"Może to chwilowa niedyspozycja?". Wojciechowi Cejrowskiemu nie spodobało się wystąpienie Jarosława Kaczyńskiego na Krakowskim Przedmieściu
"Może to chwilowa niedyspozycja?". Wojciechowi Cejrowskiemu nie spodobało się wystąpienie Jarosława Kaczyńskiego na Krakowskim Przedmieściu Fot. Piotr Skórnicki / AG

„Było zmęczone. Po raz kolejny przerabiamy to samo, że oni kłamią, wykręcają rzeczywistość na drugą stronę. Może to chwilowa niedyspozycja?” - w ten sposób Wojciech Cejrowski skomentował na antenie Radia Wnet przemówienie prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego z okazji czwartej rocznicy katastrofy smoleńskiej. Dostało się też Antoniemu Macierewiczowi.

REKLAMA
Znanemu podróżnikowi, który uczestniczył w tegorocznych obchodach rocznicowych na Krakowskim Przedmieściu, nie spodobało się, że manifestacja nie była wystarczająco "żywa fizycznie". "A jesteśmy na takim poziomie emocji, w zgromadzeniach publicznych potrzebujemy skrzydeł, które pozwolą pokrzyczeć, pomachać chorągwiami. Po to się idzie na manifestację, aby była żywa fizycznie, a nie po to aby była przeżyciem duchowym czy emocjonalnym" – ocenił goszcząc w studiu Radia Wnet.
Jego zdaniem przemówienie Jarosława Kaczyńskiego było gorsze niż w poprzednich latach. "Może to chwilowa niedyspozycja? Może dyskusja o raporcie Macierewicza go zmęczyła? Coś nie poszło. Z tego, co słyszałem, to jest dobry mówca, który potrafi z głowy mówić dwie godziny. A tutaj nie wiem czego zabrakło - czy weny, czy przygotowania, bo słabe było, nie podnosiło tłumu, jak należy. A było takie oczekiwanie po naszej stronie. Byśmy sobie chcieli trochę pokrzyczeć" – ocenił Cejrowski.
Odniósł się także do kolejnego raportu o przyczynach katastrofy smoleńskiej, który ogłosił zespół Antoniego Macierewicza. Według niego "Macierewicz to źle podaje", o czym świadczy źle przedstawiony wątek świadków, którzy mówili o trzech osobach, które przeżyły katastrofę.
"Powinien powiedzieć, że skoro ja znalazłem takich świadków pracując pod prąd i bez pełnego poparcia władzy, to wasza komisja [Millera – red.] powinna znaleźć tych świadków i zdecydować - prawda czy fałsz. Sam fakt, że komisja tych świadków nie znalazła ją dyskwalifikuje" – twierdzi podróżnik.
Nie zmienia to faktu, że traktuje poważnie teorię o wybuchu na pokładzie prezydenckiego tupolewa. Wspomniał o telewizyjnej dyskusji z udziałem eksperta komisji Millera, który obśmiewał teorię wybuchu. "Ja wrzeszczałem do telewizora: 'Debilu! Przecież są wybuchy punktowe'. Jak gadają, że wybuch byłoby widać i słuchać, to mnie to irytuje" – zaznaczył.
Źródło: wPolityce.pl