
Dla Polaków przyzwyczajonych, że sklep spożywczy mają za każdym rogiem i o każdej porze Luksemburg może się wydać mocno „nieżyciowy”. Małych sklepików ze świecą szukać, a wiele regionów nie ma żadnego sklepu w promieniu kilku kilometrów (np. dla całego Kirchbergu, gdzie znajdują się instytucje europejskie jedynym sklepem spożywczym jest Auchan). Luksemburczycy jakoś sobie z tym radzą, więc i my się z tym jakoś pogodziliśmy. Do niedawna zakupy w niedzielę były nie do pomyślenia. Oprócz nielicznych stacji benzynowych otwarty był jeden sklep dyżurny. Coraz więcej supermarketów czynnych jest w niedziele do 12.00, 13.00 lub 18.00. Czytaj więcej
– Na każdym kroku czuje się bogactwo tego kraju. Doskonała infrastruktura. W każdej najmniejszej miejscowości – czy to pięciuset mieszkańców czy tysiąc – są doskonałe drogi i doskonałe boiska piłkarskie – mówi naTemat Maciej Karczewski, który w Luksemburgu mieszka od ośmiu lat. Przyjechał tu, bo żona prawniczka dostała pracę. W Warszawie sprzedali mieszkanie, rzucili wszystko i przyjechali. Nie było łatwo, bo on nie mógł znaleźć pracy w swoim zawodzie. Wtedy zobaczyli ogłoszenie w gazecie. Mała miejscowość Vianden, 50 km od stolicy, 1506 mieszkańców. Stare kino zamknięte od lat 70-tych. – Zakochaliśmy się w nim od pierwszego wejrzenia – przyznaje.
Luksemburczycy są tak dumni z sąsiada, że od dwóch lat Maciej Karczewski zasiada w gminnej komisji kultury. Pamięta, że 8 lat temu, gdy podpisał akt notarialny, na drugi dzień już wiedziało o tym całe Vianden. Miło ich przywitali. Na otwarcie przyszła burmistrz i bardzo podkreślała to, że tu przyjechali i zainwestowali własne pieniądze w ich kino. Do dzisiaj mieszkańcy potrafią przynieść im swoje meble i powiedzieć, że pasują do wystroju pomieszczeń.
Od 2008 roku zorganizowaliśmy blisko 700 imprez, w tym 350 koncertów, 160 projekcji filmowych, 80 wystaw plus spotkania literackie, spektakle, wykłady. Ponad 50 procent wszystkich wydarzeń było luksemburskich, a prawie 20 proc. – polskich. Z artystów polskich gościliśmy m. in. T.Love, Nocną Zmianę Bluesa, Olgę Tokarczuk, Danutę Stenkę, Andrzeja Stasiuka.
Czy Luksemburczyków takie filmy naprawdę interesują? – Oni są bardzo otwarci na kulturę różnych krajów. Z roku na rok coraz bardziej się interesują. Ale też powoli stają się mniejszością we własnym kraju i bardzo dbają zarówno o swoją kulturę, jak i język – przyznaje.
Luksemburg w faktach według polska.lu
1. Często ludzie porozumiewają się tu na zasadzie "mówię językiem, który lepiej znam". Rozmowa wygląda tak, że jedna osoba mówi po francusku, druga po angielsku i obie doskonale się rozumieją. Nie jest też dużym nietaktem odpowiedzieć na maila w innym języku niż się go otrzymało, pod warunkiem że będzie to jeden z języków urzędowych lub angielski.
2. Głową państwa jest Wielki Książę Henryk. Jego żona Maria Teresa Mestre z pochodzenia jest Kubanką, zna pięć języków obcych. Mają pięcioro dzieci.
3. Około 95 proc, narodu to katolicy.
4. Luksemburczycy stanowią 55 proc. mieszkańców, Portugalczycy prawie 16 proc,, Francuzi - 6 proc., Włosi - 3 proc. , Belgowie - 3 proc., Niemcy - 2 proc. Czytaj więcej
Nam żyje się bardzo dobrze, zarabiamy mniej niż w Warszawie, ale jakość życia jest nieporównywalna. Dla nas najważniejsze jest to, że nasze dzieci wychowują się w bardzo przyjaznym dla nich środowisku. Luksemburg robi dużo, żeby ułatwić wychowanie dzieci. Na przykład transport z domu do szkół lub na zajęcia dodatkowe jest prawie bezpłatny. Można sobie zamówić bus nawet dla jednego dziecka, istnieje cały system ulg podatkowych i dotacji zależnych od ilości dzieci. Dużą uwagę zwraca się na zajęcia dodatkowe, np. muzykę, sport.
napisz do autora:katarzyna.zuchowicz@natemat.pl