Czarnek chce propagować pedofilię? Kontrowersyjny cytat w nowym podręczniku do HiT

Alicja Skiba
21 czerwca 2022, 12:13 • 1 minuta czytania
To nie koniec kontrowersji wokół podręcznika do nowego przedmiotu historia i teraźniejszość. W entuzjastycznie promowanej przez szefa resortu edukacji Przemysława Czarnka książce znaleziono kolejny kwiatek. Tym razem jest nim cytat opisujący w szczegółowy sposób kontakty pedofilskie jednego z polityków.
Promowany przez ministra Czarnka podręcznik do Historii i Teraźniejszości zawiera cytat o treści pedofilskiej fot.: Paweł Wodzyński/East News

Obserwuj naTemat w Wiadomościach Google


Podręcznik do historii i teraźniejszości przybliży licealistom i uczniom techników postać Daniela Cohn-Bendita - jednego z przywódców ruchu studenckiego 1968 (tego roku został wydalony z Francji do Niemiec po tym, jak znaleziono przy nim instrukcje produkcji materiałów wybuchowych). Nastolatkowie przygotowujący się do matury poznają jego kontrowersyjne - eufemistycznie to ujmując - wspomnienia o podtekście pedofilskim.

- Mój flirt z dziećmi szybko przyjął charakter erotyczny. Te małe pięcioletnie dziewczynki już wiedziały, jak mnie podrywać. Kilka razy zdarzyło się, że dzieci rozpięły mi rozporek i zaczęły mnie głaskać. Ich żądania były dla mnie kłopotliwe. Jednak często mimo wszystko i ja je głaskałem – cytuje Cohn-Bendita podręcznik.

Historia i teraźniejszość w szkołach

Przemysław Czarnek oczekuje, że HiT będzie przedmiotem, który nauczy młodych Polaków dumy z własnego kraju i jego historii. Jego zagadnienia będą obowiązywały na maturze z wiedzy o społeczeństwie.

Od września WoS będzie można zdawać na maturze jedynie na poziomie rozszerzonym. Ci, którym wystarczy poziom podstawowy, będą mieli tylko HiT.

Kompendium wiedzy do nowego przedmiotu zostało opracowane przez prof. Wojciecha Roszkowskiego. Mimo że MEiN dopiero opiniuje podręcznik, książka jest już dostępna na stronie wydawnictwa Biały Kruk. Informacje w niej zawarte skupiają się na okresie od 1945 do 1979 roku. Wkrótce ma się pojawić drugi tom, obejmujący lata 1980-2015.

"Mamy do czynienia z seksualizacją zamiast edukacji seksualnej"

Zdaniem ministra Czarnka książka jest "znakomita" i "będą się z niej uczyć najnowszej historii nowe, młode pokolenia Polaków".

Eksperci, delikatnie mówiąc, nie podzielają entuzjazmu ministra edukacji. – To werbalna pornografia. Za jej rozpowszechnianie grozi kara i powinny posypać się pozwy – mówi "Rzeczpospolitej" dr Aleksandra Piotrowska, psycholog dziecięca.

Jak tłumaczy, u nastolatków, którzy czytają takie opisy, może dojść do niepotrzebnego rozbudzenia seksualnego w zbyt młodym wieku. – Mamy do czynienia z seksualizacją zamiast edukacji seksualnej – tłumaczy.

– To kosmicznie niedobry cytat. Tak dosłowny opis nie nadaje się absolutnie do dzieci. Byłby dyskusyjny nawet, gdyby odbiorcami byli dorośli – stwierdziła w rozmowie z "Rzeczpolspolitą" Mirosława Kątna z Komitetu Ochrony Praw Dziecka.

Zwróciła uwagę, że podręcznik ma trafić do nastolatków w wieku szczególnie silnego rozwoju popędu seksualnego. – Zanim się go da dzieciom, trzeba zastanowić się, w jaki sposób ten opis może rozbudzić wyobraźnię chłopców i jak może wpłynąć na dziewczynki, które były ofiarami takich zachowań ze strony dorosłych – wytłumaczyła.

"Nie ma jeszcze decyzji ministra co do podręcznika"

MEiN skonfrontowany przez dziennik z cytatem udzielił wymijającej odpowiedzi. – Procedura dopuszczania tego podręcznika do użytku szkolnego jeszcze trwa. Podręcznik jest opiniowany przez recenzentów. Nie ma jeszcze decyzji ministra – zaznaczyła Adrianna Całus, rzeczniczka ministra.

Już w zeszłym tygodniu zwracaliśmy uwagę na co ciekawsze fragmenty książki prof. Roszkowskiego. Z liczącego ponad 500 stron podręcznika, uczniowie dowiedzą się m.in., że gender i feminizm to ideologie, a ideologia to słowo, które "zawsze wybrzmiewa negatywnie".

Autor książki opisując przyczyny buntu w USA, stwierdził, że w XXI w. samo słowo "murzyn uznaje się za obelżywe". - Chce się je wykreślić z dzieł literackich, zabrania się go używać, nawet jeśli nie ma najmniejszego kontekstu rasowego. W konsekwencji używanie wielu innych słów, takich jak "czarny", "biały", a nawet "matka" czy "ojciec" staje się ryzykowne - wyczytają licealiści powtarzający do matury.

Czytaj także: https://natemat.pl/420568,ksiadz-piotr-m-z-ruszowa-trafi-do-wiezienia-sad-odrzucil-skarge-kasacyjna