
Wśród polskich polityków zapanowała nowa moda – narzekają na trud pracy w Parlamencie Europejskim. Zapominają, że zarabiają nie tylko kilkukrotnie więcej niż koledzy z Sejmu, ale i kilkukrotnie więcej niż ich wyborcy. Jacek Saryusz-Wolski z PO narzeka, że musi mieszkać w kilku domach, latać samolotami i jeść w restauracjach.
Czytając wywiady pojawiające się przed wyborami do Parlamentu Europejskiego można uznać, że mało kto pracuje ciężej od europosłów. Do narzekających Michała Kamińskiego (kandydat PO) i Zbigniewa Kuźmiuka (poseł PiS) dołączył w wywiadzie dla Gazeta.pl Jacek Saryusz-Wolski, poseł PO.
Zarabiający 70 tys. zł miesięcznie politycy rzeczywiście muszą sporo podróżować, ale przecież dostają zwrot kosztów podróży, mogą więc spokojnie pozwolić sobie na wygodny lot samolotem. Inaczej, niż dziesiątki tysięcy ludzi, którzy dojeżdżają do pracy w dużych miastach. Dlatego nawet jeśli tryb życia jest męczący, powinni mieć nieco instynktu samozachowawczego i takimi przemyśleniami dzielić się ze znajomymi, a nie w wywiadach.
Wizerunek polskich eurodeputowanych dodatkowo pogarsza opis cwaniactwa, jaki w swojej książce zawarł Marek Migalski.
