Widziałem film "Fenomen" o WOŚP z Owsiakiem w roli głównej. Wcale nie jest taki fenomenalny
- Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy gra już od 30 lat. To więc idealna okazja do jej podsumowania.
- Film "Fenomen" w reżyserii Małgorzaty Kowalczyk zabiera nas do narodzin całej akcji, a nawet nieco wcześniej. Zaglądamy m.in. za kulisy programu "Róbta co chceta", który Jurek Owsiak prowadził wtedy z początkującą dziennikarką i prezenterką, Agatą Młynarską.
- Możemy zobaczyć, jak WOŚP rozwijała się na przestrzeni lat, a także jaki miała wpływ na Polskę. Cofamy się do czasów bardziej współczesnych, w których poruszany jest wątek tego, jak zmienił się również odbiór samego Jurka Owsiaka i Orkiestry.
- Dokument "Fenomen" już można oglądać w kinach, a tegoroczny finał WOŚP odbędzie się 29 stycznia.
Czytam komentarze w sieci, w których ludzie pytają: "ciekawe czy ten dokument będzie obiektywny?". Trudno zrobić obiektywny dokument o WOŚP i Jurku Owsiaku - facecie, który zrobił dla Polski więcej niż niejeden polityk. Można pójść w stronę laurki, ale czy Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy faktycznie takiej potrzebuje? Przez wydarzenia z ostatnich lat chyba jednak tak i trzeba o tym przypominać.
Można też na siłę wbijać szpile, bo negatywne emocje lepiej się sprzedają. Jednak wtedy nie byłby to dokument, tylko paszkwil ku uciesze garstki hejterów, którzy nazywają Jurka Owsiaka "satanistą". Dlatego dokument "Fenomen" nie stara się być filmikiem promocyjnym WOŚP, ale ukazywać spory kawał współczesnej historii Polski - wraz z jej mniej przyjemnymi elementami.
Dostajemy więc mnóstwo chwytających za serce opowieści i nagrań, ale też to całe szambo, które wylewa się na orkiestrę i jej dyrygenta. Bo każda bajka, nawet taka, która wydarzyła się naprawdę, musi mieć również mroczne wątki.
"Fenomen" to nie tylko słodka laurka dla WOŚP. Jest w nim też sporo gorzkich momentów.
Jest więc i słynny filmik, na którym Jurek Owsiak wchodzi na stolik w poszukiwaniu słoika, nagrania telefonów od słuchaczy Radia Maryja, jak i gorzkie przemyślenia na temat zabójstwa prezydenta Pawła Adamowicza w 2019 roku oraz okoliczności tej tragedii. W filmie jednak nie ujrzymy "Matki Kurka", wyciągów z konta fundacji czy wywiadów z przeciwnikami WOŚP. Jeszcze 10 lat temu w ogóle nikt by nie myślał o takich aspektach, ale czasy się zmieniają. I jest to po prostu smutne.
Oglądając "Fenomen", jesteśmy zatem targani przeróżnymi emocjami. Na szczęście tych pozytywnych jest zdecydowanie więcej. Najbardziej rozbrajające są nagrania z partyzanckich początków działalności WOŚP, kiedy ludzie np. przynosili do studia telewizyjnego wory z pieniędzmi liczonymi w milionach złotych, bo denominacja dopiero miała nadejść.
Fani retro klimatów docenią też fragmenty programu "Róbta co chceta" czy ogólnie stare filmiki ze zwariowanym Jurkiem Owsiakiem. Niepozornym gościem, który spontanicznie wywołał pospolite ruszenie, wprowadził kolory do ówcześnie szarej rzeczywistości i modę na pomaganie. Wtedy też słowa piosenki "Bo wszyscy Polacy to jedna rodzina" wydawały się maksymalnie prawdziwe. Tak samo, jak tekst "kiedyś to było".
