
Czy to możliwe, żeby prezes Kaczyński znalazł się w kłopotach? Tak, to możliwe, a nawet pewne. Jeśli słynny ekspert Macierewicza prof. Rońda, jak jakiś kabareciarz w TV Trwam mówi, że tajny dokument jaki otrzymał z Rosji „to blef”, to zwiastuje kłopoty.
REKLAMA
Jeśli prezesa atakuje „Nasz dziennik”, potężny organ ojca R., chyba potężniejszy nawet niż organ zausznika prezesa, Adama Hofmana, to zbliża się nieuchronny koniec potęgi prezesa. Jeśli teraz nie tupnie, nie kopnie w sempiternę, albo z liścia nie potraktuje Macierewicza i jego ekspertów, jak również Hofmana i prof. Glińskiego, który także fiknął i krytykuje kampanię referendalną, to może pożegnać się z autorytetem. Dotąd to prezes był mistrzem ośmieszania, teraz sam jest ośmieszany! Początkiem końca stała się nieudana kampania, choć trzeba przyznać, że nie jest tak jak mówią przeciwnicy HGW, że gdyby PiS się nie włączył, oni by wygrali. Nieprawda. Nie byłoby w ogóle tego referendum, bo PiS dostarczył potrzebnych podpisów, a oni wiedzieli w co się pakują. Wzajemnie zjedli się w kaszy.
Prezes ma chyba już dość. Widać, że nie radzi sobie nie tylko z własnymi członkami, ale nawet z rozsuwanym długopisem. Konferencja prasowa Macierewicza z jego ekspertami była obciachem. Nie tylko z powodu „telefonu Putina” od jakiegoś zdolnego internauty. Było widać i słychać także, że prezes nie ma ochoty zabrać głosu, Antoni jednak czuwał, łagodnie go traktował, żeby przemówił, choćby tylko do rodzin, żeby im podziękował. Czyżby Prezes był zdalnie sterowany?
Prof. Rońda czołowy ekspert wydaje się być postacią dwuznaczną. To był szok, gdy przyznał się w Telewizji Trwam, że tajny dokument „z Rosji”, który miał potwierdzić zamach, „to blef”. Posunął się do czegoś w rodzaju prowokacji policyjnej. Zagrał „vabank”, żeby wymusić przyznanie się Putina i Tuska do zamachu? Jak w serialu kryminalnym pt. „Smoleńsk”? To jednak nie jest gra w zabijanie, ani serial.
To dla mnie nie jest śmieszne. Jest naprawdę odrażające. Obrzydliwe. Wstrętne. Często, gdy patrzę na „ekspertów” i Macierewicza, myślę o ofiarach, tych, które znałam i których nie znałam. Zginęło 96 osób! Jak można zrobić sobie zabawę z takiej niewyobrażalnej tragedii? Jak prezes, który stracił brata, bratową i przyjaciół, może godzić się na farsę Macierewicza i jego grupy? Ojciec Rydzyk zrozumiał, że to co dzieje się wokół katastrofy dawno wymknęło się spod kontroli, stąd krytyka w „Naszym dzienniku”, ten w miarę łagodny tekst krytycznego artykułu jest sondą jaką Rydzyk bada siłę Kaczyńskiego, czuje, że nadszedł czas na zmianę frontu.
