
Reklama.
Masowa egzekucja została przeprowadzana w sobotę. Oskarżonych o terroryzm ścięto. Al-Nimr był najbardziej znanym z nich. W 2014 roku przyznał, że prowadził agitację polityczną, ale nie nawoływał do przemocy. Jego proces, jak pisała agencja AP, miał być częścią rywalizacji sunnickiej Arabii Saudyjskiej z szyickiem Iranem. Saudyjczycy zarzucali mu podburzanie szyitów.
W Rijadzie ścięto też współpracowników Al-Kaidy, którzy przeprowadzali ataki w latach 2003 - 2006 i brali udział w protestach szyitów. W Arabii Saudyjskiej żyje milion szyitów, nieoficjalnie mówi się o dwukrotnie wyższej liczbie. Oskarżają oni władze o dyskryminację społeczną i religijną, żalą się na trudności w uzyskaniu pracy czy zamykanie obiektów kultu religijnego.
Egzekucja wywołała ogromne oburzenie w zdominowanym przez szyitów Iranie, a także wśród szyitów Iraku czy Libanu. Irańskie MSZ grzmi, że Arabia Saudyjska popiera terrorystów, a sama skazuje na śmierć ich przeciwników. Mohammad Chatami, jeden z duchowych przywódców Iranu powiedział – cytujemy za Interia.pl – że saudyjska rodzina królewska zostanie za to wymazana z kart historii.
W 2015 roku, według wyliczeń AFP, na śmierć przez ścięcie skazano w Arabii Saudyjskiej 153 osoby. O tym procederze pisał niedawno nasz redakcyjny kolega Michał Gąsior, który jako jeden z nielicznych dziennikarzy odwiedził Arabię Saudyjską, był też na placu, gdzie dokonywane są egzekucje.
źródło: New York Times
Napisz do autorki: karolina.blaszkiewicz@natemat.pl