Robert Lewandowski wrócił do Niemiec. Polak dostawał pogróżki, czy teraz będzie strajkował?

Krzysztof Gaweł
12 lipca 2022, 09:59 • 1 minuta czytania
Robert Lewandowski wrócił do klubu i we wtorek pojawi się na Säbener Strasse w ośrodku treningowym Bayernu Monachium. Polak ma wejść do szatni Die Roten po raz ostatni, bo w powietrzu wisi czwarta oferta z FC Barcelona i oba kluby być może wkrótce się dogadają. Niemcy zastanawiali się, czy może podjąć strajk, by wywrzeć nacisk na władze klubu. Odpowiedź na to pytanie wydaje się bardzo prosta.
Robert Lewandowski wrócił do Bayernu Monachium. Ostatnie dni Polaka w Bawarii Fot. IMAGO/Frank Hoermann/SVEN SIMON/Imago Sport and News/East News

Obserwuj naTemat w Wiadomościach Google


Robert Lewandowski już w poniedziałek wieczorem wrócił do Monachium, by we wtorek zjawić się na Säbener Strasse na pierwszych zajęciach przed sezonem 2022/2023. Nasz napastnik przyleciał prywatnym samolotem sam, bez żony i córek, co skwapliwie odnotowały niemieckie media. Na lotnisku powitali go żurnaliści, nasz as powiedziałm im, że czuje się dobrze i ruszył przed siebie.

Jak informuje Wirtualna Polska, Robert Lewandowski miał dostawać pogróżki za pośrednictwem social mediów, ale to nie dlatego nie zabrał ze sobą najbliższych do Monachium. Polak wciąż liczy na transfer i chce odejść do FC Barcelona. Jego wizyta w Monachium to z jednej strony konieczność, a z drugiej szansa, by przekonać władze Bayernu do transferu. "Lewy" nie wyobraża sobie gry dla Die Roten.

Ale nie będzie strajkować, choć niemieckie media długo spekulowały, że tak może zakończyć się jego pobyt w ekipie mistrzów Niemiec. Polak chce się dogadać z władzami Bayernu i przekonać je, by dały mu odejść. Do tego jest po prostu profesjonalistą i nie może sobie pozwolić, by cykl treningowy został przerwany w jakiś sposób. To stawiałoby go w złym świetle, nie tylko w oczach Bawarczyków.

Snajper przejdzie we wtorek najpierw badania, które są standardem po kilku tygodniach przerwy od regularnych zajęć. A potem wejdzie do szatni mistrzów Niemiec, być może już po raz ostatni. Entuzjazmu, przynajmniej u części zawodników, nie będzie. Media od dawna spekulowały, że Polak ma dużą opozycję wśród niedawnych kolegów i że większość jest pewna, że już z nimi nie zagra. Wszyscy będą mieli okazję się pożegnać na dobre.

W Hiszpanii również są przekonani, że kwestia transferu wyjaśni się na dniach. Dziennikarz Gerard Romero przekazał, że w poniedziałek wieczorem FC Barcelona wysłała czwartą ofertę Bayernowi Monachium i że ta ma być zbliżona do 50 milionów euro, które w Bawarii oczekują za polskiego snajpera. "Bild" zdementował te doniesienia, we wtorek szefowie Die Roten jeszcze oferty nie dostali. Poprzednią odrzucili (40 mln euro plus 5 mln bonusu), ale teraz już nie będą robić przeszkód.

W sobotę na Allianz Arena ma się odbyć uroczysta prezentacja zespołu na sezon 2022/2023 i nikt w ekipie mistrzów Niemiec nie wyobraża sobie, by Robert Lewandowski miał się na niej pojawić. Skoro chce odejść i planuje grać w Barcelonie, w Bawarii nikt nie zamierza prezentować go jako piłkarza Die Roten. Dwa dni później ekipa Juliana Nagelsmanna rusza za Ocean, tam też nikt nie chce naszego snajpera.

Czytaj także: https://natemat.pl/424768,bayern-monachium-ma-juz-dosc-robert-lewandowski-odchodzi