Najpierw był klaunem z "To", teraz zastąpi Brandona Lee. Bill Skarsgård zagra w "Kruku"

Maja Mikołajczyk
04 kwietnia 2022, 14:26 • 1 minuta czytania
Billa Skarsgårda widzowie póki co mogą kojarzyć przede wszystkim z roli morderczego klauna Pennywise'a z adaptacji "To" Stephena Kinga. Aktor po raz kolejny ma wcielić się w kultową postać – tym razem zastąpi Brandona Lee w najnowszym "Kruku".
Bill Skarsgård ("To") zagra w najnowszym "Kruku", gdzie zastąpi Brandona Lee. Fot. Ian West/ Press Association/ East News

Bill Skarsgård w "Kruku"

Bill Skarsgård to szwedzki aktor, którego widzowie mogą kojarzyć z filmów z serii "To". Chociaż niekoniecznie – Szwed występuje tam bowiem pod kilogramami efektowenej i przerażającej charakteryzacji, które czynią z niego kultową postać klauna Pennywise'a, którego twórcą jest Stephen King.


Skarsgård wystąpił też w serialu "Castle Rock" inspirowanym prozą mistrza horroru oraz takich filmach, jak "Atomic Blonde", "Assassination Nation" (filmie twórcy "Euforii") oraz "Diabeł wcielony". Aktor zagrał także "Eternals", jednak podobnie, jak w "To" był praktycznie nierozpoznawalny przez charakteryzację.

Jak podaje "The Hollywood Reporter", Szwed szykuje się do wcielenia w kolejną kultową rolę. Skarsgård ma zagrać głównego bohatera mrocznego filmu "Kruk", którego oryginalna wersja została nakręcona w 1994 roku. Produkcja doczekała się kilku kontynuacji, które jednak nie wzbudziły entuzjazmu ani krytyków, ani widzów.

Film (planowany, jak i poprzedni) jest adaptacją komiksu Jamesa O'Barra. Za kamerą tym razem ma stanąć Rupert Sanders, twórca filmowej wersji "Ghost in the Shell" oraz zrealizowanego dla Apple TV+ serialu "Fundacja".

Klątwa Brandona Lee?

Głównym bohaterem "Kruka" jest Eric Draven, który rok po swojej śmierci powraca do świata żywych, by pomścić zabójstwo swojej ukochanej Shelly. Mężczyźnie towarzyszy nieodłączny, tytułowy czarny ptak, który jest jego łącznikiem ze światem żywych.

W filmie z 1994 roku w mrocznego mściciela wcielił się syn Bruce'a Lee, czyli Brandon Lee. Aktorów łączą nie tylko więzy krwi, ale także tajemnicze okoliczności śmierci. Brandon zginął na planie rzeczonej produkcji z podobnych powodów, z jakich życie straciła pracująca przy filmie "Rust" Halyna Hutchins.

W przypadku Lee sytuacja wyglądała tak, że grał w scenie, w której wcielający się w gangstera Michael Massee oddawał do niego serię strzałów. Rewolwer miał być załadowany "ślepakami", jednak kiedy Brandon padł na ziemię, trzymając się zakrwawionymi rękami za brzuch, okazało się, że doszło do tragicznej pomyłki.

W broni znajdowała się bowiem tak zwana szkolna amunicja, która pomimo braku prochu w prawdziwym naboju, potrafi wyrządzić szkody porównywalne do zwykłego ładunku. Pomimo szybkiego przewiezienia do szpitala, 28-letni aktor zmarł. Zarówno za jego śmierć, jak i jego ojca, niektórzy obwiniają "klątwę Hollywood".

Może Cię zainteresować również: