
Tęsknię za mężem codziennie – mówi Konradowi Piaseckiemu w programie Kontrwywiad stacji RMF Halina Wasserman, żona zmarłego w katastrofie smoleńskiej ministra i posła – Zbigniewa Wassermana.
REKLAMA
Wdowa przeżywa swoją tragedię bardzo osobiście – Nie zależy mi na tym, by wskrzeszać tę atmosferę wspólnoty.
Ponieważ on wiele lat przyjeżdżał w piątek z Warszawy, łapię się na tym, że czekam na niego, to jest męka – opowiada o swojej żałobie Wasserman i dodaje – Na każde święta i weekend był w Krakowie. W tygodniu go nie było, ale mi się wydawało, że on jest zawsze ze mną, bo dużo rozmawialiśmy przez telefon. Byliśmy 40 lat bardzo blisko. Dzieci dbają o mnie, ale dziecko nie zastąpi męża-przyjaciela, takiej miłości jak małżeńska nie da się zastąpić. Zawsze się kochaliśmy, nie było między nami żadnych wahań, dlatego tak mi ciężko.
Halina Wasserman mówi także o planach swojego męża, który zastanawiał się, czy nie odejść z polityki – Myśleliśmy o tym, żeby nie startował do następnych wyborów. Ale był energiczny, jakby był w domu, to może by się nudził. Nie było to postanowione, ale rozważał.
Konrad Piasecki pytał także, czy wdowa nie zastanawiała się, jakby było, gdyby jej mąż nie poleciał. Wdowa tłumaczy – Nie myślę o tym, że mógł nie lecieć. Był obowiązkowym człowiekiem, jeśli trzeba było złożyć hołd, to na pewno by poleciał, nawet ostatkiem sił. Nie odwodziłam go od tego mimo, że on się w ten czas źle czuł, był po półpaścu.
– Wasserman dodaje jednak, że myślała o tym, że gdyby nie przysłała swojemu mężowi paszportu, to może by nie poleciał.
– Wasserman dodaje jednak, że myślała o tym, że gdyby nie przysłała swojemu mężowi paszportu, to może by nie poleciał.
Jak wdowa radzi sobie z żalem po śmierci małżonka? – Dużo robię, pracuję, to mi bardzo dużo pomaga, ale nie ma chwili, gdy nie myślę o nim, nie umiem nie myśleć o nim. – Wasserman mówi, że pomaga jej rodzina, która jednak nie jest w stanie zapełnić dziury po utracie małżonka – Są dzieci kochane, bardzo dbają o mnie, nie spędziłam ani jednej soboty, czy niedzieli samotnie. Ale każda miłość jest inna, inna jest więź, której się nie da wypełnić. Na pewno gorzej mają osoby, które zostały same po katastrofie, im jest bardzo ciężko – dodaje na koniec Halina Wasserman.
