
Rosyjski MAK odmówił usunięcia z raportu w sprawie katastrofy smoleńskiej informacji o obecności alkoholu we krwi generała Andrzej Błasika – donosi "Nasz Dziennik".
REKLAMA
W lutym tego roku eksperci z krakowskiego Instytutu Ekspertyz Sądowych stwierdzili, że generał Andrzej Błasik w chwili śmierci był trzeźwy. Co innego głosił raport rosyjskiego MAK, w którym stwierdzono, że we krwi generała znaleziono alkohol etylowy. Ze względu na to, że ta druga wersja okazała się nieprawdziwa, pełnomocnik Ewy Błasik zwrócił się do rosyjskiego komitetu o korektę ekspertyzy. W swoim piśmie mecenas Bartosz Kownacki zwrócił uwagę, że teza o pijanym generale "szerokim echem obiegła cały świat, stawiając zmarłego oraz Ojczyznę w negatywnym świetle".
Dziś już wiadomo, że nie ma szans na zmianę w raporcie MAK. Rosjanie przysłali odpowiedź, która stwierdza, że komisja dysponowała opinią eksperta moskiewskiego Biura Ekspertyz Medycyny Sądowej potwierdzającą informację o alkoholu. Dalej zastępca szefowej MAK Aleksiej Morozow cytuje załącznik 13. do konwencji chicagowskiej, według którego "celem badania wypadku lub incydentu lotniczego jest przeciwdziałanie wypadkom i incydentom lotniczym w przyszłości”, a nie „stwierdzenie części czyjejkolwiek winy lub odpowiedzialności”.
"Odbijamy się od ściany. Zaczynam mieć wątpliwości co do intelektu pana Morozowa" – oburza się mec. Kownacki. Zaznacza jednak, że nie zrezygnuje z walki o poprawki do raportu ws. Smoleńska.
"Żeby móc wydać zalecenia profilaktyczne, raport musi ustalić rzetelnie fakty. Opierając się na fałszywych przesłankach, tego celu się nie osiągnie. Dlatego zwracam się do przewodniczącej MAK o usunięcie nieprawdziwych informacji i poprawienie raportu. Przywołane przepisy ICAO, którymi rzekomo kierowała się komisja sporządzająca raport, nie pozwalają na zamieszczanie nieprawdziwych, a tym bardziej uwłaczających godności informacji" – dodaje.
Źródło: "Nasz Dziennik"
