Lech Wałęsa usłyszał zarzuty od prokuratora IPN. Byłemu prezydentowi grozi 8 lat więzienia
Lech Wałęsa usłyszał zarzuty składania fałszywych zeznań. Chodzi o sprawę dotyczącą podrobienia na szkodę byłego prezyenta dokumentów operacyjnych Służby Bezpieczeństwa. Jak twierdzą śledczy, podpisy widniejące pod zobowiązaniem do współpracy z SB są autentyczne. Byłemu prezydentowi grozi nawet 8 lat więzienia.
Czytaj także: Wałęsa stracił cierpliwość wobec IPN-u. Tym razem chodzi o "teczki Kiszczaka"
– Panu Lechowi Wałęsie zostały postawione zarzuty składania fałszywych zeznań z art. 233 § 1 kodeksu karnego – powiedział dr Rafał Leśkiewicz, rzecznik prasowy oddziału IPN w Gdańsku.
Może cię zainteresować: Wałęsa "triumfuje" po odpowiedzi Jaggera. IPN pognębia go ws. "Bolka", a on się cieszy
Śledztwo dotyczy zeznań, które Wałęsa złożył w 2016 roku w postępowaniu karnym ws. podrobienia na jego szkodę dokumentów operacyjnych SB z lat 1970-76. Został wówczas przesłuchany w charakterze świadka. Zaprzeczył sporządzaniu i podpisywaniu okazanych dokumentów, które znajdowały się w teczce personalnej i teczce pracy tajnego współpracownika SB.
Zobacz też: Zaskakujące wyznanie Lecha Wałęsy. Powiedział dziennikarzowi, jak chciałby zostać pochowany
Śledczy wskazywali, że wiarygodność Wałęsy podważyła opinia biegłych z zakresu badania pisma ręcznego i korespondujące z nią dowody.
"Wykazano, że dokumenty znalezione w teczkach tajnego współpracownika SB o pseudonimie 'Bolek', w tym zobowiązanie do współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa, pokwitowania odbioru pieniędzy i doniesienia agenturalne, są autentyczne" – przekazał IPN w oficjalnym komunikacie.
Posłuchaj "naTemat codziennie". Skrót dnia w mniej niż 5 minut