Prof. Bartoś: Drodzy księża, musicie zdjąć sutanny i zacząć żyć życiem zwykłych ludzi

Prof. Tadeusz Bartoś. Były dominikanin przekonuje, że księża powinni zrzucić sutanny i żyć życiem zwykłych ludzi.
Prof. Tadeusz Bartoś. Były dominikanin przekonuje, że księża powinni zrzucić sutanny i żyć życiem zwykłych ludzi. Fot. Maciej Zienkiewicz / Agencja Gazeta
Były dominikanin, filozof prof. Tadeusz Bartoś na łamach najnowszego "Magazynu Świątecznego" przekonuje, że duchowni powinni zdjąć sutanny, które są symbolem wyniesienia i zacząć żyć życiem zwykłych ludzi, w świecie który wcale nie musi napawać ich strachem. "Żeby się o tym przekonać, trzeba spojrzeć mu w oczy. Porozmawiać z Michnikiem i zobaczyć, że sympatyczny, dowcipny, choć niepozbawiony pewnych przywar człowiek" - przekonuje.

"Krytyczne wypowiedzi odbierane są bez wyjątku jako atak na Kościół, chęć zniszczenia go. Nie przejdzie przez myśl biskupowi, że krytyka może wynikać ze szczerych intencji, chęci zwrócenia uwagi na "niedoskonałości" kościelne, których jest niemało" - pisze w swoim najnowszym felietonie zatytułowanym "Księża, zdejmijcie sutanny" filozof i były dominikanin, prof. Tadeusz Bartoś. W ten sposób komentuje poglądy hierarchów Episkopatu, którzy w krytyce Kościoła doszukują się zazwyczaj działań libertyńskich i masońskich.

Tymczasem zdaniem Tadeusza Bartosia, niedoskonałości Kościoła, o których warto byłoby rozmawiać wiele i duchowni z większoą otwartością powinni reagować na ich krytyką. Do takich niedoskonałości były duchowny zalicza status osławionej Komisji Majątkowej, która w jego opinii, w majestacie prawa "grabi własność miast i wisi". "Jakby sprawiedliwość nie była czymś więcej niż tylko sprawiedliwością dla nas" - ocenia na łamach "Magazynu Świątecznego". Jednocześnie filozof zarzuca Kościołowi, iż ten spycha laikat do opozycji i nie jest gotowy na podjęcie dialogu ze światem. A to działanie wbrew Soborowi Watykańskiemu II.

"Skąd takie nastawienie? Najprościej byłoby podsumować to taktyką mobilizowana zwolenników przez ogłaszanie wszechobecności potężnych wrogów. Tworzenie tzw. małej trzódki wiernych, wiernych zawsze, bezapelacyjnie, totalnie" - twierdzi. W swoim felietonie dodaje, że to struktura z jednej strony przypominająca rodzinę, w której bliscy mają w sądzie prawo odmowy zeznań przeciwko członkom rodziny. Z drugiej zaś, przypomina mafię. "O mafijnych układach, zmowie milczenia słyszeliśmy ostatnio w czasie konferencji na temat kościelnej pedofilii w Watykanie. Nie tak buduje się społeczeństwo obywatelskie, gdzie "swoi" znaczy więcej niż prawo" - pisze naukowiec.


W "Magazynie Świątecznym" tłumaczy też duchownym, dlaczego ludzie nie chcą przyjmować dziś kolędy. W ocenie byłego dominikanina wynika to z faktu, że księża są przyzwyczajeni, iż otaczający ich świeccy wykazują wobec nich uniżoną postawę, a duszpasterze uznają, że to zupełnie normalne, bo mają inny status społeczny. Tymczasem ci, którzy nie chcą przyjąć kolędy często robią to dlatego, że nie chcą okazywać księdzu bezapelacyjnej akceptacji.

Bartoś przyznaje, że będąc jeszcze zakonnikiem też bał się, że sam przyzwyczajenia się do takiego życia, w którym inni powinni traktować go wyjątkowo, a na krytykę trzeba odpowiadać histerią. Ten stan były dominikanin nazywa "zaczadzeniem miłością". W jego przypadku skończył się on, gdy zaczął wygłaszać krytyczne wobec Kościoła opinie, a duchowni i świeccy związani z Kościołem zaczęli odwracać się na jego widok na ulicy.

Filozof podkreśla, że duchowni przeżywają szok, gdy otoczeni pełną akceptacja także przez polityków, nagle muszę mierzyć się z krytyką. "Nie ma innego wyjścia, niż powiedzieć duchownym: czas wydorośleć. Skończył się okres dzieciństwa. Trzeba wyjść z kojca chroniącego przed "złym światem". Były duchowny przekonuje zresztą, że świat nie jest taki zły. "Żeby się o tym przekonać, trzeba spojrzeć mu w oczy. Porozmawiać z Michnikiem i zobaczyć, że sympatyczny, dowcipny, choć niepozbawiony pewnych przywar człowiek" - sugeruje. I dodaje, że czas, by księża wyszli do ludzi. W tym także do gejów, czy Janusza Palikota, bo wszyscy oni są stworzeniami Bożymi. I nie chcą zniszczyć Kościoła, a tylko zmienić niesprawiedliwość w wielu kwestiach, w których jest on zaangażowany.

"Jeśli chcecie, drodzy księża, wyjść z zaklętego kręgu intelektualnej i emocjonalnej izolacji, musicie polubić ludzi innych, nie tylko swoich zwolenników. Musicie przestać się bać, nierzadko pokrywając lęk agresją. Zdjąć sutanny, symbol odmienności i wyniesienia, zacząć żyć życiem zwykłych ludzi, wejść w świat, który wcale nie jest taki zły" - przekonuje Tadeusz Bartoś. Ale księży nie na mawia do pójścia jego drogą i wraz ze zdjęciem sutanny przejściem do stanu świeckiego. Wystarczy, że swe sutanny przestaną traktować jako znak tego, że są lepsi od otaczających ich zwykłych ludzi.
ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
KościółReligia
Skomentuj