój kontrakt sponsorski prezentacja kończyła się zabawnym filmem, w którym Biedronka leci do Brazylia i świętuje tam z polskimi piłkarzami zwycięstwa na boisku. W ubiegłym roku kadra Nawałki w dwóch meczach popisowo przegrała eliminacje. Mundial przeszedł piłkarzom, kibicom i sponsorom koło nosa.
Pomimo braku polskich piłkarzy na mundialu w czerwcu tego roku sieć handlowa będzie się reklamować piłkarskimi spotami. - Pewnie będzie to coś dowcipnego, na luzie i z dystansem. Może wróci Adamiakowa (red. fikcyjna postać z reklamówki sieci) – dodaje menedżer.
Sponsorzy i PZPN szykują argumenty do nowej rozgrywki sponsorskich kontraktach. Ci którzy płacą piłkarzom twierdzą, że bez triumfów czy wydarzeń jak Euro2012 należy się mniej. PZPN i SportFive (firma, która organizuje sprzedaż praw do pokazywania meczów oraz innych praw marketingowych reprezentacji) uważają, że dopóki piłka nożna budzi zainteresowanie Polaków stawki nie mogą spadać.
– Długoterminowe umowy sponsorskie wygasają w lipcu tego roku. Wysokość tych kontraktów została określona w momencie ich podpisywania i wyniki osiągane przez reprezentację nie mają wpływu na zmianę wielkości środków przekazywanych przez sponsorów – mówi Jakub Kwiatkowski, rzecznik prasowy PZPN.
Oznaczałoby to, że w sensie marketingowym polska reprezentacja jest jedną z najbardziej przepłacanych w Europie. Przyznaje to nieoficjalnie rozmówca ze SportFive: - W rankingu FIFA Polska zajmuje dalekie miejsce na świecie i w Europie natomiast wycena praw do pokazywania meczów i kontrakty sponsorskie są takim poziomie jakby polska reprezentacja zajmowała 10-15 miejsca w Europie. To zasługa dużego rynku telewizyjnego – tłumaczy.

Na przykład mecz Polska-Grecja podczas Euro2012 oglądało 15,5 mln widzów, co jest rekordem wszech czasów, między innymi po występie Małysza na olimpiadzie Salt Lake City obejrzanym przez 14 mln widzów i krwawym pojedynku Andrzeja Gołoty z Timem Whitherspoonem we Wrocławiu – 9 mln widzów.
Dlatego, gdy przyszło do targów o prawa do pokazywania meczów reprezentacji w nadchodzących eliminacjach mistrzostw europy we Francji oraz mistrzostw świata publiczna TVP została daleko w tyle. Właściciel Polsatu Zygmunt Solorz-Żak wyłożył na stół 35 mln euro.
Zygmunt Solorz-Żak
o umowie z PZPN

Cieszę się, że do takiego kontraktu doszło, że nabyliśmy prawa do eliminacji mistrzostw Europy i mistrzostw świata, że wielka piłka wraca na anteny Polsatu.


– Paradoksalnie sami piłkarze mogą grać słabo, ale dopóki większość z 37 mln Polaków chce to oglądać, a kibice śpiewają Polacy nic się nie stało nie zabraknie hojnych sponsorów – komentuje biznesmen związany w branżą piłkarską.
Wierny reprezentacji pozostał sponsor techniczny Nike – każdemu zawodników dostarcza około 80 produktów od kilku czapek na głowę, po ręcznik i klapki, które zabiera się pod prysznic. Kontrakt przedłużono do końca 2015 roku Maciej Lasoń odmawia podsumowania kilkuletniej współpracy. Korporacja ma jednak prawo bycia zawiedzioną. Partnerem mistrzostw świata w Brazylii jest przecież - Adidas śmiertelny wróg Nike. Jedyna możliwość zaprezentowania produktów amerykańskiej firmy na imprezie to logo na koszulce zawodników drużyny, którą sponsoruje.
Przedłużona na dwa lata współpraca z Nike to rekompensata za „aferę koszulkową” z jesieni 2011. Na nowych koszulkach piłkarzy pojawił się wówczas słynny "piłkoorzeł” PZPN, a zabrakło miejsca na godło narodowe. Nike, który obok PZPN przyjął krytykę opinii publicznej w ekspresowym tempie musiał przeprojektować koszulki i zlecić przyszycie narodowego godła. Jak ujawnił tygodnik Piłka Nożna – związek przedłużył kontrakt unikając w rozliczeniach ze sponsorem kary w wysokości 3 mln zł.
Pieniądze jak dopalacz
Transakcje takiej jak z Polsatem w to więcej niż połowa rocznego budżetu Polskiego Związku Piłki Nożnej. Wraz z kilkumilionowymi wpłatami od sponsorów wynosi ponad 50 mln zł Prezes PZPN Zbigniew Boniek zdaje sobie sprawę, że bez sukcesów sportowych na dłuższą metę takie dochody trudno będzie wywalczyć dlatego niedawno pokazał piłkarzom nową marchewkę.
Do tej pory reprezentanci już za sam przyjazd na zgrupowanie otrzymywali po 4 tys. zł tzw. startowego. Od tego roku całość honorarium uzależniana będzie od sukcesu. Od stycznia 2014 do lipca 2016 roku za grę w reprezentacji piłkarze otrzymają do podziału 3 mln zł, ale w przypadku wywalczenia awansu do ME pula wrośnie o dodatkowe 5 mln.
Czy zadziała? Przekonamy się już 18 i 20 stycznia podczas meczów towarzyskich z Norwegią i Mołdawią.