Pani prezydent Warszawy w ramach swojej akcji od drzwi do drzwi zapukała do mnie kilka dni temu. Przekazała mi to sąsiadka, bo niestety nie było mnie w domu, gdy Hanna Gronkiewicz Waltz przyszła. Gdybym był, to powiedziałbym Pani prezydent, dlaczego pomysł referendum nad odwołaniem jej ze stanowiska uważam za świetny. I to nie dlatego, że uważam, że HGW powinna odejść. Przeciwnie! Uważam że jest dobrym prezydentem i powinna zostać. Sprzeczność?
REKLAMA
Tylko pozornie. Cieszę się z pomysłu ogłoszenia w Warszawie referendum nie dlatego, że chcę usunąć ze stanowiska prezydent Warszawy. Hanna Gronkiewicz Waltz zrobiła dużo dobrego dla mojego miasta i nie widzę żadnego konkurenta, który mógłby jej dorównać. Niech kandydaci się pokażą, zaprezentują CV i wtedy porozmawiamy.
Cieszę się z referendum ponieważ widać dzięki niemu, jak świetnie działa Konstytucja i jak świetnie działa demokracja. Co jest zadaniem opozycji? Patrzeć na ręce władzy i wymuszać lepszą pracę. I dokładnie ten cel opozycja osiągnęła. Referendum wymusza na Ratuszu znacznie lepszą pracę. Samo zebranie podpisów (domniemane, bo nie wiadomo czy liczba się zgadza) spowodowało, że Hanna Gronkiewicz Waltz zaczęła podejmować decyzje.
Nie znaczy to, że wcześniej ich nie podejmowała, że siedziała i nic nie robiła. Uwielbiam zresztą ten zarzut wobec polityków: Ten Tusk to nic nie robi; Ta Gronkiewicz to nic nie robi. Coś tam jednak zwykle robią. Nie zawsze dobrze i nie zawsze prezentują to odpowiednio opinii publicznej, ale przecież nie gra Tusk cały dzień w piłkę, a HGW nie maluje cały dzień paznokci.
Referendum spowodowało, że Pani prezydent ostro przyspieszyła. Codziennie otwieram Gazetę Stołeczną i widzę kolejne zapowiedzi Hanny Gronkiewicz Waltz. Wczoraj pani prezydent powiedziała, że w Warszawie będzie budżet partycypacyjny. Wcześniej okazało się, że jest szansa na powstanie Muzeum Sztuki Współczesnej. Wcześniej wyleciał sekretarz miasta i wiceprezydent odpowiedzialny za śmieci. Pani prezydent pokazała też dobrą interaktywną mapę warszawskich inwestycji. To ile zrobiono za jej kadencji robi wrażenie. Nie twierdzę, że wszystkie decyzje personalne są trafione. Zwolnienie z dnia na dzień szefa Zarządu Transportu Miejskiego jest oceniane różnie. Także bardzo krytycznie.
Z pewnością są jednak także decyzje bardzo trafne. Marcin Wojdat z szefa Centrum Komunikacji Społecznej został sekretarzem miasta. Wojdat jest człowiekiem, który wymyślił w Warszawie rozmowę z mieszkańcami na tematy, które ich bezpośrednio dotyczą. To także on jako pierwszy przyszedł z pomysłem budżetu partycypacyjnego. Oba pomysły zostały kiedyś wyśmiane. Dziś budżet partycypacyjny będzie robiony, a konsultacje społeczne są rozpędzone i już na szczęście nie do odwrócenia. Wojdat wnosi do gabinetu sekretarza dobre rozumienie komunikacji z mieszkańcami, niechęć do absurdalnej biurokracji, dużo pasji oraz kilka konkretnych pomysłów na informatyzację. Do pracy jeździ rowerem a nie służbowym samochodem. Moim zdaniem, to świetna nominacja. Jeśli zrobi 20% z tego co mu siedzi w głowie, to Warszawa zrobi nie parę kroków, ale skok.
A jeszcze mówiło się o Grzegorzu Lewandowskim jako szefie stołecznej kultury. Nie wiem, czy to się zrealizuje, ale sam pomysł uznałem za bardzo ciekawy.
Opozycja osiągnęła więc swój cel. Ratusz pracuje lepiej? Tylko co dalej? Jak przekonać gabinet prezydenta i wszystkich urzędników, by w tym tempie działali, gdy groźba referendum zniknie? Nie mam prostej odpowiedzi na to pytanie.
Jestem bardzo rozczarowany słowami Donalda Tuska, który wezwał do niegłosowania w Warszawie. Nie panie premierze. Pójdę zagłosować i zagłosuję przeciwko odwołaniu prezydent Gronkiewicz Waltz ze stanowiska. Do tego wzywać powinna partia obywatelska. A opozycja powinna wzywać do pójścia i zrzucenia prezydent ze stołka. To zrozumiałe. Niegłosowanie do którego pan premier wzywa jest szkodliwe zarówno dla demokracji, jak i dla Hanny Gronkiewicz Waltz.
Jeśli organizatorzy referendum przeprowadzą je i wygrają, ale nie zbiorą frekwencji, to HGW będzie bardzo osłabiona. Przegrać referendum we własnym mieście, w najbardziej platformerskim mieście? Straszny wstyd, upokorzenie i słabość. Gronkiewicz Waltz musi referendum wygrać, jeśli ma się w polityce liczyć. A potem powinna pracować tak jak teraz - z nożem na gardle każdego dnia.
Gdyby nie referendum Hanna Gronkiewicz Waltz dojechałaby do końca kadencji na jałowym biegu. Nikt nie miał by wobec niej ani żadnych złudzeń, ani żadnych nadziei. To dzięki Piotrowi Guziałowi wygląda to inaczej. Pani prezydent powinna zadzwonić na Ursynów i za to swojemu największemu przeciwnikowi podziękować. Planował ją osłabić, a na razie ją wzmacnia.
