Giertych wskazał, jakie problemy PiS-u przykryły zamieszki w Białymstoku

Rafał Badowski
Od soboty głównym tematem w mediach są wydarzenia w Białymstoku. Uczestnicy Marszu Równości zostali zaatakowani przez kibiców i narodowców. Według Romana Giertycha, to woda na młyn dla PR-owców PiS, bo nie mówi się przez to o tematach niewygodnych dla partii władzy.
Roman Giertych uważa, że zamieszki w Białymstoku przykryły sprawy, o których PiS nie chciałby mówić. Fot. Jędrzej Nowicki / Agencja Gazeta
W sobotę podczas Marszu Równości kibole i narodowcy zakłócili manifestację. Doszło do starć z policją, w kierunku maszerujących poleciały kamienie, butelki i race. Wiele osób zostało rannych, a Komendant Główny Policji zapowiedział, że wszyscy sprawcy zajść zostaną ukarani.
"Kolejny dzień PR-owcy PiS zaliczają sukces, bo nie mówimy o: aferach PiS, rosnących cenach, katastrofie w służbie zdrowia i edukacji, malejącej produkcji, zerowej pozycji Polski w UE. Ci którzy w dobrej (lub nie) wierze poruszają jakikolwiek inny temat są przyjaciółmi PiS" – wyliczał Roman Giertych.


Mecenas znany jest z poglądu, że podnoszenie postulatów LGBT daje przewagę PiS. Tak przekonywał w marcu, gdy ocenił, że podpisanie deklaracji LGBT (lekcje dla dzieci o tolerancji i różnorodności) to ogromny błąd prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego.

W 2017 roku w głośnym wywiadzie dla "Gazety Wyborczej", radził, jak wygrać z PiS i jakie postulaty przeszkadzają w tym opozycji. Zdaniem Giertycha w skutecznej walce z PiS sporo zależy od tergo, czy "GW" uda się zbudować front poparcia dla PiS poprzez zorganizowanie opozycji wokół ideałów LGBT. "Jeżeli to się uda, PiS wygra", stwierdził. Sam przedstawił się jako przeciwnik "totalizmu ideologicznego".