
Sam najpierw opowiedział rodzicom. I nie zawiódł się. Byli szczęśliwi i dumni. Tak przynajmniej opowiadali w telewizji. Choć nie ukrywali, że bali się publicznego wystąpienia. ”Byłam przerażona, myślałam, że nas zlinczują. Ale reakcje są bardzo pozytywne. Jestem niezwykle poruszona, szczęśliwa i nieziemsko dumna z mojego fantastycznego Sama, który odważył się na taki krok” – napisała jego mama na Facebooku, cytowana przez portal thelocal.se.
Wiek 10 lat to zdecydowanie za wcześnie na podejmowanie takich decyzji. Najpierw trzeba przejść przez wiek dojrzewania nastolatka, czyli przez okres, kiedy cechy człowieka najbardziej intensywnie się wyrażają, kiedy doświadcza się różnych przeżyć i eksperymentów. Trzeba ten proces przetrwać, wtedy łatwiej jest podjąć decyzję. W wieku 10 lat może być tak, że dziecko za pomocą ekstremalnych zachowań może próbować realizować swoje społeczne potrzeby. Na przykład bycia najważniejszym, bycia w centrum zainteresowania. Dziewczynka to osiągnęła, bo w pewnym sensie już stała się gwiazdą. Potrzeby dziecka w tym wieku, by być ważnym, są bardzo wysokie. Każdy argument może być bardzo atrakcyjny, by ten cel osiągnąć. By to wyeliminować, trzeba z podejmowaniem podobnych decyzji po prostu poczekać jeszcze parę ładnych lat.
W Szwecji trudno zauważyć, by ktoś tym aspektem się przejmował.
– Nie powiem, że zmiana płci przez dzieci to nagminne zjawisko w Szwecji, bo tak nie jest. Ale nie budzi zaskoczenia, bo Szwecja to kraj, w którym silna jest tendencja do wychowywania dzieci w duchu unisex . Tradycyjnego podziału na dziewczynki i chłopców już nie ma. Nie ma żadnego problemu, by kupić chłopcu lalkę, jeśli sobie zażyczy, czy aby dziewczynka bawiła się samochodami. Do dziś na reklamach chłopiec np. karmi lalkę, a dziewczynka bawi się helikopterem. Jeśli chodzi o odbiorcę, zabawki w Szwecji nie mają już płci – przyznaje Ernest Kacperski, twórca portalu Szwecja Dzisiaj, na co dzień mieszkaniec Szwecji.
”10-latek mądrzejszy niż niejeden dorosły. Płakałam czytając te historię”.
Sam bardzo dobrze został też przyjęty w szkole. Nikt się nie dziwił, wszyscy go wspierali. Nikt nie wyśmiał, nikt nie szydził.
Tak bardzo pomocni, że w niektórych szkołach już powstają toalety dla uczniów „trzeciej płci”. Jeśli ktoś jeszcze nie wie, czy czuje się chłopcem czy dziewczynką, szkoła jest przygotowana na taką ewentualność.
Szwedzkie dzieci każdego dnia otrzymują olbrzymią dawkę transseksualnych bodźców, które pokazują im, że płcie są trzy, a nie dwie.
W Wielkiej Brytanii, gdzie transpłciowość też nie jest tematem tabu, w ciągu sześciu ostatnich lat aż czterokrotnie wzrosła liczba dzieci kierowanych na operacje zmiany płci. W ubiegłym roku na specjalną terapię zakwalifikowano 77 dzieci poniżej 11 roku życia. Jak podaje portal pch24.pl, 20 z nich miało zaledwie 3-4 lata.
napisz do autora: katarzyna.zuchowicz@natemat.pl