George Clooney
George Clooney fot. The Higgs Boson / Flickr

George Clooney włączył się w kampanię wyborczą Baracka Obamy. Wydaje w domu przyjęcie, z którego dochód zostanie przeznaczony na jego promocję. Zaproszenie będzie kosztować bagatela 40 tys. dol. W Polsce artyści też przyciągają. Ale raczej wyborców do list, niż pieniądze.

REKLAMA
Nawet 150 osób może pojawić się na przyjęciu, jakie George Clooney wyda 10 maja w swojej rezydencji w Los Angeles. Wejściówka będzie kosztować 40 tys. dolarów, a cały dochód zostanie przeznaczony na prezydencką kampanię Baracka Obamy. Może to być nawet 6 mln dol.

8 spotów Ricka Santoruma, które warto zapamiętać

To kolejna akcja na rzecz prezydenta, w jaką angażuje się znany aktor. Clooney poznał się z Obamą już w 2006 roku, kiedy rozpoczął charytatywną działalność na rzecz afrykańskiego Darfuru. Obama obiecał mu wtedy poparcie dla sprawy. Clooney w zamian przyrzekł poparcie dla Obamy.
Ze zobowiązania wywiązywał się już niejednokrotnie - aktor trzy razy zbierał już pieniądze na kampanię. Popiera też prezydenta w wywiadach dla mediów. "To byłaby katastrofa dla kraju, gdyby on nie wygrał, bo są oznaki ożywienia w gospodarce i poprawia się rynek pracy" - powiedział dziennikarzom podczas gali rozdania nagród BAFTA w Londynie.
Clooney nie jest jedyną gwiazdą, która wspiera Baracka Obamę w kampanii. W promocję kandydata na drugą kadencję zaangażowali się m.in.: raper Jay-Z, piosenkarki Alicia Keys, Lady Ga Ga i aktorka Cameron Diaz.

Kampania Obamy w internecie

Także w Polsce artyści nie kryją swojego zaangażowania w politykę. Nie przekazują co prawda gigantycznych sum na kampanię wyborczą wybranych polityków, ale wspomagają ich swoim wizerunkiem. Przed wyborami w 2010 roku, w honorowym komitecie poparcia Bronisława Komorowskiego znaleźli się m.in.: Piotr Adamczyk, Daniel Olbrychski, Artur Barciś, Maciej Englert i Andrzej Chyra. Jarosława Kaczyńskiego popierali: Ewa Dałkowska, Anna Chodakowska i Dorota Lanton,
Rok później dziesiątki artystów i sportowców zaangażowało się w kampanię parlamentarną. Obywatelom do Senatu (pozapartyjny komitet zrzeszający kilku prezydentów miast) udało się przekonać do siebie Jerzego Stuhra. Platformę wspierał Andrzej Wajda, Tomasz Karolak, Dorota Stalińska i Krzysztof Kowalewski. Artyści nagrali nawet spoty, w których wyjaśniali, dlaczego zdecydowali się wesprzeć partię. PiS poszło nawet dalej: dwie aktorki, Katarzyna Łaniewska i Anna Chodakowska starały się o mandaty parlamentarne.
W kampanię Ruchu Palikota zaangażował się natomiast Robert Leszczyński - dziennikarz muzyczny. Nie tylko wspierał Ruch Palikota w walce o poparcie, ale także sam postanowił wystartować z jego list - znalazł się na olsztyńskiej liście. Do Sejmu co prawda nie wszedł, ale nadal jest działaczem partii. Chciał nawet zostać przewodniczącym w okręgu olsztyńskim, ale przegrał wybory z kontrkandydatem. Poszło ponoć o metody kierowania ruchem.
Romans z polityką miał też Krzysztof Cugowski, muzyk, współzałożyciel Budki Suflera. W 2005 został senatorem, startując z list PiS w Lublinie. Zaledwie rok później rozstał się z partią w proteście przeciwko koalicji PiS z LPR i Samoobroną. I - jak sam twierdził w wywiadach - z niecierpliwością czekał na przedterminowe wybory. Fotel senatora okazał się dla niego wyjątkowo niewygodny.