"Szlag mnie trafił". Gowin szczerze o swojej reakcji na zarobki w NBP

Ola Gersz
"Powyżej standardów" – tak określił Jarosław Gowin zarobki kadry kierowniczej w Narodowym Banku Polskim. Jednak pensja prezesa Adama Glapińskiego wicepremierowi nie przeszkadza.
Jarosław Gowin wyjawił co myśli o zarobkach w NBP Fot. Michał Walczak/Agencja Gazeta
Mimo że afera z zarobkami w Narodowym Banku Polskim została odsunięta na dalszy plan przez tragiczne wydarzenia w Gdańsku, to temat wciąż istnieje. Sejm pracuje właśnie nad ustawą o NBP, zgodnie z którą pensje kadry kierowniczej NBP mają być jawne, a Jarosław Gowin opisał swoją reakcję na doniesienia o niebotycznych pensjach Martyny Wojciechowskiej i Kamili Sukiennik.

– Szlag mnie trafił – przepraszam za dosadność – jak usłyszałem o tych prawdziwych bądź domniemanych – tego nie wiemy, ale się dowiemy – zarobkach niektórych ze współpracowników pana prezesa Glapińskiego – wyjawił wicepremier oraz minister nauki i szkolnictwa wyższego w programie "Tłit" w WP.


Jak stwierdził, "zarobki dyrektorów w Narodowym Banku Polskim powinny być skorelowane z poziomem zarobków na wolnym rynku". – Wydaje się, że w tej instytucji są powyżej standardów – dodał.

Jarosław Gowin zaznaczył jednak, że wysokie zarobki samego prezesa Adama Glapińskiego mu nie przeszkadzają, ponieważ "stoi on na czele instytucji, która odpowiada za bezpieczeństwo ekonomiczne Polaków, milionów polskich rodzin".

Przypomnijmy, że według doniesień mediów Martyna Wojciechowska i Kamila Sukiennik z NBP zarabiają odpowiednio 65 tysięcy i 40 tysięcy złotych miesięcznie.

źródło: wp.pl