
Nieważne, czy jesteś menadżerem czy szeregowym pracownikiem w wielkiej korporacji. Emocje na mecie są takie same. Bieganie stało się już tak popularne, że kolejne firmy decydują się wesprzeć swoich pracowników w tym hobby. Korzyści z „biegania w korpo”? Obustronne.
REKLAMA
Biegowe szaleństwo na dobre ogarnęło Polskę. W krótkie spodenki i buty do biegania wskakuje „po godzinach” coraz więcej pracowników dużych firm i korporacji, którzy chcą zadbać o formę i sylwetkę. Poza zamiłowaniem do prawa czy księgowości i dużych ilości kawy, łączy ich sportowy duch. W firmie mamy pełen przekrój biegaczy: od 20-latków po 50-latków, kobiety i mężczyźni, mężatki, żonaci i single, prezesi, dyrektorzy i tzw. szeregowi pracownicy. Biegają w Warszawie, ale też w Poznaniu, Wrocławiu czy Pile... – wylicza Agnieszka Najnigier-Pierzynowska. Sama pracuje jako radca prawny w ubezpieczeniowym koncernie PZU, biega od trzech lat. Teraz już wspólnie z kolegami z pracy.
– Dwa lata temu pojawiła się myśl: jak zwiększyć zaangażowanie pracowników? Padło na sport. I tak powstał team biegowy, który liczy dzisiaj ponad 150 osób. Oczywiście najwytrwalszych jest może pięćdziesiątka, ale jesteśmy na tyle prężni że firma zdecydowała się nas wesprzeć i zostać sponsorem – mówi Agnieszka Najnigier-Pierzynowska – Podczas startów w Maratonie i Półmaratonie Warszawskim mieliśmy zapewnioną profesjonalną opiekę trenerską, koszulki z logo PZU Sport Team i specjalną strefę z trenerem i masażystą tylko dla nas – dodaje.
Raz w tygodniu drużyna spotyka się na warszawskiej Agrykoli. Opiekę trenerską zorganizowała i opłaciła im firma. Część z nich biegała już wcześniej, inni zapisali się kiedy usłyszeli że tworzy się „grupa pracownicza”. Biegają przez półtorej godziny pod okiem trenera.
Drużyna biegowa PZU ma świetne wyniki. Regularnie startuje w maratonach i półmaratonach oraz biegach ulicznych na krótszych dystansach. Już drugi rok z rzędu wygrała rywalizację firm ubezpieczeniowych w sztafecie maratońskiej Accreo Ekiden. To największe zawody firmowe w Europie oraz Międzynarodowe Mistrzostwa Sztafet Firmowych. Ich ranga jest bardzo wysoka. Zawody organizuje Fundacja Maratonu Warszawskiego i co roku cieszą się sporą popularnością branży finansowej. – Mamy też sukcesy indywidualne. Koleżanki z drużyny zajmowały bardzo wysokie miejsca w klasyfikacjach branżowych m.in. w Półmaratonie i Maratonie Warszawskim – mówi Agnieszka Najnigier-Pierzynowska.
Jakie są zalety z biegania w „teamie pracowniczym”? To świetny sposób integracji pracowników, bo w końcu nic tak nie jednoczy jak wspólny pot, krew i łzy. Liczy się też dobra zabawa i nowe znajomości: – Na wspólnym treningu można poznać sporo ludzi z pracy. Zazwyczaj masz z nimi kontakt mailowy, widzisz tylko wiadomość i nazwisko. Fajnie jest później spotkać te same osoby na żywo. To się później przekłada na zawodowe i prywatne kontakty – mówi Agnieszka Najnigier-Pierzynowska – Poza tym, bieganie w grupie motywuje dużo bardziej niż w pojedynkę – dodaje.
Marek ma 34 lata i pracuje jako doradca klienta w dużej firmie teleinformatycznej. Razem z kolegami zza biurka trenuje w drużynie, która liczy kilkanaście osób. – Biegamy po pracy, przeważnie raz albo dwa razy w tygodniu. To naprawdę świetnie integruje zespół. Później wymieniamy się ciekawostkami, doradzamy sobie w planach treningowych i szlifujemy formę przed startem w zawodach. Są wśród nas tacy, którzy biegają tylko dla przyjemności ale jest też dwójka, która podchodzi bardzo serio i startuje chyba we wszystkich maratonach – mówi Marek.
– W maju zorganizowaliśmy obóz biegowy i w 25 osób pojechaliśmy do ośrodka sportu w Kozienicach. Całe dni mieliśmy zapełnione treningami, było ciężko, ale taki wspólny wysiłek daje satysfakcję. Już teraz dostaję maile z pytaniami, kiedy będzie następny – mówi Agnieszka Najnigier-Pierzynowska.
Marek w koszulce z logo reprezentował swoją firmę na tegorocznym Cracovia Maraton. Na mecie zawodów, nie tylko tych, coraz częściej widać firmowe emblematy. A to dlatego, że pracodawcy widzą spore korzyści w swoich teamach biegowych i decydują się je wspierać. Pracownik, który regularnie biega jest mniej podatny na stres. Jest za to bardziej wyluzowany i skupiony, bo cały ciężar z barków zruca podczas treningu. Wiadomo, że na stres nie ma lepszego sposobu niż sport a bieganie jest w końcu najlepszą i najtańszą formą. Z drugiej strony, dla pracodawcy to szansa na zaprezentowanie firmy jako zaangażowanej społecznie. Oraz niepowtarzalna okazja, by podpatrzeć swoich pracowników w grupie i ocenić ich kompetencje miękkie: czy umieją rywalizować? Czy wytrwale dążą do celu? Czy mają cechy przywódcze? Korzyści są więc obustronne.