Kierowca Alfa Romeo Racing Orlen otarł się o śmierć. Bolid wystrzelił w powietrze

Maciej Piasecki
03 lipca 2022, 17:54 • 1 minuta czytania
Fatalnie rozpoczęło się niedzielne Grand Prix Wielkiej Brytanii w Formule 1. Na torze Silverstone podczas pierwszego okrążenia doszło do koszmarnego wypadku, w wyniku którego ucierpiało aż pięć bolidów. Najpoważniej wyglądała sytuacja z Chińczykiem Guanyu Zhou, kierowcy Alfa Romeo F1 Team Orlen.
Bolid z Zhou Guanyu przejechał kilkadziesiąt metrów do góry nogami, finalnie lądując nieopodal trybun z kibicami Fot. AP/Associated Press/East News

Obserwuj naTemat w Wiadomościach Google


Po sobotnich kwalifikacjach do Grand Prix Wielkiej Brytanii najbardziej obawiano się ewentualnych opadów deszczu, które mogłyby ponownie pokrzyżować szyki kierowcom. Niestety, zagrożenie przyszło z zupełnie innej strony... Po raz kolejny okazało się, że Formuła 1 nie wybacza błędów. Ten popełnił Pierre Gasly, tuż na starcie niedzielnego ścigania na legendarnym torze Silverstone.

Kierowca jeżdżący dla Scuderia AlphaTauri trafił w tylne koło George'a Russella, po czym reprezentant Mercedesa stracił panowanie nad maszyną. Nastąpił efekt domina, w wyniku którego Brytyjczyk uderzył m.in. w bolid Alfa Romeo F1 Team Orlen, kierowany przez chińskiego kierowcę Guanyu Zhou.

Kolega z teamu, z którym związany jest Robert Kubica, błyskawicznie stracił kontrolę nad pojazdem. Bolid wystrzelił w powietrze, po czym obrócił się i przez kilkadziesiąt metrów sunął po torze, a później w stronę trybun pełnych kibiców. Ostatecznie skończyło się na tym, że maszyna z Chińczykiem w środku przekoziołkowała przez zabezpieczające opony i na tym zakończyła swoją "podróż". Całe zdarzenie wyglądało jednak bardzo groźnie.

Wyścig natychmiast przerwano. Realizatorzy transmisji przez długie minuty powstrzymywali się od pokazywania powtórek zdarzenia. Do chińskiego kierowcy błyskawicznie dotarły służby medyczne, które udzieliły mu pierwszej pomocy. Jak się okazało, na szczęście Guanyu wyszedł z wypadku bez większego szwanku.

Nie ulega wątpliwości, że w całym zdarzeniu Chińczykowi życie uratował system Halo. To specjalne zabezpieczenie składające się z zakrzywionego tytanowego pałąka umieszczonego nad głową kierowcy w celu jej ochrony.

Na torze błyskawicznie pojawiła się też karetka. W zderzeniu poza kierowcą Alfa Romeo F1 Team Orlen brali udział także Yuki TsunodaEsteban Ocon i Alexander Albon. Na szczęście nikomu nie stało się nic poważniejszego, choć Zhou oraz Albon zostali przewiezieni do centrum medycznego na dodatkowe badania.

Organizatorzy wywiesili za to czerwoną flagę i dopiero po kilkunastu minutach ponownie można było myśleć o wznowieniu ścigania na brytyjskim torze, w mocno okrojonym składzie.

"Przede wszystkim najważniejsze jest to, że z Zhou jest w porządku. To był przerażający wypadek, a cała zasługa w błyskawicznym działaniu zespołu medycznego. Brawo za ich szybką reakcję. Przepraszam fanów, że ten wyścig tak się zakończył w moim wydaniu" - napisał na Twitterze Russell, pozdrawiając z garażu Mercedesa.

Alfa Romeo F1 Team Orlen poinformował również oficjalnie na swoich kanałach społecznościowych, że Zhou wyszedł ze zdarzenia bez większych kontuzji. Chińczyk pozostał jednak pod obserwacją w centrum medycznym.

Czytaj także: https://natemat.pl/422926,formula-1-sainz-najszybszy-w-kwalifikacjach-do-gp-wielkiej-brytanii