
Pogróżki pod adresem Katarzyny Tusk to nie przelewki i nie należy się dziwić premierowi, że postarał się o ochronę dla niej. Ale źle, że zrobił z tego temat kampanii wyborczej, bo ani on, ani jego córka nie są wyjątkowi. Stefana Niesiołowskiego nazywa się „krwawym żydziskiem”, Tomaszowi Kaczmarkowi ktoś groził, że „j***ie z rakietnicy w łeb”, a Wojciechowi Olejniczakowi, że jest „czerwonym doktorem od srania jaskółek po stajniach„.
A Donald Tusk, choć pewnie dostaje najwięcej gróźb, wcale nie jest wyjątkiem. Podobne listy, maile i SMS-y dostają też inni politycy. „Krwawe żydzisko”, „ zdrajca” czy „agent KGB” – to epitety, którymi najczęściej określany jest Stefan Niesiołowski. Poseł PO przez ostre wypowiedzi narobił sobie wrogów i często dostaje groźby. – Całe szczęście bardzo rzadko dotyczą mojej rodziny, głównie mnie – przyznaje w rozmowie z naTemat.
Szanowny Panie,
Nie da się słuchać Pana pierdolenia w sobotni poranek w radiowej III.
Wykształcony nowy czerwony doktor od srania jaskółek po stajniach.
Pozdrawiam niechętnie.
Pederastia Myślę chłopie z piękna klatą, że potrafisz odróżnić kiszkę stolcową od gniazdka kobiecego. Życzę dobrych wyborów - wyborca
W przypadku gróźb zabójstwa nie ma przelewek – w grę wchodzą emocje, nie racjonalny ogląd. I za nie powinniśmy premiera krytykować. Ale już za pełne wyrachowania wykorzystywanie tej sprawy w kampanii – tak.

