Liga Mistrzów jednak zamieni się w Superligę? UEFA szykuje zmiany, które mogą zabić futbol

Krzysztof Gaweł
18 kwietnia 2022, 08:59 • 1 minuta czytania
W poniedziałek mija dokładnie rok od utworzenia i błyskawicznego upadku piłkarskiej Superligi, która miała zrewolucjonizować klubowe rozgrywki w Europie. UEFA bez litości rozprawiła się z buntownikami, by wprowadzić reformy w Lidze Mistrzów i zbliżyć się do postulatów, które nimi kierowały. Więcej meczów między najlepszymi ekipami na Starym Kontynencie, większe zamknięcie rozgrywek i jeszcze więcej pieniędzy. Stowarzyszenie kibiców Football Supporters Europe alarmuje i chce zmian w projekcie.
FC Barcelona gra z Realem Madryt w kółko, a Real z Barceloną. Czy takiego futbolu chce UEFA? Fot. AP/Associated Press/East News

Obserwuj naTemat w Wiadomościach Google Dokładnie 18 kwietnia 2021 roku narodziła się piłkarska Superliga. "Biedni kontra bogaci. 12 klubów rozpoczęło futbolową rewolucję i nie chce już rywalizować w sposób, jaki znamy do tej pory. Giganci chcą zarabiać, rywalizować tylko między sobą i bez udziału biedniejszych. UEFA zareagowała bardzo ostro, szykuje się wielki spór w świecie piłki" – informowaliśmy przed rokiem o pomyśle dwunastu futbolowych potęg. Po przewodnictwem Florentino Pereza i Joana Laporty miał się narodzić nowy futbolowy ład.


AC Milan, Arsenal Londyn, Atletico Madryt, Chelsea Londyn, FC Barcelona, Inter Mediolan, Juventus Turyn, Liverpool FC, Manchester City, Manchester United, Real Madryt i Tottenham Hotspur. Oto lista 12 klubów, gigantów europejskiej piłki, które ogłosiły powołanie zupełnie nowych rozgrywek. Potęgi planowały grać tylko między sobą, sprzedawać prawa do pokazywania meczów za ciężkie pieniądze i odciąć od pieniędzy mniejszych i biedniejszych. W światowym futbolu zawrzało, UEFA wytoczyła najcięższe działa, a przeciw klubom protestowali nawet ich kibice. "Chcemy chłodnych wieczorów w Stoke" – domagał się fan Chelsea, a jego baner przeszedł do historii.

Cały bunt trwał raptem 48 godzin, bo tyle zajęło kolejnym ekipom wycofanie się z pomysłu. Jako pierwsze złamały się drużyny angielskie, w czym duża zasługa ich kibiców. Później poszło już szybko, zrezygnwowali Włosi, a także madryckie Atletico. Na placu boju pozostały Real Madryt, FC Barcelona oraz Juventus Turyn. Szefowie tych klubów do dzisiaj bronią zresztą idei Superligi i co jakiś czas straszą UEFA jej odrodzeniem. Ale federacja zareagowała bardzo szybko, zreformowano Ligę Mistrzów i zaproponowano zmiany, które miały zadowolić możnych. W skrócie: dostaną jeszcze więcej pieniędzy, choć będą musiały się dzielić z UEFA.

Podział zysków i gigantyczne pieniądze, liczone w dziesiątkach miliardów euro, to był zresztą kluczowy cel Superligi. Pandemia COVID-19 mocno dotknęła kluby, zwłaszcza te największe, które zarabiają krocie na tzw. "dniu meczowym". A jeżeli dodać do tego ogromne długi, jak w przypadku Realu Madryt czy Barcelony, nie dziwi taki skok na kasę i niechęć, by dzielić się fortuną z UEFA. Obie strony znalazły wspólny mianownik, Liga Mistrzów nie upadnie, a giganci będą zarabiać jeszcze więcej. Sęk w tym, że coraz mniej w tym samego futbolu, a niezadowoleni kibice podnoszą alarm.

Stowarzyszenie Football Supporters Europe alarmuje, że UEFA chce przyznawać po dwa miejsca w kolejnych edycjach Ligi Mistrzów drużynom, które wypracują najwyższy wynik w klubowym rankingu, a nie wywalczą awansu na boisku. Czyli nie zajmą premiowanej pozycji w swoich rodzimych rozgrywkach. W ten sposób federacja pomoże najbogatszym, a uderzy w biedniejsze kluby, tym mistrza Polski. Dlaczego w Lidze Mistrzów ma grać Slavia Praga czy Legia Warszawa, skoro ich miejsce zajmie Manchester United? To nie podoba się kibicom, którzy widzą, jak kuchennymi drzwami LM zmienia się w rozgrywki dla wąskiej elity.

Idea Superligi wróciła, ale w nieco zawoalowanej formie, a rewolucyjne zmiany proponowane przed rokiem zastąpiłaogaci zn stopniowa ewolucja, która pomoże uniknąć oporu kibiców. W co gra UEFA? – UEFA otworzy drzwi do powstania Superligi w nadchodzących sezonach, jeżeli nie zrezygnuje ze swoich planów – ostrzega Ronan Evain, szef Football Supporters Europe. Jego zdaniem federacja chce udobruchać gigantów, którzy coraz częściej nie widzą potrzeby rywalizowania z maluczkimi i woleliby grać oraz zarabiać tylko między sobą. Zmiany, które dzieją się na naszych oczach, mogą pomóc w narodzinach Superligi i sprawić, że będziemy mieć futbol dwóch prędkości.

Zmiany, które nie podobają się kibicom, mają wejść w życie w 2024 roku, a UEFA będzie nad nimi głosować już 10 maja. Kibice są przekonani, że chodzi tylko o pieniądze, a zmiany nie mają wiele wspólnego z fair play i jednością futbolowego świata na Starym Kontynencie. Czy bogaci znów przechytrzą biednych i ich kosztem będą zarabiać jeszcze więcej? Ligę Mistrzów czekają zmiany i już wkrótce nie będziemy się musieli zapewne obawiać, czy zobaczymy w niej mistrza Polski. Bo w ogóle nasze kluby stracą szanse na awans. Pozostanie nam gra w rozgrywkach dla średniaków i biedoty, czyli Liga Europy oraz Liga Konferencji.

– To była strategia wielkich klubów od lat, stopniowe zdobywanie terenu w Lidze Mistrzów. Mamy nadzieję, że UEFA położy temu kres, bo takie zmiany nie wchodzą w grę. Jeszcze nie jest za późno – apeluje Ronan Evain do Komitetu Wykonawczego UEFA. Czy federacja uratuje piękno piłki czy sama zaserwuje nam Superligę? Futbol może umrzeć z przejedzenia i chciwości, a wszystko wydaje się bliższe, niż sami sądziliśmy.

Czytaj także: https://natemat.pl/407656,pewny-triumf-bayernu-z-arminia-lewandowski-bez-gola