Wywiad Kaczyńskiego w Polskim Radiu. Nie dotyczył jednak sprawy, która najbardziej wszystkich interesuje

Mateusz Marchwicki
PiS nieustannie powtarzał, że "taśmy Kaczyńskiego" to mokry kapiszon, który nie wyrządzi ani partii, ani ich bohaterowi poważniejszych szkód. Jednak po zapowiedzi "GW" do piątkowego tekstu z kolejnymi doniesieniami w tej sprawie, w PiS-ie zapanowała panika. Jarosława Kaczyński nie będzie miał okazji po raz trzeci udowadniać, że nic tak naprawdę się nie stało.
Jarosław Kaczyński próbuje dowieść, że sprawa afery Srebrnej to "nawet nie kapiszon". Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
W czwartkowy wieczór dwie zapowiedzi medialnego poranka wywołały niemałe poruszenie. Jedna z nich dotyczyła oczywiście obietnicy dalszego ciągu afery z "taśmami Kaczyńskiego" na łamach "Gazety Wyborczej".

Druga informacja, która zelektryzowała obserwatorów to to, że z tego co działo się w sprawie spółki Srebrna i planów budowy biurowca K-Towers, po raz trzeci tłumaczyć się będzie Jarosław Kaczyński. Jednak jak się okazało, prezes temat zamknął i na razie w mediach do niego nie wraca.

Dodatkowe zamieszanie wynikło z niejasnej informacji Prawa i Sprawiedliwości. Partia zamieściła tweeta z zapowiedziami posłów i posłanek partii, którzy odwiedzą poranne piątkowe audycje. Ani słowa nie było w nim o prezesie PiS, którego obecność w mediach nie jest przecież częsta. Temat od razu podchwycili politycy i dziennikarze podejrzewając, że wywiad odwołano.


Prezes PiS pojawił się jednak w Programie I Polskiego Radia o 7:15. Co prawda, najprawdopodobniej był on wcześniej nagrany – na co zwróciła uwagę była dziennikarka Polskiego Radia Agnieszka Rucińska – ale wszyscy liczyli na to, że będzie to kolejna odsłona obrony przed doniesieniami "Gazety Wyborczej".

Jak się okazało, wywiad dotyczył zmarłego na początku tygodnia Jana Olszewskiego – w piątek i w sobotę obowiązuje żałoba związana z jego śmiercią. Prezes PiS wspominał czasy bliskiej współpracy z byłym premierem oraz działania jakie podejmował dla wolnej Polski. Prezes PiS do nowych doniesień w swojej sprawie odnosić się nie musiał, jednak z pewnością na te pytania będą musieli odpowiedzieć inni posłowie PiS.