Sąd bezlitosny dla właściciela koszalińskiego escape roomu. Został aresztowany na 3 miesiące

Mateusz Marchwicki
Postępowanie po dramacie w Koszalinie nadal trwa. Koszaliński sąd zdecydował w poniedziałek o losie właściciela lokalu, w którym śmierć poniosły nastolatki. Na dalszy przebieg postępowania będzie czekał w areszcie. Co najmniej trzy miesiące.
Zdecydowana reakcja sądu. Fot. Cezary Aszkiełowicz/Agencja Gazeta
Prokurator prowadzący postępowanie w sprawie pożaru w jednym z koszalińskich escape roomów, gdzie zginęło pięć nastolatek, poinformował o decyzji sądu co do Miłosza S., właściciela feralnego lokalu. – Wobec Miłosza S. sąd zastosował tymczasowy areszt na trzy miesiące w związku z pożarem w escape roomie – oznajmił Ryszard Gąsiorowski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Koszalinie.

Miłosz S. to pierwsza osoba zatrzymana w związku z tragedią w Koszalinie. Prowadzący feralny escape room usłyszał zarzut umyślnego stworzenia niebezpieczeństwa wybuchu pożaru w escape roomie i nieumyślnego doprowadzenia do śmierci osób, które zginęły w pożarze. S. prowadził escape room. Formalnym właścicielem firmy była jego babcia.


Zatrzymany nie przyznaje się do postawionych mu zarzutów. Jak mówią jego obrońcy, Miłosz S. jest zrozpaczony tym, co się stało. – Nie złożył wyjaśnień z uwagi na to, że nie jest w stanie psychicznie znieść tego ciężaru, który na niego spadł – poinformowali po wyjściu z budynku prokuratury.