Nie da się ukryć, że Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy to prawdziwy fenomen - przez 30 lat uzbierała 1,75 miliarda złotych i zakupiła dziesiątki tysięcy urządzeń, które znajdziemy w szpitalach w całej Polsce z charakterystycznym serduszkiem. Jest też fenomenem pod kątem tego, jak przez lata nas jednoczyła i nauczyła nas pomagania innym. Szkoda, że w ostatnim czasie się to tak drastycznie zmieniło.
"Fenomen" to średni dokument na ważkie tematy. Warto go obejrzeć głównie dla archiwalnych nagrań
To główne przesłanie dokumentu "Fenomen", który jako sam dokument jest co najwyżej średni. Zwłaszcza jeśli chcemy go obejrzeć w kinie - widziałbym go bardziej właśnie w stylu zakręconych, mocno kiczowatych i pstrokatych programów z Owsiakiem z lat 90., bo oddawałby ducha tego całego przedsięwzięcia. W tym wydaniu to tradycyjne gadające głowy poprzeplatane starymi materiałami wideo.
Film jest też bardzo nieuporządkowany, a niektóre wątki czy wypowiedzi wydają się nam nic nie wnosić, bo są oczywiste i powszechnie znane - szczególnie te dotyczące najświeższych wydarzeń. Sam początek dokumentu też jest trochę od czapy, bo właściwie nie do końca wiadomo, z czym będziemy mieć do czynienia - opowieścią brytyjskiego dziennikarza o tym, co robi w Polsce i jak ją widział po transformacji, czy historią WOŚP.
Większość rzeczy opowiedzianych w filmie znajdziemy na Wikipedii. Nie zmienia to faktu, że fajnie jest zobaczyć to w formie wideo i posłuchać anegdot m.in. Jurka Owsiaka, Agaty Młynarskiej czy Waltera Chełstowskiego. Niektóre ciekawostki dotyczące genezy nazwy, logo, motywu muzycznego czy tego, dlaczego finał odbywa się w styczniu, mogą i tak zaskoczyć większość widzów.
Jest też sekcja poświęcona narodzinom Przystanku Woodstock, choć o samym festiwalu jest zdecydowanie za mało. A jestem szalenie ciekawy, jak to wszystko jest organizowane na tak ogromną skalę. To bym jednak chyba wolał zobaczyć w oddzielnym filmie, bo nie dałoby się po łebkach opisać niebiletowanej imprezy z zagranicznymi gwiazdami, która niekiedy gromadzi pod sceną tłum miliona osób.
Dokument o WOŚP i poniekąd o Jurku Owsiaku już można obejrzeć w kinach
Paradoksalnie najmniej w tym wszystkim jest Jurka Owsiaka. Zdaję sobie sprawę, że to nie jest jego biografia, ale WOŚP=Owsiak. Zresztą pojawia się przez jakieś 3/4 filmu, dowiadujemy się mnóstwo rzeczy o finałach orkiestry, ale nie co jej współtwórca robi przez pozostałe 364 dni w roku, jaki jest tak prywatnie, bez reżyserowanych wypowiedzi.
Tak, WOŚP to jego życie, ale jest chyba kimś więcej niż tym gościem w czerwonych okularach, co zbiera kasę na dzieciaki. Jest też zwykłym człowiekiem niepozbawionym wad, ale słyszymy o nich tylko, gdy wybuchnie jakaś afera - przeciwko niemu lub spowodowana tym, że mówi, co myśli. Sam mam czasem wrażenie, jakby był odległym członkiem rodziny - oglądam go w telewizji od zawsze, ale jakbym nie wiedział o nim praktycznie nic.
"Fenomen" nie jest "fenomenalnym" dokumentem, ale to pierwszy taki film o WOŚP, więc nawet nie mamy go z czym porównać. Sympatycy pana Jurka, WOŚP i festiwalu i tak będą na się na nim świetnie bawić i wzruszać, przy okazji nieco się dowiedzą o akcji, powspominają jej początki i ogólnie Polskę lat 90. Na pewno też przypomni nam, o co w tym wszystko chodziło, bo te wszystkie absurdalne afery i przykre rzeczy przesłoniły nam prawdziwy obraz akcji.