Most w Mszanie. Najgłupsza budowa w Polsce?

Most w Mszanie miał być powodem do dumy. Nieukończony do dziś wzbudza jedynie żal i drwiny
Most w Mszanie miał być powodem do dumy. Nieukończony do dziś wzbudza jedynie żal i drwiny fot. Grzegorz Celejewski/Agencja Gazeta
Miał być symbolem potęgi ducha polskiej inżynierów, a stał się pośmiewiskiem dla branży. Most w Mszanie to istne fatum. Przez niego odwoływano urzędników i bankrutowały firmy. Czy w ogóle powstanie?

„Intercor już prawie zakończył naprawy po Alpine” - tak Dziennik Zachodni, zatytułował niedawno tekst o budowie mostu w Mszanie. Najzabawniejsze jest to, że słowo „naprawa” dotyczy nieukończonej od 7 lat, „nowej” inwestycji. Koszt budowy przekroczył już 80 mln, a działania naprawcze według szacunków GDDKiA mają wynieść 25 mln zł.

To cudo polskiej architektury to najdłuższy most wiszący w Polsce, o zarazem największej (o szerokość przeszło 42 metry) i unikalnej podwieszanej płycie drogowej. - Na rysunkach miał być piękny, a wyszedł... jak uśmiech z drutami od aparatu nazębnego - budowniczy mostu w Mszanie pokazuje nam siatkę lin i prętów. Po naciągnięciu wzmacniają one konstrukcję mostu na tyle, że najprawdopodobniej uda się go dopuścić do ruchu. - Trwałość mostów szacuje się na 100 lat. Ten, opasany tymi kablami, jako tako wytrzyma 20 lat – twierdzi nasz rozmówca.


W przypadku mostu w Mszanie nic nie jest pewne. Z kosztem naprawy nie zgadza się prof. Jan Biliszczuk z Politechniki Wrocławskiej, twierdzący swoim opracowaniu, że rachunki wyniosą 45 mln. Jan Krynicki rzecznik Generalnej Dyrekcji Dróg krajowych i Autostrad dodaje, że finalny koszt inwestycji nie jest znany ponieważ obecny wykonawca Intercor ma dokończyć budowę za wszelką cenę i na końcu rozliczyć się z rachunków.


Wątpliwy też jest aktualny termin zakończenia robót, czyli 31 marca tego roku. Na budowie już mówi się, że Intercor poprosił o wydłużenie terminu robót do końca lipca. Przypomnijmy, że Lech Witecki, były szef GDDKiA przepędzając z budowy poprzedniego wykonawcę Alpine Bau obiecywał, że trasa będzie przejezdna do końca 2013 roku. Nie jest.

Jak powstał pomysł budowy mostu? Kiedy niespełna 10 lat temu opracowano przebieg autostrady A1, projektem feralnego odcinka zajęła się firma Complex Projekt. Jej inżynierowie Stefan Jendrzejek i Andrzej Miłkowski (główny projektant autostrady) przekonali jednak urzędników Ministerstwa Transportu, że na wjeździe do Polski warto postawić jakiś bajerancki most. Do dziś środowisko spiera się czy chodziło o dodatkowe, sięgające 8 mln zł, wynagrodzenie za projekt czy raczej o ukłon w stosunku do zaawansowanego wiekiem inż. Jendrzejka wykładowcy z Politechniki Gliwickiej.

Wybór lokalizacji padł na potok Kolejówka w Mszanie. O tyle zadziwiający, że rzeczka ma 50 cm szerokości, można nad nią stanąć okrakiem. - Należało wpuścić ją w betonowy przepust na nad nim zrobić nasyp, ot i cała filozofia – mówi Jarosław Duszewski, były menedżer wykonawcy Alpine Bau, a po jego upadku bezrobotny budowlaniec.

Super-most pęka w szwach
Na megabudowie od razu zaczęły piętrzyć się problemy. - Cała dolina była tak grząska, że zaczęliśmy od wbicia 4 tys. pali cementowo wapiennych. 40 mln to był pierwszy duży i nieprzewidziany zapowiedziany rachunek tego kuriozalnego pomysłu – opowiada dalej Duszewski. Firma oprotestowała projekt wykonawczy mostu jako niemożliwy do bezpiecznego wykonania. Opóźniło to budowę w efekcie w 2009 roku po raz pierwszy zerwano kontakt.

Alpine Bau wystartowała i wygrała w następny przetarg, kiedy twórcy mostu, inspektor nadzoru budowlanego, oraz eksperci wprowadzili poprawki do projektu. Ale i to nic nie dało. W grudniu 2011 gdy płyta drogowa była gotowa, most zaczął pękać podczas napinania stalowych lin wzmacniających konstrukcję. Projektant, wykonawca i urzędnicy wzajemnie obarczają się winą. Duszewski twierdził, że należy most zburzyć i na nowo zbudować trasę na nasypie. Dyrekcja upierała się przy kontynuacji budowy i nowym palnie naprawy.

GDDKiA położyła łapę na 300 mln zł gwarancji bankowych Alpine Bau przyczyniając się do jej rychłego bankructwa. Zanim do tego doszło przedstawiciele austriackiej firmy zrewanżowali się pozwem o 1,2 mld złotych odszkodowania. Groteskowy konflikt kosztował utratę stanowiska Tadeusza Jarmuziewicza, wiceministra transportu, który próbując negocjować spotkał się z przedstawicielami Aline Bau i zjadł obiad w restauracji Astoria w Mszanie. Odwołano go za złamanie procedur w ministerstwie.


Niemożliwe do zbudowania
Nawet jeśli uda się sprawić, że w tym roku samochody pojadą mostem w Mszanie nie będzie on powodem do dumy tak jak zakładali projektanci. Prof. Michel Virloguex z Francji, światowy ekspert i architekt rekordowego wiaduktu w Millau, o projekcie mostu napisał: "Rozwiązanie jest niemożliwe do zaakceptowania, ponieważ narusza ono wszelkie reguły poprawnego projektowania i budowania”.

Most w Mszanie doczekał się fachowych opracowań, jak nie należy budować mostów, dołączając do galerii innych opóźnionych, albo spartaczonych budów w Polsce. Oby nie skończyło się jak w przypadku budowy tamy na rzece Skawa niedaleko Wadowic – najdłużej trwającej budowie w Polsce. Pierwsze szkice zapory nakreślił Gabriel Narutowicz, zanim został pierwszym prezydentem RP. Przygotowania ruszyły jeszcze w latach 50' za czasów PRL, a budowę podjęto w 1986 roku. Ze względu na poprawki, ulepszenia i chwilowe braki w finansowaniu trwa do dziś – czyli ponad 90 lat.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...