To on rozwalił PiS na Śląsku. "Arogancja, skuteczność, determinacja - tymi słowami bym go określił"

Katarzyna Zuchowicz
23 listopada 2022, 06:02 • 1 minuta czytania
Gdy w 2018 roku został marszałkiem województwa śląskiego miał 37 lat. To wtedy jego zastępcą został Wojciech Kałuża, którego przejście z KO do PiS stało się symbolem zdrady. – Melduję wykonanie zadania. Dziękuję za głosy i wsparcie. Mam nadzieję, że ta pięciolatka, która przed nami, będzie czasem rozwoju – mówił do obecnych wtedy ministrów. Nie dotrwał do końca tej pięciolatki. Kim jest Jakub Chełstowski, który nagle rzucił PiS?
Jakub Chełstowski, marszałek województwa śląskiego, przeszedł na stronę opozycji. fot. Polska Press/East News

Jednym ruchem pozbawił PiS władzy na Śląsku. Jak ogłosił w Onecie, poziom smrodu przekroczył granicę. Wiadomo, że poszło o środki unijne. Portal opisał, jak ulewało mu się, gdy słyszał żarty Kaczyńskiego. I co myślał, gdy słyszał, że UE to czyste zło, a Niemcy to wrogowie.


– Dla mnie to absurd. Trudno mi w tak zurbanizowanym regionie, jak Śląsk takie tezy brać na poważnie. Doświadczenie, które zdobyłem, jest zupełnie inne – powiedział. Cała Polska usłyszała też, że rezygnuje z członkostwa w PiS: – Cztery lata temu było przejęcie przez PiS władzy przez transfer Wojciecha Kałuży, dzisiaj ja wychodzę.

Wszyscy są w szoku, że Jakub Chełstowski, marszałek województwa śląskiego przeszedł na stronę opozycji. Ale jest też zadowolenie, że PiS stracił tu władzę.

– Przejęcie województwa będzie korzystne dla regionu. Taką gwarancję dają nowopowołani członkowie zarządu oraz przewodniczący Sejmiku. To świetni menadżerowie, gwarantujący dobrą i uczciwą pracę dla województwa śląskiego – przyznaje śląski poseł Michał Gramatyka.

Jednak zaskoczenie niekoniecznie jest widoczne wśród tych, którzy znają Jakuba Chełstowskiego.

– Pozytywne w tym człowieku jest to, że nie można mu odmówić ambicji. Potrafię docenić, że uparcie dąży do celu, który sobie obrał. Że sprawuje funkcję marszałka sprawniej niż jego poprzednik z PO – mówi naTemat poseł.

I dodaje: – To człowiek, który potrafi się uczyć, szybko przyswajać wiedzę, jest skuteczny, a z aktualnej konfiguracji politycznej potrafi wycisnąć wszystko, co tylko się da. To, co się dało, wycisnął też z funkcji marszałka. Jego decyzja w ogóle mnie nie zaskakuje. Postrzegam ją w kategoriach "decyzji biznesowej" - w tym momencie właśnie taka postawa Jakubowi Chełstowskiemu się opłacała.

Chełstowski odwrócił się od PiS

Chełstowskiego zna chyba najlepiej ze wszystkich posłów w Sejmie – od kilkunastu lat, kiedy w pierwszej dekadzie XXI wieku obecny marszałek pojawił się w tyskim samorządzie. Obaj przez lata byli radnymi w Tychach. Obaj w 2018 roku startowali w wyborach do samorządu województwa śląskiego z jednego okręgu wyborczego.

Chełstowski był wtedy jedynką PiS, Gramatyka dwójką w KO. W 2018 roku, po zdradzie Kałuży, PiS po latach w opozycji przejęło władzę w sejmiku. Chełstowski został marszałkiem a Gramatyka szefował klubowi Koalicji Obywatelskiej - radnym województwa śląskiego był do 2019 roku. Potem zdobył mandat posła.

Na poniższym zdjęciu ze śląskiego Sejmiku są obaj. Jest też Wojciech Kałuża.

