Duże siły policyjne pilnowały plaż w Gdańsku. Nikt im nie powiedział, że... nie mają po co

Agnieszka Miastowska
07 października 2022, 17:16 • 1 minuta czytania
Od Jelitkowa po Westerplatte kilkudziesięciu policjantów z Gdańska zajmowało się pilnowaniem odminowywanej plaży. Turyści, którzy przyjechali nad morze, nie mogli wejść na molo w Brzeźnie czy zbliżyć się do wody. Okazało się, że policjanci swoją służbę pełnią tam... zupełnie bez celu. Akcja została przełożona, a oni nie wiedzieli o zmianie terminu.
Policjanci pilnowali odminowania plaży w Gdańsku. Pomylili terminy Fot. East News/WOJCIECH STROZYK/REPORTER

Policjanci pilnowali plaży bez celu

Od wtorku prowadzona jest akcja odminowywania gdańskich plaż, w związku z czym policjanci obstawiali plaże, by nie dostali się tam turyści, a cała akcja przebiegła bezpiecznie. Problem w tym, że na piątek 7 października zaplanowano dzień przerwy w działaniach, a co za tym idzie najbardziej niebezpieczne detonacje — min morskich typu GC mają odbyć się w przyszłym tygodniu.

Wtedy też mają zostać wprowadzone dodatkowe środki ostrożności, związane między innymi z ograniczeniem dostępu do plaż i zakazem wejścia do morza w Gdańsku. Jednak turyści spacerujący w Gdańsku już dzisiaj usłyszeli, że wejście na plaże jest niemożliwe, a miejsca były obstawione przez kilkudziesięciu policjantów.

Mundurowi zostali zapytani przez reportera RMF FM o sens ich dzisiejszych działań. Okazało się, że policjanci nie mieli pojęcia o zmianie terminu i pełnili służbę na marne. Dopiero po interwencji dziennikarskiej policja wycofała patrole, pilnujące dostępu do plaż w Gdańsku. Od rana, od Jelitkowa po Westerplatte, zajmowało się tym kilkudziesięciu mundurowych.

Jak to się stało, że policja zamknęła plaże, chociaż o przesunięciu najbardziej niebezpiecznych elementów całej operacji na przyszły tydzień poinformowało wojsko? Co więcej, informacje były ogólnodostępne, bo pojawiły się w mediach.

Stacja RMF FM dowiedziała się, że pismo o przesunięciu akcji utknęło w Komendzie Wojewódzkiej Policji w Gdańsku i  do Komendy Miejskiej, która wydawała dyspozycje policjantom, wcale nie dotarło. – Może to błąd techniczny, może ludzki. Wyjaśniamy tę sprawę – powiedział radiostacji Michał Sienkiewicz z Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku.

Strzeżony jak Jarosław Kaczyński

W Gdańsku kilkudziesięciu policjantów pilnowało plaży, na której nie działo się nic niebezpiecznego, podobnie w Poznaniu kilkudziesięciu policjantów pilnowało jednego człowieka, którym jest Jarosław Kaczyński.

Prezes PiS podczas swojego tournée po Polsce nie rozstaje się z chroniącymi go mundurowymi. I ile logiczne jest, że polityk może potrzebować wokół siebie osób zapewniających mu bezpieczeństwo, o tyle liczba policjantów jest wręcz absurdalna.

Na początku podawano, że na spotkaniu Kaczyńskiego z wyborcami w Poznaniu prezes obstawiony był ochroną kilkudziesięciu funkcjonariuszy policji. Jak podał wreszcie do wiadomości publicznej komendant Piotr Mąka, 23 lipca do działań związanych z pilnowaniem osoby Jarosława Kaczyńskiego zaangażowano aż 189 policjantów oraz 60 pojazdów.