Tusk znów naraził się na zarzuty mieszania się w krajową politykę. Tym razem nie w Polsce

Rafał Badowski
Donald Tusk ostatnio często daje się poznać jako uczestnik życia politycznego w Polsce. Niektórzy twierdzą nawet, że jest to przedsmak jego walki o prezydenturę w przyszłorocznych wyborach. Z prawej strony sceny politycznej w Polsce padają oskarżenia o polityczne zaangażowanie. Tym razem przyszły nie z Polski.
Donald Tusk oskarżany jest o mieszanie się do polityki, tym razem brytyjskiej. Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Gazeta
Dziennikarz z Brukseli Nick Gutteridge zwrócił uwagę na fakt, że Donald Tusk wzywał londyńczyków do głosowania na kandydata Change UK Jacka Rostowskiego w wyborach do Parlamentu Europejskiego. To nowe ugrupowanie na brytyjskiej scenie politycznej, z ramienia którego kandyduje były minister finansów w rządzie Tuska.

"Wzywam londyńczyków, którzy chcą, aby Wielka Brytania pozostała w UE, żeby na niego głosować" – takie słowa Tuska przytoczył Gutteridge, który przypomina, że Rostowski był wicepremierem w gabinecie Tuska w Polsce. Ocenił to jako nadzwyczajną interwencję.
Ostatnio Donald Tusk był oskarżany o mieszanie się do polskiej polityki jako przewodniczący Rady Europejskiej. Było tak po tym, jak wziął udział w marszu Koalicji Europejskiej, który był kulminacyjnym punktem kampanii wyborczej.


– Słyszę takich lokalnych wodzów: jeden naród, jedno państwo, jedna religia, jeden wódz, że to jest ich melodia. I oni też uczestniczą w tych wyborach europejskich – przestrzegał Donald Tusk, dla którego było to już kolejne wystąpienie w Polsce w krótkim czasie.

Największy oddźwięk wzbudził wykład z okazji rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 maja. Były premier niby mówił wtedy o słynnej rocznicy, ale raz po raz czynił aluzje do bieżącej polityki.

O przemówieniu było głośno nie tylko ze względu na samego Tuska. Wiele kontrowersji wywołało też wtedy antykościelne wystąpienie Leszka Jażdżewskiego, który zdaniem wielu wyraźnie wyszedł ze swej roli zapowiadającego wykład Tuska.