Wampirzyca, łowczyni wampirów i zakazana miłość. "Pierwsze zabójstwo" Netflixa niestety nie ma kłów

Ola Gersz
13 czerwca 2022, 18:06 • 1 minuta czytania
Oto "Romeo i Julia" Szekspira rodem z 2022 roku: wampirzyca zakochuje się w łowczyni wampirów. Brzmi dobrze? Owszem! Hype na "Pierwsze zabójstwo" – lesbijski, supernaturalny serial dla nastolatków – był spory. Show jest hitem Netflixa, ale samo w sobie hitem niestety nie jest. Ci, którzy spodziewali się drugiej "Czystej krwi" (w wersji teen) mogą być srogo zawiedzeni. Serial jest zwyczajnie nieudany.
Najseksowniejszy w serialu Netflixa jest... plakat Fot. Netflix

Obserwuj naTemat w Wiadomościach Google


Netflix coraz częściej sięga po romanse LGBTQ. Owszem osoby o innych orientacjach seksualnych i tożsamościach płciowych pojawiają się w większości netfliksowych produkcji (co zdaniem niektórych jest... przesadą), jednak historie miłosne takich bohaterów nie są już takie oczywiste. Szczególnie na pierwszym planie.

Tymczasem w tym roku nastoletnia (i nie tylko) część społeczności LGBTQ doczekała się aż dwóch takich tytułów: "Heartstoppera" i "Pierwszego zabójstwa" (które prawdopodobnie miały otrzeć łzy po skasowanym po zaledwie jednym sezonie "Everything Sucks!" z 2018 roku z Sydney Sweeney).

Miłość to miłość – przypominają powyższe dzieła Netflixa (które warto obejrzeć nie tylko czerwcu obchodzonym jako Miesiąc Dumy). Jednak podczas gdy przeuroczy "Heartstopper" to jeden z najlepszych i najważniejszych seriali roku, to "Pierwsze zabójstwo'" ("First Kill") niestety nie wyszło. A nie przynajmniej nie tak, jak się tego spodziewaliśmy.

Wampirzyca zakochuje się w łowczyni wampirów

"Pierwsze zabójstwo" powstało na podstawie krótkiego opowiadania napisanego przez popularną amerykańską pisarkę Victorię Schwab, znaną jako V.E. Schwab. Fankom i fanom książek fantasy nie trzeba jej przedstawiać. "Niewidzialne życie Addie LaRue" oraz cykle "Świat Verity", "Vicious" i "Odcienie magii" były bestsellerami. Schwab jest również producentką wykonawczą "First Kill". O czym opowiada supernaturalny serial dla nastolatków?

Juliette (Sarah Catherine Hook) i Calliope (Imani Lewis) tylko pozornie są zwyczajnymi uczennicami liceum w Savannah w stanie Georgia. Julliette należy do klanu wampirów, Cal – do rodu łowców wampirów oraz innych potworów.

Obie mają wkrótce przejść inicjację, dzięki której staną się prawowitymi członkiniami swoich społeczności. Wampirzyca musi w ramach chrztu bojowego zabić człowieka, a łowczyni musi pozbyć się któregoś z krwiopijców. Juliette wybiera na swoją pierwszą ofiarę Cal, ale pech chce, że obie dziewczyny się w sobie zakochują.

Sielsko niestety nie będzie. Nagłe uczucie wampirzycy i łowczyni wampirów będzie oczywiście wiązało się z komplikacjami rodem z "Romea i Julii". W serialu "Pierwsze zabójstwo" mamy bowiem nie tylko zakazane uczucie i nieszczęśliwych kochanków (w tym wypadku kochanki), ale również dwa potężne rody, które walczą ze sobą od lat i są przeciwne związkowi Juliette i Cal. Oraz supernaturalne istoty (nie tylko wampiry) w tle.

"Pierwsze zabójstwo": mdły romans LGBTQ

Serial Netflixa oparty jest na świetnej i obiecującej historii, ale niestety kończy się tylko na obietnicach. Serial Netflixa jest zarówno marną adaptacją, jak i marnym serialem.

Opowieść o zakazanej miłości wampirzycy i łowczyni, które nawzajem na siebie polują, miała olbrzymi potencjał. Aż się prosiło o nastoletnią (czytaj: nieco grzeczniejszą) wersję "Czystej krwi", w której pożądanie przeplata się z żądzą mordu, seksualne napięcie można kroić nożem, a krew leje się strumieniami. Tak jak "Riverdale" przesadza z kampem, tak "First Kill" się o niego prosi.

Tymczasem z "Pierwszego zabójstwa" wyszły "Pamiętniki wampirów" ale w wersji mdłej i bez kłów. Serialowi brakuje ikry, wszystko jest łopatologiczne i podane na tacy (non stop słyszymy zbędną narrację z offu głównych bohaterek), a niektóre rozwiązania fabularne są absolutnie zbędne. W rezultacie widz nudzi się i męczy.

Sama historia mogłaby się obronić, ale niestety nie ma na to szans, bo znika za marną realizacją. Twórczynie i twórcy po prostu nie umieją snuć opowieści, co dziwi, biorąc pod uwagę fakt, że na ich czele stoi Schwab, autorka świetnie napisanych książek. "Pierwsze zabójstwo" to jednak kolejny przykład, że pisanie opowiadania i scenariusza to po prostu nie to samo.

Miało być tak pięknie, ale niestety nie wyszło. Żal tylko Sarah Catherine Hook i Imani Lewis, które grają dobrze i mają świetną chemię. Zaleta "Pierwszego zabójstwa"? Przesłanie, że miłość to miłość – o tym zawsze warto pamiętać.

Czytaj także: https://natemat.pl/343657,top-5-seriali-lgbt-wsrod-nich-historie-o-gejach-i-lesbijkach-lista