Wendzikowska bez ogródek o kulisach rozstania z TVN. "Była jednym z powodów dla których odeszłam"

Joanna Stawczyk
05 września 2022, 14:16 • 1 minuta czytania
Anna Wendzikowska była związana z Grupą TVN od 15 lat. Pracowała jako dziennikarka i prezenterka popkulturowa w "Dzień dobry TVN". Miesiąc temu oświadczyła, że jej współpraca ze śniadaniowym pasem jest zakończona. Dopiero teraz ustosunkowała się szerzej do decyzji, która zaskoczyła jej kolegów z branży i fanów. Oznajmiła, że jej dalsza praca w porannym paśmie nie była możliwa m.in. ze względu na Annę Tatarską.
Anna Wendzikowska o kulisach rozstania z TVN. Odeszła przez Tatarską? Fot. VIPHOTO/East News

Do widzenia "Dzień dobry TVN". Odejście Wendzikowskiej

Anna Wendzikowska przez lata uchodziła za ekspertkę od wywiadów z największymi gwiazdami Hollywood. Od 2007 roku bowiem w "Dzień dobry TVN" zajmowała się przede wszystkim tematyką filmową, ale także show-biznesową.

Prywatnie Wendzikowska samotnie wychowuje dwie córeczki, Kornelię i Antoninę. Poza tym bardzo aktywnie działa w mediach społecznościowych, gdzie raczy swoich obserwatorów m.in. kadrami z dalekich, egzotycznych podróży.

Pod koniec wakacji prezenterka podjęła jedną z najtrudniejszych decyzji w życiu, a dla fanów zupełnie szokującą. Po latach odeszła z TVN. Zapewniła, że była to jej wybór, a nie odgórne zarządzenie szefostwa.

"To dla mnie trudny post. Nie sądziłam, że kiedyś będę go pisać. Jestem wierna, nie lubię zmian, przywiązuję się i zawsze wolę naprawiać niż wymieniać. Ale czasami życie pisze dla nas scenariusz niespójny z naszymi planami i nie warto się z życiem przepychać, bo ono zawsze wie lepiej… We wrześniu świętowałabym okrągłą rocznicę mojej pracy w 'Dzień dobry TVN' jak podsumować 15 lat? Nie umiem, to mój najdłuższy związek" – podkreśliła.

Wendzikowska dosadnie o kulisach rozstania z TVN. "Ania była jednym z powodów, przez które odeszłam"

Anna Wendzikowska po miesiącu od odejścia z "DDTVN" zdecydowała się otworzyć w wywiadzie z portalem JastrząbPost. Dziennikarka zwierzyła się, że nie mogła dojść do porozumienia z przełożonymi.

– Ta decyzja dojrzewała we mnie dosyć długo. Parę razy już o tym mówiłam. Były deklaracje i obietnice ze strony mojego szefostwa odnośnie do rzeczy, które nie do końca mi grały, ale ta decyzja ciągle mi kołatała w głowie – wyznała.

Warto nadmienić, że od września na jej miejsce wskoczyły Kaja Klimek oraz Anna Tatarska. To do tej drugiej Wendzikowska ma jednak żal. – Muszę powiedzieć szczerze, że Ania była jednym z powodów, przez które odeszłam – wspomniała o swojej następczyni.

– Mimo że była moją koleżanką, doskonale wiedziała, jaka jest sytuacja, to skorzystała na takiej nie do końca dla mnie fajnej personalnej sytuacji. Mimo że jej zakomunikowałam, to jednak wybrała nie szeroko pojętą lojalność, tylko swój pomysł na karierę – skwitowała gorzko.

Prezenterka zaznaczyła jednak, że nie tylko Tatarska, a wiele osób dołożyło "cegiełkę" do jej ostatecznej decyzji o zwolnieniu się z "DDTVN". Z relacji Wendzikowskiej dowiadujemy się, że szefostwo nie próbowało jej zatrzymać.

Po 15 latach pracy z ogromnym zaangażowaniem, z ogromnym poświęceniem, gdzie czasem dzwoniono do mnie o 22, że o 5 rano muszę wsiąść w pociąg i gdzieś jechać. Ja nigdy nie odmówiłam. Po 15 latach pracy i poczucia, że jestem dobra, nadszedł taki moment, w którym muszę z kimś walczyć czy konkurować i jego się wkłada na moje miejsce, to ja wolałam skapitulować i wolałam odejść.Anna Wendzikowskawypowiedź dla JastrząbPost

Dziennikarka została zapytana o to, czy rozgląda się za nowym miejscem pracy. – Pojawiają się takie propozycje. Tych telefonów jest mnóstwo, również od moich kolegów, którzy pytają, czy chciałabym przyjść do nich, co jest bardzo miłe. Powiem szczerze, że trochę się temu przyglądam. Była taka pokusa, że teraz nie mam tego głównego zajęcia, więc może powinnam zacząć szukać. Zaczęłam się zastanawiać, kim ja teraz jestem? Może już nie jestem dziennikarką, skoro nie mam pracy w telewizji? – powiedziała.

Ostatnio Wendzikowska dodała zdjęcie z Tomaszem Kammelem, a jej obserwatorzy zaczęli zastanawiać się, czy to oznacza, że przeniosła się do TVP. "Szkoda, Czyli jednak"; "TVP? Oszalałaś? Nie wierzę!"; "Żenada. Po prostu nie wierzę." – reagowano.

Dziennikarka nie dała jasnej odpowiedzi i co więcej, zablokowała możliwość dodawania kolejnych komentarzy.