
Profesor Piotr Witakowski z AGH w Krakowie odszedł na emeryturę. Część mediów teraz sugeruje, że emerytura ta była "przymusowa". Według prawicy bowiem za odejściem prof. Witakowskiego stoi fakt, że miał wykład podczas II Konferencji Smoleńskiej.
REKLAMA
Podczas Konferencji Smoleńskiej Witakowski przekonywał, że prezydencki tupolew rozpadł się w powietrzu. Jego zdaniem skrzydło zostało odstrzelone – czytamy w „Gazecie Wyborczej”. Swoją teorię o katastrofie smoleńskiej udowodnił na podstawie obrazków z puszkami po piwie (zgniecione – wypadek; rozerwany – wybuch). Oczywiście, jego sposób argumentacji spotkał się z krytyką i kpinami. Dlatego ci, którzy mu uwierzyli, twierdzą teraz, że jego ustalenia podczas II Konferencji Smoleńskiej były przyczyną „zwolnienia” go z pracy.
Akademia Górnicza-Hutnicza tej tezie zaprzecza. Jak przekonywał rzecznik uczelni w rozmowie z „GW”, profesor od dawna chciał odejść na emeryturę. Witakowski w 2011 roku przekonywał, że nie chce dalej pracować, jednak uczelnia sama poprosiła go, by poczekał ze swoją decyzją dwa lata. Tymczasem prawicowe media doszukały się sensacji, że 72-letni profesor nie będzie wykładał na AGH, bo brał udział w konferencji Antoniego Macierewicza.
Jak ocenia "Wyborcza", Witakowski był dobrym naukowcem, ale kiepskim wykładowcą. Autorzy artykułu sugerują, że nie znaleziono żadnych pozytywnych opinii studentów na jego temat.
Źródło: "Gazeta Wyborcza"
