www.shutterstock.com

Kilkukrotnie - ostatni raz wczoraj - naTemat podał informację, komentując ją w tytule odniesieniem do zdania blogera Kominka. Jestem blogerem serwisu naTemat i średnio interesuje mnie co myśli na ten czy inny temat Kominek. Nie dlatego, że bloger nie jest naTematowy, ale dlatego, że w usilnym poszukiwaniu źródeł trafficu zaczął zachowywać się jak Jola Rutowicz polskiej blogosfery.

REKLAMA
Drogie naTemat,
jestem Waszym blogerem od początku serwisu. Cieszę się, że wraz z ponad czterystoma innymi osobami współtworzę medium, które nieustannie przesuwa się w rankingach czytelności cały czas w górę. Serwis cenię za spektrum poruszanych zagadnień i mnogość opinii. Od wielu osób słyszałem, że z tego punktu widzenia naTemat zaczyna wyrastać na lidera w kreowania ciekawych tematów inspirowanych własnymi refleksjami takich osób jak Andrzej Blikle, Henryka Bochniarz, Agnieszka Holland, Witold Orłowski, Ryszard Kalisz, Tomasz Machała, Krystyna Janda, Jacek Rostowski, Kazimierz Sowa, Krystyna Kofta. Nie sposób wymienić wszystkich - podałem, więc nazwiska tych, których czytuję zawsze, gdy popełnią kolejny post.
Jakość tego co podaje serwis bywa różna, tak jak różni bywamy my-blogerzy. Zdecydowana większość z nas pisze od siebie. Często głęboko z trzewi. Dla mnie to najcenniejsze treści. Mogę się z nimi nie zgadzać, ale zawsze je szanuję. Bo każda z nich to kawałek kogoś. Jego historia, uczucia, percepcja. To jego prawda. Nie trawię postów popełnionych w poszukiwaniu taniej kontrowersji czy pod wpływem lajko- i komentatomani. A tym zalatywały mi zacytowane przez naTemat opinie Kominka na temat zawieszonej kawy, facebookowych opłat czy zarabianiu na blogach. Nie potrafię zrozumieć ekscytacji Redakcji, która stać musiała u podstawy odwoływania się w materiałach do tego co napisał czy powiedział Kominek. Z punktu widzenia serwisu, który ma ambicje bycia poważnym medium i skupia tak zacne grono nazwisk to trudno wytłumaczalne. Obniża jakość. Po prostu. I niestety.
Jeżeli natomiast poprzez te przywołania serwis chciał sobie czegoś dodać, to ja podziękuję. I wiem, że nie będę w tym sam.
Uważnie przeczytałem wszystkie komentarze pod naTematowymi postami, które cytowały Kominka. Bloger ma swoich zwolenników i przeciwników. W przypadku tych pierwszych nie doszukałem się za co go cenią, w przypadku tych drugich pojawiają się najczęściej opinie, że pisze o wszystkim i niczym, albo na reklamowe zamówienie. Kominka widziałem na oczy raz w życiu - na ostatnim Blog Forum Gdańsk przyszedł na moją prelekcję na temat prawnych aspektów prowadzenia bloga. Udzielał się w dyskusji. Był miły i rzeczowy, choć sprawiał wrażenie mocno zdziwionego tym, że bloger, który będzie chciał zarabiać na swoim blogu będzie musiał dopełnić szeregu prawno-podatkowych formalności.
Drogie naTemat,
jeżeli chcesz mieć w swoich szeregach blogera Kominka - nic prostszego - niech do nas po prostu oficjalnie dołączy. Zapewne przywołanym Blikle, Bochniarz, Holland, Orłowskiemu, Kaliszowi, Machale, Jandzie, Rostowskiemu, Sowie, Kofcie i pozostałym czterystu kilku nie będzie przeszkadzało, że ktoś obok testuje wycieczki w średnio ciekawe miejsca i samochody klasy niższej. W tych kwestiach Kominek uważa się za autorytet.
I niech tak pozostanie.