Prezes LOT-u: Odzyskaliśmy płynność finansową. Czas na ekspansję

fot. materiały prasowe
Marcin Celejewski, który od niedawna zasiada za sterami polskich linii lotniczych, przez analityków nazywany jest nie inaczej jak „specjalistą od spraw trudnych”. Wyprowadził na prostą PKP Intercity, a dziś zamierza powalczyć o lepszy los LOT-u. Zapowiada nieskromnie, że najpóźniej za trzy lata polski przewoźnik będzie szczycił się mianem regionalnego lidera. Niemożliwe? – Nic z tych rzeczy. Nasz plan jest bardzo realny – przekonywał w rozmowie z dziennikarzami Marcin Celejewski, od sierpnia p.o. prezesa LOT-u. – Po procesie restrukturyzacji, który pozwolił nam wyjść na prostą, nadszedł czas na kolejny etap: powiększenie udziałów rynkowych i kolejne inwestycje – dodawał.

Cele, jakie postawił przed sobą narodowy przewoźnik, któremu jeszcze 2 lata temu groziło bankructwo, są ambitne. W ciągu najbliższych 5 lat LOT zamierza podwoić ruch pasażerski (obecnie wynosi ok. 5 mln pasażerów rocznie – przyp. red.) i zdobyć miano lidera regionalnego. – Europa Środkowo-Wschodnia to region zamieszkiwany przez blisko 170 mln osób. W wyniku ostatnich przetasowań na rynku lotniczym i upadku mniejszych przewoźników w sąsiednich krajach powstała wyraźna luka, gdzie widzimy dla siebie szansę rozwoju – wyjaśnia Marcin Celejewski.



Nie dalej jak kilka dni temu LOT poinformował o uruchomieniu nowych połączeń z Lotniska Chopina do Charkowa, Połągi i Koszyc, które wystartują w 2016 roku. Jest to kolejne posunięcie polskich linii w kierunku zwiększenia częstotliwości połączeń. Wcześniej przewoźnik wprowadził trzy nowe kierunki na mapie połączeń: do Seulu, Bangkoku i Tokio. Jak zapewnia sam prezes LOT-u, są to jedynie początki odbudowy rynkowych pozycji przewoźnika.

– Kluczowe znaczenie będzie tu miała data 31 grudnia, kiedy to zostanie zakończona realizacja planu restrukturyzacji, który musieliśmy wykonać w zamian za pomoc finansową ze strony państwa – tłumaczy Marcin Celejewski. Przypominamy, odpowiedni plan cięć kosztów LOT złożył na ręce Komisji Europejskiej po tym, jak w 2012 r. otrzymał publiczne wsparcie w wysokości 527 mln zł. Przewoźnik z powodzeniem zrealizował znaczną część założeń planu restrukturyzacyjnego, o czym świadczą wyniki finansowe za ubiegły rok. Po raz pierwszy od 7 lat LOT osiągnął zysk w wysokości 99 mln zł ze swojej podstawowej działalności, czyli przewozu pasażerów. Jest to o 30 mln zł lepszy wynik, niż zakładano w planie restrukturyzacyjnym.

Nadszedł czas na kolejny etap rozwoju. – Z początkiem 2016 roku odzyskamy autonomię decyzyjną, co pozwoli rozwinąć nam skrzydła – tłumaczy Marcin Celejewski. Co to oznacza w praktyce?Jak zapowiada sam przewoźnik, chodzi o powrót na rentowne kierunki, jak i zwiększenie częstotliwości połączeń. – W przyszłym roku planujemy zwiększyć ruch dzięki istniejącej już flocie od razu o 40 proc. – tłumaczy. Następnym krokiem są inwestycje w powiększenie floty. Chodzi o zakup maszyn średnio i długodystansowych. Wszystkie te punkty znalazły się w strategii rozwoju spółki na najbliższe 5 lat, która została przedstawiona Radzie Nadzorczej LOT-u na początku tygodnia. – Rozważamy również możliwe źródła finansowania planowanych przez nas inwestycji – dodaje.
Przedstawiciele LOT-u niechętnie patrzą w kierunku pożyczki rynkowej. Jak tłumaczy Celejewski, jest to jedno z najdroższych dostępnych źródeł finansowania, a rynkowe pozycje przewoźnika nie są póki co na tyle mocne, by uzyskać korzystne warunki od potencjalnych kredytorów. Podobnie jeżeli chodzi o pomysł wejścia na giełdę. Z kolei pozyskanie inwestora prywatnego jest kwestią, która leży w gestii właściciela, czyli Skarbu Państwa.

Marcin Celejewski nie ukrywa, że nie jest zwolennikiem tradycyjnych źródeł finansowania ze względu na wysokie koszty. Zamiast tego proponuje nowe rozwiązanie – znalezienie partnera kapitałowego. W czym tkwi istota tego pomysłu? – Celowo mówię o partnerze, a nie inwestorze, ponieważ współpraca nie będzie wiązała się z jakąkolwiek zmianą w strukturze własnościowej LOT- u – tłumaczy Celejewski. Oznacza to, że partner nie będzie miał funkcji decyzyjnych. Dostanie za to możliwość zainwestowania nadwyżki finansowej w bardzo perspektywiczny projekt, opracowany przez polskiego przewoźnika. Dodatkowo inwestycja będzie zabezpieczona aktywami, co zmniejszy ryzyko.

– Chodzi o naprawdę niewielkie zaangażowanie kapitałowe ze strony partnera. Ok. 80-90 proc. potrzebnej nam sumy zamierzamy przeznaczyć na zwiększenie floty. Jeżeli na współpracę z nami zdecyduje się podmiot z branży dysponujący własną flotą, będzie to dla niego bardzo korzystna propozycja. Wystarczy, że udostępni nam część parku w zamian za pokaźny zwrot inwestycyjny – opowiada Celejewski.

Szef LOT-u przyznał, że jest to jego autorski pomysł i już dziś spółka jest na etapie nawiązywania rozmów z kilkoma podmiotami. – Nie jest to proste rozwiązanie, ale realne do wdrożenia – zapewnia. Jak zaznacza Celejewski, w jego słowniku nie ma miejsca na określenie „niemożliwe”. – Wielokrotnie słyszałem podobne opinie podczas swojej pracy w PKP Intercity (Celejewski był prezesem PKP Intercity od stycznia 2014 r. do marca 2015 r. - przyp. red.). Wiele rozwiązań udało się jednak nam z powodzeniem wprowadzić na rynek – wyjaśnia. – LOT musi zdecydować się na odważne kroki, bo nie ma innego wyjścia – dodaje. Jak zaznacza, tkwienie w martwym punkcie jest niebezpieczne dla przewoźnika i może narazić go na powtórkę sytuacji z 2012 r. Tymczasem kłopoty polskich linii lotniczych pociągną za sobą także marginalizację transportową blisko 40-milionowego kraju, jakim jest Polska.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...