
Od zakończenia II wojny światowej minęło prawie siedem dekad, ale wciąż na jaw wychodzą jej kolejne tajemnice. O odkryciu najnowszej donoszą dziennikarze National Geographic i magazynu "Endeavour". Z ich ustaleń wynika, że naziści byli bliscy stworzenia broni biologicznej w postaci... zakażonych malarią komarów. Opracowywano ją w obozie w Dachau.
REKLAMA
O eksperymentach nazistów z udziałem komarów wiadomo było od dziesiątek lat. W obozie koncentracyjnym w Dachau na ukoszenia zakażonych owadów wystawiano przecież głównie więzionych tam polskich księży. Dotąd sądzono jednak, że Niemcy dopuszczali się tego, by opracować szczepionkę na zimnicę - odmianę malarii, którą przenosiły komary z okolic zajętych przez nazistów obszarów Białorusi i Ukrainy. Epidemia skutecznie utrudniała bowiem zasiedlenie zdobytej ziemi przez Niemców.
Z najnowszych ustaleń Klausa Reinhardta z niemieckiego Uniwersytetu w Tübingen wynika tymczasem, że entomolodzy w KL Dachau eksperymentowali z komarami nie tylko po to, by znaleźć sposób na opanowanie epidemii zimnicy. I zajmowali się nie tylko wschodnioeuropejską odmianą malarii. Zakażone wirusem komary miałby bowiem stać się potężną i zaskakującą dla przeciwnika bronią biologiczną.
Dowodem na to są odnalezione własnie dokumenty autorstwa biologa Eduard Maya, który prowadził badania w Dachau. Zdaniem Reinhardta, to właśnie May był szefem zespołu opracowującego nową broń biologiczną.
Z odnalezionych dokumentów wynika, że naziści mieli już także plany wykorzystania zarażonych malarią komarów na obszary przeciwnika. Prowadzili oni próby, w których sprawdzano wytrzymałość zakażonych komarów na długich trasach lotniczych. Owady miały być zrzucane nad terytorium wroga w swego rodzaju bombach. Nim ktokolwiek spostrzegłby jednak, że atak przeprowadzono, dokoła panowałaby już epidemia śmiertelnej choroby.
Na szczęście coś zawiodło. Prawdopodobnie główną przyczyną fiaska projektu związanego z przenoszącymi malarię komarami była niechęć najwyższych nazistowskich dowódców przed doposażeniem laboratorium w Dachau. Mimo, iż projekt zapoczątkował rozkaz samego Heinricha Himmlera, sprzęt na którym pracował Eduard May nie był najnowocześniejszy, a srogie niemieckie zimy powodowały, że wiele owadów ginęło.
