Nowojorski sąd zatrzymał wprowadzenie zakazu sprzedaży słodzonych napojów gazowanych.
Nowojorski sąd zatrzymał wprowadzenie zakazu sprzedaży słodzonych napojów gazowanych. Fot. Shutterstock

Krucjata Michaela Bloomberga przeciwko słodzonym napojom gazowanym w dużych kubkach została przecięta. Dzień przed wprowadzeniem zakazu sprzedaży takich napojów prawo zostało zakwestionowane przez nowojorski sąd. Władze miasta zapowiadają apelację.

REKLAMA
Sąd w Nowym Jorku unieważnił prawo, które miało zakazać sprzedaży słodkich napojów gazowanych w dużych kubkach. "Zasada ograniczająca wielkość kubków, jeśli zostałaby utrzymana, stworzyłaby administracyjnego Lewiatana i naruszyłaby zasady rozdziału władz" – napisał sędzia Milton Tingling. Chodzi o to, że prawo uchwalił zarząd miasta, a nie rada miejska.
Tak więc argumentacja sądu odwołuje się do kwestii proceduralnych, a nie samej istoty przepisu. A przeciwko niej protestują przedsiębiorcy z branży napojów gazowanych i wolnościowcy. Jednak Michael Bloomberg, odchodzący za rok burmistrz Nowego Jorku, jest zdeterminowany, by prawo zostało utrzymane. To jego plan na walkę z pogarszającą się kondycją mieszkańców miasta i epidemią otyłości.
Michael Bloomberg mówi, że sędzia się myli. "Sposób, w jaki sędzia zinterpretował prawo jest całkowicie błędny" – powiedział burmistrz. Dlatego też urzędnicy ratusza przygotowują już apelację i przekonują, że wkrótce prawo wejdzie w życie. Jednak przeciwnicy po drugiej stronie nie poddadzą się łatwo, bo pomysł Bloomberga mocno narusza ich interesy. Co najmniej tak wielkie, jak kubek ze słodkim napojem.
Na Węgrzech także walczą z otyłością. Tamtejszy rząd każe płacić więcej za sól, cukier i napoje energetyczne. Polacy powinni pójść za przykładem Węgrów? Co trzeci Węgier ma problemy z nadwagą. Rząd znalazł sposób, by temu zaradzić: wprowadził wyższy podatek od produktów zawierających dużo soli, cukru, a także składniki napojów energetycznych.
Kamil Sikora za The Huffington Post