
Beata Kempa wczoraj obsypała - w ciągu dosłownie kilku minut - Twittera swoimi wpisami. Głównie o Januszu Palikocie i jego "kłamstwach". Niektórzy internauci zastanawiali się: czemu Beata Kempa tak bardzo się zdenerwowała?
REKLAMA
Beata Kempa na Twitterze pracę Janusza Palikota w parlamencie oceniła jako "nędzną" - z powodu małej liczby wystąpień i interpelacji. Apelowała: "Palikot leniu weź się do roboty". Posłanka Solidarnej Polski podkreślała, że "damski bokser Palikot" chce zbić kapitał polityczny na walce z kobietą.
Beata Kempa zdenerwowała się przez wpis... Andrzeja Rozenka z Twojego Ruchu. Napisał on: "Kempa oddaj kasę! Za sejmowe pieniądze na konferencję ws. gender do Malezji? #hipokryzja #obłuda #żenada". Tweeta podał dalej Janusz Palikot. Ale nikt nie spodziewał się takiej reakcji. Kempy akcja na Twitterze szybko obiegła internet i co tu dużo mówić, stała się głównie powodem do żartów. Niektórzy przyrównywali moc, z jaką Kempa wyraziła swoje myśli na TT, do telewizyjnych występów Stefana Niesiołowskiego.
Wszystko poszło o to, że Beata Kempa kiedyś pojechała na szczyt kobiet do Malezji - klasą biznes, za pieniądze podatników. Zdaniem Janusza Palikota - szczyt był poświęcony genderowi, a posłanka SP wykazuje się teraz "obłudą i hipokryzją", skoro walczy z gender. Kempa jedna na Twitterze odpowiadała, że ona podczas szczytu brała udział w panelach nie dotyczących gender. Walka zakończyła się z wynikiem 1:0 dla Beaty Kempy - Janusz Palikot już nie odpowiedział na jej Twitterowe ciosy.
