Ponad rok temu Macierewicz zapewniał, że Duda ujawni cały raport z likwidacji WSI. Spytaliśmy, jak im idzie

Antoni Macierewicz obiecał ujawnienie raportu z likwidacji WSI, ale dzisiaj chowa głowę w piasek.
Antoni Macierewicz obiecał ujawnienie raportu z likwidacji WSI, ale dzisiaj chowa głowę w piasek. Fot. Zrzut ekranu z youtu.be/11eFWo04mNw
Polityków powinno się rozliczać z nawet najbardziej kosmicznych obietnic. Taką było opublikowanie tajnego aneksu do raportu z likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych. Tuż przed wyborami Antoni Macierewicz obiecywał, że "trzeba poczekać jeszcze kilka tygodni" i Andrzej Duda dokument ujawni. Tych tygodni minęło już 52, więc spytaliśmy

Zanim Antoni Macierewicz zajął się tworzeniem kolejnych rewelacji na temat katastrofy smoleńskiej jego politycznym konikiem były służby specjalne, a szczególnie Wojskowe Służby Informacyjne. Podczas pierwszych rządów Prawa i Sprawiedliwości polityk zajmował się ich likwidacją i przygotowaniem raportu z tego procesu. Pomagał mu w tym m.in. Piotr Woyciechowski, dzisiaj prezes Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych, o której pisaliśmy w naTemat.

Pierwszą część dokumentu opublikowano 16 lutego 2007 roku, a efektem tej decyzji było m.in. zdekonspirowanie polskiej siatki wywiadowczej w Afganistanie oraz lawina pozwów. Przez lata Ministerstwo Obrony Narodowej musiało publikować w prasie przeprosiny i płacić odszkodowania ludziom niesłusznie oskarżonym przez Antoniego Macierewicza.

Dlatego z przerażeniem patrzono na obietnice upublicznienia tajnego aneksu. Antoni Macierewicz przez lata przekonywał, że dopiero to pozwoli na pełne ujawnienie rosyjskiej agentury i oczyszczenie państwa. Dziwne, że na taki ruch nie zdecydował się więc Lech Kaczyński. Kiedy rządziła Platforma, Macierewicz przekonywał, że partia chroni agentów – to jeden z powodów, dla których powinna stracić władzę.

Wątek WSI pojawiał się w kampanii prezydenckiej, kiedy głośno było o SKOK-u Wołomin, za którym stali byli ludzie WSI. Wtedy też na gwiazdę wyrósł Wojciech Sumliński, który wydał książkę o "niebezpiecznych związkach Bronisława Komorowskiego", która okazała się być kompilacją różnych tekstów (włącznie ze szkolnymi wypracowaniami córki Sumlińskiego). Ale wtedy sprawa przyczyniła się do przegranej kandydata PO.
Dlatego w kampanii parlamentarnej Antoni Macierewicz znowu grał tą kartą, szczególnie kiedy przemawiał do twardego elektoratu. 2 października 2015 roku, na spotkaniu z Polonią w Chicago, mówił, że na publikację aneksu trzeba poczekać jeszcze kilka tygodni (w domyśle: do zmiany rządu). Tłumaczył, że choć decyzja leży w rękach Andrzeja Dudy, to kontrasygnować ją musi premier, a Ewa Kopacz na pewno tego nie zrobi.

Od złożenia przez Macierewicza deklaracji w Chicago minął ponad rok i trzy tygodnie, od wygranej PiS w wyborach równo rok, więc teoretycznie powinniśmy już dawno znać treść aneksu. Ale wciąż leży zamknięty w sejfie Pałacu Prezydenckiego. Spytaliśmy więc Antoniego Macierewicza (a dokładnie biuro prasowe jego ministerstwa) i Kancelarię Prezydenta o postęp prac nad odtajnieniem pełnej treści raportu.
Pytania do MON

1. Jakie są powody braku decyzji o odtajnieniu aneksu?

2. Czy pan minister Antoni Macierewicz rozmawiał o odtajnieniu aneksu z prezydentem Dudą? Jak sam mówił w Chicago, to w gestii prezydenta leży decyzja o odtajnieniu.

3. Czy minister Antoni Macierewicz rozmawiał o ujawnieniu aneksu z premier Beatą Szydło? Jak sam mówił decyzję prezydenta musiałby kontrasygnować szef rządu, a ówczesna premier Ewa Kopacz nie zgodziłaby się na to. Czy pani premier Beata Szydło również jest przeciwna publikacji aneksu?

