
Korea Północna planuje wysłanie satelity na orbitę okołoziemską. Jutro ma mieć miejsce start rakiety. Jest jednak szereg niejasności związanych z tą próbą - rakieta jest dużo większa niż wymagane zastosowanie, a podany tor lotu nie zgadza się z orbitą na jakiej umieszczony ma być obiekt. Komentatorzy ostrzegają - mogą to być zakamuflowane testy militarnych rakiet balistycznych.
REKLAMA
Dzisiejsza próba rakietowa przez Phenian nazywana jest pokojową. "Wystrzelone rakiety nie mają charakteru militarnego. Służą jedynie za środek transportu dla koreańskiego satelity" tłumaczy szef Koreańskiego Komitetu Astronautyki, Peak Czang Ho. Satelita ma za zadanie badać rozkład połaci lasów na terenie państwa oraz służyć badaniom meteorologicznym. Na dowód cywilnego charakteru przedsięwzięcia do obiektu wojskowego dopuszczono zagranicznych reporterów.
Niespójne tłumaczenie
Wiele jednak wskazuje na to, że próba ma mało wspólnego z pozamilitarnym działaniem Komitetu Astronomicznego. Analizując potencjalny tor lotu wspomnianej rakiety, użytkownicy forum specjalistów zajmujących się obserwacją satelitów doszli do wniosku, że aby Phenian mógł wynieść na odpowiednią orbitę tego typu obiekt, władza ryzykowałaby upadek szczątków rakiety na teren krajów sąsiadujących. Obrany tor wyklucza takie niebezpieczeństwo, wykluczając zarazem wspomniane zastosowanie satelity.
"Najbardziej prawdopodobna interpretacja prób, jakie mają być podjęte w tym kraju, to uznanie że kłamią, iż jest jest to próba wyniesienia satelity na orbitę okołoziemską. Zdradza to niekompetencja oddziałów propagandowych odpowiedzialnych za informowanie światowej opinii publicznej. Ich zbyt dokładne opisy zdradziły, że faktyczne zastosowanie jest inne niż deklarowane" pisze na stronie SeeSat wieloletni obserwator satelitów, Ted Molczan.
Sumienne kłamstwa
Koreańczyków zgubiła dokładność i skrupulatność opisywania podejmowanych działań. Satelita, według tłumaczeń, miał być wprowadzony na orbitę "zsynchronizowaną z położeniem słońca". W praktyce wygląda to tak, że satelita podróżuje wokół Ziemi, będąc ciągle nad nią po stronie oświetlanej przez słońce. Daje to możliwość prowadzenia obserwacji niemalże codziennie i zbierania największej ilości danych przy każdym przelocie. Pojawiła się jednak w związku z tym duża nieścisłość. Zaprezentowany tor lotu rakiety i późniejsza orbita na jakiej miałby znaleźć się satelita nie pokrywają się ze sobą.
Trudne do uwierzenia jest też stwierdzenie jakoby jeden satelita miała aż dwa zastosowania - badanie warunków pogodowych i pokrycia terenów leśnych. "Rzadko zdarza się, żeby jedna jednostka pełniła dwa tak rozbieżne zadania" mówił dla portalu Dangerroom były oficer Amerykańskich Sił Powietrznych, Brian Weedan. "Posiadając tak nisko rozwiniętą technologię kosmiczną i żadnego doświadczenia z tego zakresu, trudno jest uwierzyć, że przy pierwszej próbie kraj jest w stanie stworzyć coś tak zaawansowanego technologicznie" kontynuował.
Zbyt duża rakieta
Zbyt duża rakieta
Osoby, które widziały satelitę na własne oczy, miały w pierwszej chwili wrażenie, że jest to jedynie model. Jeden w pracowników NASA stwierdził po obejrzeniu koreańskiej prezentacji, że nie wierzy w autentyczność zaprezentowanej technologii "Nie wierzę, że to coś jest w stanie latać w kosmosie" mówił Jim Oberg.
Zastanawiający jest też rozmiar rakiety nośnej, która ma być użyta w całym przedsięwzięciu. "Jest znacznie większa niż potrzeba do takiej próby. Nie jest to rakieta militarna, ale jest bardzo blisko takich rozmiarów" - dodaje Jim Oberg.
Obama ostrzega: Nuklearny terroryzm wciąż jest możliwy
Obama ostrzega: Nuklearny terroryzm wciąż jest możliwy
Rakieta miała być gotowa do startu 12 kwietnia. Jej wystrzelenie zaplanowano na czas obchodów setnej rocznicy urodzin założyciela komunistycznej partii Korei Północnej - Kim Ir Sena. To już trzecia próba tego typu. Dwie poprzednie nie powiodły się. Nie udało się umieścić wtedy na orbicie jakiegokolwiek satelity.
Sprzeciw krajów NATO
USA, Japonia i Wielka Brytania wezwały Phenian do zaniechania prób wystrzelenia rakiety. Eksperci przekonywali, że próba ta może być rakietowym testem technologicznym, a rakieta nośna to w rzeczywistości pocisk balistyczny dalekiego zasięgu.
Korea ma już wieloletnie doświadczenie w zwodzeniu opinii publicznej. Przy ostatniej tego typu próbie, kiedy to rakieta wylądowała z pluskiem w oceanie, miejscowe władze zarzekały się, że satelita trafił na orbitę i wysyła bezcenne informacje do stacji naziemnej. Nic takiego jednak nie miało miejsca. Teraz nieścisłości w koreańskich deklaracjach zauważane są już przed wysłaniem rakiety w przestrzeń kosmiczną.
źródło: http://www.satobs.org/seesat/