
„Było zmęczone. Po raz kolejny przerabiamy to samo, że oni kłamią, wykręcają rzeczywistość na drugą stronę. Może to chwilowa niedyspozycja?” - w ten sposób Wojciech Cejrowski skomentował na antenie Radia Wnet przemówienie prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego z okazji czwartej rocznicy katastrofy smoleńskiej. Dostało się też Antoniemu Macierewiczowi.
REKLAMA
Znanemu podróżnikowi, który uczestniczył w tegorocznych obchodach rocznicowych na Krakowskim Przedmieściu, nie spodobało się, że manifestacja nie była wystarczająco "żywa fizycznie". "A jesteśmy na takim poziomie emocji, w zgromadzeniach publicznych potrzebujemy skrzydeł, które pozwolą pokrzyczeć, pomachać chorągwiami. Po to się idzie na manifestację, aby była żywa fizycznie, a nie po to aby była przeżyciem duchowym czy emocjonalnym" – ocenił goszcząc w studiu Radia Wnet.
Jego zdaniem przemówienie Jarosława Kaczyńskiego było gorsze niż w poprzednich latach. "Może to chwilowa niedyspozycja? Może dyskusja o raporcie Macierewicza go zmęczyła? Coś nie poszło. Z tego, co słyszałem, to jest dobry mówca, który potrafi z głowy mówić dwie godziny. A tutaj nie wiem czego zabrakło - czy weny, czy przygotowania, bo słabe było, nie podnosiło tłumu, jak należy. A było takie oczekiwanie po naszej stronie. Byśmy sobie chcieli trochę pokrzyczeć" – ocenił Cejrowski.
Odniósł się także do kolejnego raportu o przyczynach katastrofy smoleńskiej, który ogłosił zespół Antoniego Macierewicza. Według niego "Macierewicz to źle podaje", o czym świadczy źle przedstawiony wątek świadków, którzy mówili o trzech osobach, które przeżyły katastrofę.
"Powinien powiedzieć, że skoro ja znalazłem takich świadków pracując pod prąd i bez pełnego poparcia władzy, to wasza komisja [Millera – red.] powinna znaleźć tych świadków i zdecydować - prawda czy fałsz. Sam fakt, że komisja tych świadków nie znalazła ją dyskwalifikuje" – twierdzi podróżnik.
Nie zmienia to faktu, że traktuje poważnie teorię o wybuchu na pokładzie prezydenckiego tupolewa. Wspomniał o telewizyjnej dyskusji z udziałem eksperta komisji Millera, który obśmiewał teorię wybuchu. "Ja wrzeszczałem do telewizora: 'Debilu! Przecież są wybuchy punktowe'. Jak gadają, że wybuch byłoby widać i słuchać, to mnie to irytuje" – zaznaczył.
Źródło: wPolityce.pl