4. Kiedy opinia publiczna może się spodziewać ujawnienia aneksu do raportu ws. likwidacji WSI?

Ministerstwo Obrony Narodowej odpowiedziało błyskawicznie, ale i odpowiedź na kilka pytań nie wymagała zbyt dużego nakładu pracy. – Zgodnie z właściwościami, pytania należy skierować bezpośrednio do Kancelarii Prezydenta – napisali urzędnicy. I w swojej uprzejmości podali adres mailowy biura prasowego Kancelarii Prezydenta.

Na odpowiedź od pracowników Andrzeja Dudy trzeba było czekać dłużej, bo i biuro prasowe prezydenta rozpisało się dużo bardziej niż MON. W kilkunastu akapitach tłumaczy nam dlaczego nie odpowie na nasze pytania. Czyniąc długą historię krótką: informacja publiczna to coś, co ma odbicie w dokumentach, a na ten temat żadnych dokumentów nie ma. Dla ciekawych tego prawniczego wywodu cały mail publikujemy na dole artykułu.

Politycy Prawa i Sprawiedliwości obiecywali dużo. Teraz nie mają nawet odwagi przyznać, że to obietnice były kompletnie oderwane od rzeczywistości i ich spełnienie byłoby po prostu niebezpieczne. Zamiast tego stosują spychologię i zasłaniają się paragrafami.

Napisz do autora: kamil.sikora@natemat.pl


Biuro Prasowe Kancelarii Prezydenta

Szanowny Panie Redaktorze,

w odpowiedzi na skierowane do Kancelarii Prezydenta RP wystąpienie z dnia 12 października 2016 r. w przedmiocie udzielenia informacji dotyczących powodów braku decyzji Prezydenta RP o odtajnieniu tzw. aneksu do raportu o likwidacji WSI oraz przewidywanego terminu ewentualnego jego ujawnienia, uprzejmie informujemy co następuje.

Przedmiotowe wystąpienie zgodnie z art. 3a ustawy z dnia 26 stycznia 1984 r. Prawo prasowe (Dz. U. Nr 5, poz. 24 z późn. zm.) podlega rozpatrzeniu w oparciu przepisy ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej (Dz. U. z 2015 r. poz. 2058, z późn. zm.).

Pojęcie informacji publicznej ustawodawca określił w art. 1 ust. 1 i art. 6 ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej. W myśl tych przepisów, informacją publiczną jest każda informacja o sprawach publicznych, w szczególności o sprawach wymienionych w art. 6 ustawy. Przy wykładni wskazanych przepisów należy kierować się art. 61 Konstytucji RP, zgodnie z którym prawo do informacji jest publicznym prawem obywatela, realizowanym na zasadach skonkretyzowanych w ustawie o dostępie do informacji publicznej. W oparciu o powołane przepisy w doktrynie i judykaturze ukształtował się pogląd, zgodnie z którym informacją publiczną będzie każda wiadomość wytworzona lub odnoszona do władz publicznych, a także wytworzona lub odnoszona do innych podmiotów wykonujących funkcje publiczne w zakresie wykonywania przez nie władzy publicznej i gospodarowania mieniem komunalnym lub mieniem Skarbu Państwa. Zatem, wnioskiem o udzielenie informacji publicznej może być objęte pytanie o fakty, dane czy też o stan określonych zjawisk związanych z szeroko rozumianym życiem publicznym. Jest nią treść dokumentów wytworzonych przez organy władzy publicznej, wystąpień, opinii.

Wniosek taki nie może zmierzać do inicjowania działań. Dopóki określona informacja nie została utrwalona w jakiejkolwiek formie, tak aby można było w sposób nie budzący wątpliwości odczytać jej treść, dopóty informacja taka nie ma waloru informacji publicznej.

W wyroku z dnia 20 czerwca 2002 r. NSA stwierdził, że informacja publiczna może obejmować określone fakty i stany istniejące w chwili udzielenia informacji i mające odzwierciedlenie w konkretnej zmaterializowanej formie. Dopóki więc zamierzenia nie będą miały postaci konkretnych dokumentów, nie podlegają udostępnieniu w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej (II SAB 70/02, Wokanda 2002, nr 11, poz. 31).

Żądane przedmiotowym wnioskiem informacje nie zostały zmaterializowane w postaci konkretnych istniejących i będących w posiadaniu Kancelarii Prezydenta RP dokumentów, w oparciu o które możliwym byłoby udzielenie informacji. Kancelaria Prezydenta RP nie posiada zatem informacji objętych przedmiotowym wystąpieniem.

POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...