– Obserwowałem całą jego karierę samorządową. Najpierw w Tychach, a potem w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Śląskiego. Uważam go za człowieka ambitnego, bezkompromisowo idącego do przodu, niestety często po trupach – mówi poseł Gramatyka.

Co to znaczy? – Że jak postawi sobie jakiś cel, to nie cofnie się przed żadnym środkiem, żeby przezwyciężyć wszystkie przeszkody do osiągnięcia tego celu – odpowiada.

Podaje przykład: – Swoją pozycję w samorządzie miasta Tychy Jakub Chełstowski zawdzięcza pani Barbarze Koniecznej - przewodniczącej Rady Miasta w Tychach. To ona była jego promotorką, ona dała mu szansę zaistnieć. Ale w momencie, kiedy trzeba było zrobić krok dalej, Chełstowski nie miał najmniejszego problemu, by ją publicznie zaatakować i odwrócić się od niej.

Wspomina też czas, gdy jako tyski radny Jakub Chełstowski walczył z prezydentem miasta: – Był jego zajadłym przeciwnikiem. Pisał pisma do prokuratury, sądził się z miastem, pisał setki interpelacji, skierowanych przeciwko Andrzejowi Dziubie. Relacje między nimi naprawiły się, dopiero gdy Chełstowski w 2018 roku został marszałkiem województwa. To był ewidentny "business case". Wiedział, że byli sobie potrzebni, bo województwo dzieli środki unijne, które potem wydawane są w miastach.

I jeszcze słowo o europośle Grzegorzu Tobiszowskim:

On również był jego promotorem. Przez lata Chełstowski robił karierę w jego cieniu. Nosił nawet kurtkę z napisem "Tobiszowski" gdy rozdawał jego ulotki na targowisku. Gdy Tobiszowski zaczął mieć problemy, nagle go przy nim zabrakło. On po prostu na pewnym etapie współpracuje z konkretnymi ludźmi, a gdy sytuacja pozwala mu przeskoczyć w na wyższy poziom, to to robi. Jest taka gra komputerowa The Frog. Żaba skacze na kolejne samochody, przejeżdżające przez ulicę. Trochę tak jest z Chełstowskim, że skacze na kolejne samochody. W grze jest ryzyko, że nie zdąży wskoczyć i samochód go przejedzie. Ale Kuba na razie wskakuje niezwykle precyzyjnie.Michał Gramatykaposeł Polska 2050

Teraz Chełstowski odwrócił się od PiS i zrobił skok w stronę opozycji. O Wojciechu Kałuży, wicemarszałku, który cztery lata temu wywołał inny polityczny wstrząs, powiedział teraz katowickiej "Wyborczej":

"Przez trzy lata współpraca układała się bardzo dobrze. Z czasem pojawiały się najpierw rysy, a potem już poważne pęknięcia. Nazwijmy to oględnie – druga strona przestała trzymać się pewnych zasad i wcześniejszych ustaleń, a dla mnie wartością nadrzędną jest uczciwość i praca".

Chełstowski związany z Tychami

Jakub Chełstowski, rocznik 1981, urodził się w Tychach. Przed laty prowadził klub osiedlowy przy lokalnej spółdzielni mieszkaniowej, był kuratorem sądowym, w innej spółdzielni mieszkaniowej odpowiadał za marketing. Pracował też w Towarzystwie Finansowym Silesia, był prezesem Nadwiślańskiej Agencji Turystycznej w Tychach. W 2014 roku bezskutecznie kandydował na prezydenta miasta.

Do Rady Miasta Tychy pierwszy raz wystartował ze swojego stowarzyszenia Tychy Naszą Małą Ojczyzną. Do klubu PiS dołączył w 2017 roku. Rok później został marszałkiem województwa. – Melduję wykonanie zadania – powiedział do obecnych wówczas ministrów Grzegorza Tobiszowskiego i Witolda Bańki.

A w 2019 roku katowicka "Wyborcza" pisała, że w PiS mają go dość. "Zachowuje się tak, jakby umiał i wiedział wszystko. Woda sodowa uderzyła mu do głowy, a w spółkach pojawili się ludzie związani z Kałużą. Nie są nasi. Po drugie, to człowiek Grzegorza Tobiszowskiego, który jest już posłem w Brukseli. Cała jego ekipa jest teraz "niszczona do podłogi" – cytowała działacza PiS.

