
Krystyna Pałka, reprezentantka Polski w biathlonie na Igrzyskach Olimpijskich w Soczi, napisała we wtorek na swoim facebookowym profilu, że ktoś przed startem przekręcił przyrządy w jej karabinie, co było powodem przegranej. Czy to początek wielkiego skandalu w polskim sporcie?
Reprezentantki Polski w sztafetowym biegu biathlonowym, czyli Krystyna Pałka, Monika Hojnisz, Weronika Nowakowska-Ziemniak i Magdalena Gwizdoń były wymieniane w gronie faworytek do uzyskania olimpijskiego złota. Jednak już na samym starcie, pierwsza z zawodniczek – Krystyna Pałka – nie trafiła ani razu w pierwszych pięciu próbach strzelania, a po dobraniu trzech sztuk amunicji spudłowała jeszcze dwukrotnie, przez co musiała przebiec cztery rundy karne.
Wczoraj na swoim facebookowym profilu napisała:
W efekcie Polki zajęły 10 miejsce, winą za zły wynik obarczono przede wszystkim Pałkę. – Jestem w szoku, nie mogę tego pojąć. Być może znaczenie miało ustawienie broni? Na przestrzeliwaniu wszystko było dobrze. Potem udałam się na rozgrzewkę, karabin zostawiłam fizjoterapeucie, a on zapewnił mnie, że nikt nie miał do niego dostępu – mówiła po zdarzeniu.
Wcześniej podczas Igrzysk Pałka strzelała bardzo dobrze – jak podaje portal Onet Sport, gdyby nie pomyłki zawodniczki "w grę wchodziłby nawet złoty medal dla Polski". Ostatni wpis Pałki brzmi następująco:
Polski Związek Biathlonu zbada sprawę Tymczasem sprawą zainteresował się Polski Związek Biathlonu, który chce przeanalizować nagrania z Soczi. Adam Kołodziejczyk, kierownik wyszkolenia PZB, nie sądzi jednak, by ktoś celowo rozregulował karabin.
– W biathlonie zdarzają się różne wypadki, karabinek mógł spaść ze stojaka, mogło także dojść do kontaktu z innymi zawodnikami. Przyrządy celownicze w karabinkach są bardzo czułe, niewiele potrzeba, by się rozregulowały – zaznaczył Kołodziejczyk, którego cytuje stacja TVN24.
źródło: OnetSport.pl