"Ojej, jaki dobry tatuś, opiekuje się dzieckiem". Przestańmy gloryfikować ojców i atakować matki

Ola Gersz
24 czerwca 2022, 14:25 • 1 minuta czytania
Wczoraj był Dzień Ojca, dlatego pozostajemy w temacie. Chylę czoła przed wszystkimi ojcami i matkami (a przynajmniej tymi kochającymi i zaangażowanymi), ale czy też macie dość ciągłego wychwalania pod niebiosa mężczyzn, gdy ci tylko pojawiają się w przestrzeni publicznej z uroczym dzieckiem? "Och, jaki cudowny tatuś, jak kocha swojego malucha" – słyszymy pod adresem ojców, nawet tych niedzielnych. W międzyczasie matki obrywają za prawie wszystko, co robią, bo przecież nie tak wychowuje się dziecko. Chyba coś tutaj nie gra.
Mężczyzna będzie w oczach społeczeństwa dobrym ojcem, nawet gdy raz w tygodniu wyjdzie z nim na plac zabaw. Najważniejsze i tak są przecież matki Fot. Kadr z filmu "Och, życie"

Obserwuj naTemat w Wiadomościach Google


Z okazji Dnia Ojca moja redakcyjna koleżanka Zuzanna Tomaszewicz napisała tekst o jednym z najpopularniejszych dziś motywów w popkulturze: przybranych ojcach, inaczej tatuśkach z przypadku. Hopper ze "Stranger Things", Geralt z Wiedźmina, "Wolverine" z Logana, Din Djarin z "Mandaloriana", Joel z "The Last of Us...". Tak, na pewno dobrze to znacie.

"Więź świeżo upieczonych tatuśków ze "znalezionymi" dzieciakami wciąż inspiruje twórców popkultury, którzy coraz chętniej sięgają po ten motyw, chcąc ukazać ojców nie tylko jako mężczyzn zasiadających w wygodnym fotelu po ciężkim dniu pracy i chowających się za gazetą, ale też jako bezinteresowne osoby gotowe poświęcić wszystko dla dobra swojego malucha" – pisze Zuza.

Owszem, obie uwielbiamy ten motyw. Są tacy przystojni i tacy słodcy z dzieckiem u boku! Idealni mężczyźni! – Ale czy nie masz dość tego, że ciągle jaramy się ojcami, a na matki najeżdżamy? – zapytała mnie w pewnym momencie moja koleżanka z Działu Kultura.

Faktycznie, podwójne standardy w rodzicielstwie mają się dobrze. I to wcale nie dzieje się tylko w popkulturze, ale w życiu. Popkultura tylko to podpatrzyła.

"Ale słodki tatuś!"

W styczniu amerykańska ilustratorka Mary Catherine Starr opublikowała na Instagramie komiks. "Ilustrowany przewodnik po podwójnych standardach w rodzicielstwie" – brzmiał tytuł. Dalej umieściła cztery ilustracje przedstawiające ojców i matki w tym samych sytuacjach, ale ocenianych przez otoczenie zupełnie inaczej.

Tak więc tata, który na obiad przyniósł fast fooda, jest "fajny", ale matka jest "leniwa". Tatę, który spaceruje z dzieckiem i patrzy w ekran smartfona, społeczeństwo widzi jako "obecnego", ale kobieta, która robi to samo, jest "nieuważna". Tata, który odwozi dziecko do szkoły, jest "zaangażowany", matka jest "pracująca". A jeśli ojciec bawi się z dzieckiem na placu zabaw, jest "bardzo dobrym tatą", czego nie można powiedzieć o mamie, która jest zupełnie "przeciętna".

– Jestem zmęczona tym, że nasze społeczeństwo oklaskuje ojców za wykonywanie najbardziej podstawowych obowiązków rodzicielskich, a od matek oczekuje perfekcji – powiedział Starr w rozmowie z HuffPost.

Jej komiks błyskawicznie stał się viralem, a do dziś polubiło go na Instagramie ponad 75 tysięcy ludzi. Pod grafikami posypały się komentarze rodziców, którzy także widzą podwójne standardy w postrzeganiu matek i ojców i chwalili artystkę za powiedzenie tego głośno.

"Kiedy chodzę do sklepu spożywczego sama z moją piątką dzieci, nikt nie mrugnie okiem. Gdy pójdzie Z NAMI mój mąż i pcha wózek: 'Wow, ty z tymi wszystkimi dzieciakami. Cóż za niesamowity tata! Twoja żona musi być bardzo wdzięczna, że ​​cię ma'" – napisała jedna z internautek.

Inna artystka Chaunie Brusie również stworzyła podobny komiks: "Moms vs Dads" ("Mamy kontra tatusiowie"). Stawia w nim taką samą tezę: matki i ojcowie nie są traktowani tak samo, nawet jeśli wykonują tę samą pracę i wychowują dziecko w identyczny sposób. Przykład? Reakcja na małą dziewczynkę z pomalowanymi paznokciami: "Ojej, czy tatuś pomalował ci paznokcie" (ojciec) i "Wiesz, że lakier do paznokci jest toksyczny, prawda?" (matka).

"Mąż pomaga ci opiekować się dzieckiem?"

Nie jestem matką, ale nie muszą nią być, żeby widzieć, że dzieje się TO cały czas. Niedawno spotkałam się z koleżankami, jedna z nich ma kilkunastomiesięczne dziecko. – Adam pomaga ci w opiece nad małą? – spytała ją w pewnym momencie nasza wspólna znajoma. – Nie pomaga, tylko OPIEKUJE SIĘ własną córką – odparła bez mrugnięcia okiem koleżanka.

Te podwójne standardy widzimy również w mediach społecznościowych. Zdjęcie ojca z niemowlęciem: zalew zachwyconych komentarzy. Zdjęcie matki z niemowlęciem: złe nosidełko, dlaczego wciąż ssie smoczek, za lekko ubrane.

Nie jest to oczywiście żaden przytyk do ojców, bo nie ma w tym ich winy. To krytyka całej kultury, w której opieka matki nad dzieckiem jest czymś absolutnie zwyczajnym i obowiązkowym. To jej zadanie, dlatego ani jej nie pomagajmy, ani nie chwalmy, zamiast tego skrytykujmy, bo znowu robi coś źle. Co z tego, że siedzi z dziećmi 24 godziny na dobę i haruje jak wół. Ma być idealna.

Z kolei mężczyzna ma wybór. To jego "zajęcie dodatkowe", a opieka nad maluchem wynika tylko z dobrej woli jego serca. Ekscytujemy się przystojniakiem z uroczym niemowlęciem na ulicy (przykład: dilfs_of_disneyland) i automatycznie ogłaszamy go Tatą Roku, nawet jeśli jest niedzielnym ojcem i opiekuje się dzieckiem od wielkiego dzwonu (o czym oczywiście nie wiemy, bo wtedy rozmowa byłaby inna). I tak wygrywa.

To nie jest ok. Kiedy w końcu zaczniemy traktować ojców i matki jednakowo? A przynajmniej tak, jak faktycznie na to zasługują swoim rodzicielstwem?

Czytaj także: https://natemat.pl/421117,3-ojcow-z-seriali-i-gier-geralt-nie-jest-jedynym-tatuskiem-w-popkulturze