– Jakub nie bawi się w konwenanse, w delikatność, w kulturę. Raczej ma taki styl bycia, że bez żadnych ogródek mówi, czego chce. Potrafi być ostentacyjny. Nie znosi sprzeciwu. To raczej styl satrapy, autokraty. Gdybym miał go określić trzema słowami, jak Netflix swoje seriale, to powiedziałbym: arogancja, skuteczność, determinacja – ocenia Michał Gramatyka.

W każdym razie lokalne emocje na linii PiS-Chełstowski musiały być widoczne. "Dziennik Zachodni" donosił w 2020 roku: "Wojna w PiS na Śląsku? Czy marszałek Jakub Chełstowski może obawiać się puczu?".

Aparatczyk PiS czy nie

Teraz gdy Chełstowski wywołał polityczny wstrząs, prezydent Warszawy powiedział o nim, że to samorządowiec z krwi i kości, ale że "nigdy nie był taki klasyczny PiS-owski aparatczyk".

– Od wielu miesięcy mówił, że ma dosyć ataków na samorząd, na Unię Europejską, mówienia o tym, że nie są nam potrzebne pieniądze unijne. W związku z tym wydaje mi się, że miał dosyć i też wynikało to z rozmów z nim – mówił Rafał Trzaskowski w Radiu Zet

W kwestii aparatczyka poseł Gramatyka jednak się nie zgadza. – Moja ocena jest różna o 180 stopni. Był precyzyjnym i bezwzględnym wykonawcą założeń programowych swoich promotorów. Przez pierwsze lata, gdy był marszałkiem, cała jego strategia, traktowanie radnych Platformy i w ogóle podejście do opozycji, opierało się na arogancji, braku jakiejkolwiek dyskusji, na stawianiu radnych przed faktem dokonanym – mówi poseł Polska 2050.

W ostatnim etapie sprawowania przez niego władzy, Morawiecki był jego główną ostoją i oparciem. Chełstowski zawsze był zaangażowany we wszystkie pomysły PiS na Śląsku: w słynną defiladę Wojska Polskiego, w budowę Panteonu Górnośląskiego. Ewidentnie realizował agendę PiS. Ze śląskich muzeów zwolnił rewelacyjnych Alicję Knast i Leszka Jodlińskiego (obie sprawy przegrał potem w sądzie), rozpętał aferę wokół dyrektorki Teatru Rozrywki w Chorzowie Aleksandry Gajewskiej. Przykłady można by mnożyć Michał Gramatykaposeł Polska 2050

Dlaczego Chełstowski postanowił to wszystko rzucić?

– Lokalnie mówi się, że w PiS nie miał szans na awans. Osiągnął już wszystko, co mógł. Był szefem PiS w okręgu 31, ale nie miał szans na dobre miejsce na liście do Sejmu. PiS ma tam swoich znanych posłów: Morawieckiego, Borys-Szopę, Wójcika czy Wesołego, dla Jakuba pewnie nie byłoby miejsca. Musiał przeskoczyć na kolejny "level". Znów skoczył perfekcyjnie – uważa poseł opozycji.

Jakub Chełstowski sam wyjaśniał w mediach powody swojego odejścia. W rozmowie z Onetem powiedział: "Nie po to zapisywałem się do PiS, żeby prowadzić politykę antyunijną czy firmować nieprawidłowości".

W katowickiej "Wyborczą" przyznał zaś, że to dla niego bardzo trudna, aczkolwiek przemyślana decyzja. "Nadal mentalnie z wieloma aspektami polityki Prawa i Sprawiedliwości się zgadzam. Szczególnie te związane z programami prorodzinnymi i społecznymi są mi bliskie" – zaznaczył.

Powiedział jeszcze: "Drogi Zjednoczonej Prawicy i Brukseli zdają się stopniowo rozmijać, a ja od dawna stoję na twardym stanowisku, że bez pieniędzy unijnych sobie nie poradzimy. Rozwój dużych miast czy też małych lokalnych ojczyzn to w dużej mierze zasługa pieniędzy z Unii Europejskiej".