Kawalerka w stolicy za 2 tysiące zł? Zapomnijcie! Gorączka na wynajem trwa w najlepsze

Mateusz Przyborowski
07 września 2022, 10:25 • 1 minuta czytania
Przyszedł wrzesień, a wraz z nim rozpoczął się dynamiczny okres na rynku najmu. O dwupokojowych mieszkaniach za 2 tys. zł w Warszawie, Gdańsku czy Krakowie można zapomnieć. Jednak... – W tym roku ogłoszenia znikają jeszcze szybciej niż w poprzednich latach – mówią analitycy.

W październiku Iza rozpocznie studia magisterskie. Do Gdańska przeprowadzi się z rodzinnego Olsztyna, gdzie do tej pory mieszkała z rodzicami. Chciałaby zamieszkać w dobrej lokalizacji, przyzwoitym standardzie i oczywiście w dobrej cenie. Studentka od początku września szuka mieszkania i... – ...jestem załamana – mówi naTemat.


– Ceny są jakieś kosmiczne! Nie mam tam nikogo znajomego, więc szukam kawalerki. O ofertach poniżej 2 tysięcy można zapomnieć... A do tego oczywiście rachunki, internet. Z kolei dwupokojowe mieszkania, z jakimś sensownym standardem, zaczynają się od 3 tysięcy – relacjonuje swoje poszukiwania.

I dodaje: – Przed weekendem znalazłam fajną kawalerkę, blisko uczelni. Koszt: 2500 zł plus opłaty. W słuchawce usłyszałam, że mogę przyjść obejrzeć, ale w kolejce czeka kilka innych osób, a jedna jest już na "tak", mimo że jeszcze go nie widziała. Jestem w szoku.

Gorączka na wynajem mieszkań trwa w najlepsze

Koniec wakacji i początek września – jak każdego roku – to także początek gorączki na rynku najmu. Główne powody są dwa: część Polaków wraca po wakacjach do poszukiwań wymarzonej nieruchomości, z drugiej strony studenci lada chwila wrócą na uczelnie.

Ten rok jest jednak szczególny, ale też niestety bardzo drogi. Najem jeszcze mocniej zyskał na znaczeniu, co jest konsekwencją m.in. podwyżek stóp procentowych, a niedoszli kredytobiorcy, których bank odprawił z kwitkiem, musieli przenieść się właśnie na rynek najmu. Do tego należy dodać wciąż ogromne zainteresowanie ze strony uchodźców z Ukrainy, które napędza nie tylko wzrost stawek, ale i szybkość znikania ofert.

Wzrost popytu na najem potwierdzają między innymi dane portalu Nieruchomosci-online.pl, które przekazano redakcji naTemat. Wynika z nich, że tylko w sierpniu zainteresowanie ofertami lokali na wynajem było większe o 47 proc. niż w sierpniu ubiegłego roku. W przypadku mieszkań na sprzedaż sytuacja jest natomiast odwrotna: liczba kontaktów z ogłoszeniodawcami spadła rok do roku o 43 proc.

Najdrożej w Warszawie, Gdańsku i we Wrocławiu

Wzmożony popyt i rosnące koszty utrzymania lokali przez właścicieli (inflacja, wyższe raty kredytów) to główne czynniki, które spowodowały, że od kilku miesięcy mieszkania na wynajem drożeją. Portal Nieruchomosci-online.pl przeanalizował średnie stawki ofertowe za 1, 2 i 3-pokojowe mieszkania w stolicach województw. Drożej jest w większości miast i praktycznie w każdej z analizowanych wielkości.

Spośród kawalerek najdroższe są we wspomnianym już Gdańsku – średnia cena wynosi 2735 zł. Tylko nieco taniej jest w Warszawie (2623 zł). Powyżej 2 tys. zł zapłacimy też we Wrocławiu (2287 zł) i w Krakowie (2212 zł). Najtaniej kawalerkę wynajmiemy w Katowicach (1029 zł) i Gorzowie Wielkopolskim (1058 zł).

Wśród większych lokali stolica kraju bije na głowę inne miasta wojewódzkie. Średnia cena dwupokojowego mieszkania w Warszawie wynosi obecnie blisko 4 tys. zł, a trzypokojowego – prawie 6 tys. zł. Oczywiście mówimy o samym najmie, bez opłat. "Drogie" są także Gdańsk, Kraków czy Wrocław.

Wynajem jest drogi, ale większość ofert szybko znika

Mimo wysokich cen, jak podkreślają eksperci, w tym roku ogłoszenia znikają jeszcze szybciej niż w poprzednich latach. Aby upolować atrakcyjną ofertę, trzeba więc trzymać rękę na pulsie.

– W naszej aplikacji użytkownicy mogą np. wyświetlać wyniki wyszukiwania na mapie. Przestrzenna wizualizacja ofert umożliwia porównywanie stawek najmu w różnych dzielnicach – tłumaczy Alicja Palińska z działu analiz Nieruchomosci-online.pl. – Ponadto, szukając mieszkania, często celuje się w konkretne osiedle, a nawet ulicę. Aby zawęzić poszukiwania, użytkownicy mogą kreślić palcem na mapie obszar, który ich interesuje.

Znalezienie dobrego mieszkania może jednak nie być łatwe nie tylko ze względu na stawki. Chodzi też o liczbę ofert: podaż dopiero odbudowuje się po wiosennym boomie związanym z napływem uchodźców. Porównując sierpień do lutego, a więc do czasu tuż przed rozpoczęciem wojny w Ukrainie, liczba dostępnych mieszkań na wynajem jest mniejsza blisko o połowę.

Ekspresowe tempo wynajmowania potwierdzają też wyniki badania nastrojów pośredników, które serwis przeprowadził po drugim kwartale. Aż 82 proc. agentów przyznało, że w przypadku kawalerek znalezienie najemcy zajmuje im krócej niż miesiąc. Znalezienie chętnego nie jest też problemem przy większych mieszkaniach: maksymalnie w miesiąc wynajmuje je 67 proc. pośredników.

– Sytuacja na rynku najmu jest dynamiczna. Krótki cykl życia oferty sprawia, że poszukujący powinni trzymać rękę na pulsie, jeśli chcą znaleźć atrakcyjną ofertę. Warto włączyć powiadomienia, które powodują zapisanie się kryteriów wyszukiwania. Dzięki temu aplikacja wyśle alert, gdy tylko pojawi się dopasowane mieszkanie – mówi Alicja Palińska.

Polacy szukają mieszkań wieczorem ze smartfonem

Przy okazji powakacyjnego ożywienia na rynku warto też wspomnieć, w jaki sposób Polacy szukają lokali w sieci. Dane Nieruchomosci-online.pl wskazują, że ogłoszenia najczęściej przeglądamy we wtorki i środy.

Jeśli natomiast chodzi o porę dnia, największy ruch przypada zwykle na godz. 21. Co ciekawe, już 71 proc. Polaków przegląda oferty za pomocą smartfona.

Największym zainteresowaniem cieszą się z kolei te w województwach mazowieckim, śląskim, dolnośląskim i małopolskim. Właśnie w tych regionach odnotowuje się największą liczbę kontaktów z właścicielami mieszkań na wynajem.