Żenujący wpis rzeczniczki Lewicy o Kidawie-Błońskiej. Padło o parę słów za dużo
Rzeczniczka Lewicy Anna Maria Żukowska lubi podkreślać, że walczy o prawa kobiet. Używa żeńskich końcówek, nawet gdy brzmią nieco karkołomnie. Lubi też błyszczeć wyrafinowanym słownictwem na Twitterze. Do tego stopnia wyrafinowanym, że czasem trudno zrozumieć, o co chodzi w jej wpisach.
Zaczęło się od wpisu Waldemara Kuczyńskiego, który zarzucił Robertowi Biedroniowi "kopnięcie Małgorzaty Kidawy-Błońskiej", kobiety, "która nie jest już w gronie kandydatów i na pewno nie jest jej łatwo".
"Albo się jest polityczką i bierze się udział w polityce jako podmiot, albo jest się łajzą i własne otoczenie traktuje cię jak mebel. 'Nie jest jej łatwo'? A komu jest" – napisała rzeczniczka Lewicy. Powtórzmy: "łajzą". Naprawdę trudno zrozumieć, o co chodziło Żukowskiej, która jako rzeczniczka swojej formacji powinna zdawać sobie sprawę, że wystawia świadectwo nie tylko sobie. Być może to frustracja spowodowana kiepskimi notowaniami Biedronia w sondażach.
Anna Maria Żukowska wsławiła się też między innymi oskarżeniem psa Moniki Jaruzelskiej. "Chciał zgwałcić moją sunię" – napisała rzeczniczka SLD.
Czytaj także:
Rzeczniczka SLD skomentowała śmierć sędziego TK i wywołała burzę"Chciał zgwałcić moją sunię". Rzeczniczka SLD oskarżyła psa Moniki Jaruzelskiej