
We wtorek gościem radia TOK FM był pastor kalwiński dr Kazimierz Bem. Jego bezkompromisowa postawa i ostre słowa na temat podejścia ludzi do wiary szybko obiegły sieć po tym, jak wypowiedzi duchownego zacytował dziennikarz i pisarz Mariusz Szczygieł. "Nie mogę przejść obok jego wypowiedzi obojętnie - muszę Wam je zacytować!" – napisał. Hasło "Chrześcijaństwo nie sprowadza się do zaglądania ludziom w łóżka" stało się wręcz viralem.
REKLAMA
Teolog i pastor ewangelicko-reformowanego Zjednoczonego Kościoła Chrystusa dr Kazimierz Bem na antenie radia TOK FM mówił wprost o tym, co myśli o wykorzystywaniu religii do partykularnych celów, także przez rząd.
Podkreślał z przekąsem: "Przez ostatnie sześć lat mamy taki przykład z góry, że im bardziej się modlimy, tym możemy większe świństwa popełniać. Ale w liście do Galatów mamy powiedziane: Pan Bóg nie da z siebie kpić! Nie każdy, kto woła 'Panie, Panie!' wejdzie do Królestwa Niebieskiego!".
Pastor Bem zaznaczał, że bycie chrześcijaninem powinno opierać się na dobrych czynach, a nie słowach i obrzędach. Stwierdził: "Polskie społeczeństwo wciąż pojmuje religię nie jako etykę, ale rytuał".
Tłumaczył przy tym, że interpretacja rytuałów w Biblii jest jednoznaczna: "Pan Bóg mówi, że go brzydzi obrzędowość, bo wyznają go ustami a nie sercem. Dajcie mi swoje serce a nie usta. Przecież Jezus mówi, że do Królestwa Niebieskiego wejdą nie ci, którzy się ładnie modlą, ale ci którzy pomogli słabszym".
Rozmówca nie owijał w bawełnę i stwierdził wprost: "To, że wymachują różańcem i fotografują się z księdzem, który tak naprawdę jest przebranym biznesmenem wcale nie oznacza, że to jest chrześcijaństwo! To jest pogaństwo przebrane w gusła!".
Takie słowa szybko obiegły sieć i spotkały się z odzewem. Zwrócił na nie uwagę znany dziennikarz i reportażysta Mariusz Szczygieł.
"Katecheza odniosła klęskę”
Pastor kalwiński skomentował ostatnie wydarzenia na granicy Polski z Białorusią, gdzie koczują cudzoziemcy z Iraku i Afganistanu. Chcieli u nas otrzymać pomoc międzynarodową i status uchodźców, jednak polski rząd nie chce ich wpuścić, bo uważa, że powinna zająć się nimi strona białoruska.Skwitował to tak: "Gdyby sytuację z historii o miłosiernym samarytaninem sprowadzić do Polski, to nie tylko że nie pomógł obcemu i nie dał mu wody, ale jeszcze otoczył drutem kolczastym. Dobrze, że ten człowiek z Biblii spotkał miłosiernego samarytanina, a nie Polaka".
Czytaj także: To już szczyt hipokryzji rządu ws. migrantów. PCK zarzuca bezprawne użycie "czerwonego krzyża"
Ks. Bem odniósł się też do podejścia do bliźnich – szczególnie należących do różnych mniejszości – i braku poszanowania ich praw przez wiele osób, które uważają siebie za chrześcijan. "Chrześcijaństwo nie sprowadza się do zaglądania ludziom w łóżka, a szczególnie w pewne miejsce między nogami. Chrześcijaństwo sprowadza się do życia w sposób godny czyli w dostrzeganiu w obcych bliźniego" – mówił wprost.
Przyczyn niewłaściwego podejścia do wiary duchowny doszukuje się w "absolutnej klęsce” katechezy w Polsce, która została wprowadzona w latach 90., po to, by "kształtować postawę chrześcijańską”.
– Ludzie nie wiedzą, czym jest chrześcijaństwo i czym się objawia. Jedyne, co jej się udało przekazać to tę obsesję Kościoła z połowy XX wieku na temat aborcji i na temat zygotek, o których Biblia w ogóle się nie wypowiada. Nie istnieje pojęcie życia poczętego, cywilizacji śmierci, to są wymysły Jana Pawła II – podkreślał w rozmowie z TOK FM pastor Bem.
Czytaj także: