
Lidia Kuligowska pracowała jako pilot wycieczek dla turystów. Stwierdziła, że czas skończyć z życiem na walizkach i wybrała mało popularny zawód: dziś jest media plannerem. „Po godzinach” maluje obrazy i fotografuje, a jej zdjęcia można znaleźć na blogu modowym. Kiedy tylko może, ucieka w góry żeby pojeździć na rowerze na trasach zjazdowych. Ostatnio często jeździ też do Maroka, gdzie uczy się surfingu, to jej nowa pasja. – Uwielbiam adrenalinę. Ale trzeba też wiedzieć, kiedy można odpuścić – mówi Lidia.
Maluje Pani pejzaże i ma za sobą już trzy wystawy. Ma Pani talent malarski?
A fotografia? To kolejna pasja?
Żeglarstwo, wspinaczka, bieganie, basen, fitness, rower... Uprawia Pani mnóstwo sportów. Niektórym nie chce się nawet połowy tego.
Ale rower wciąż jest ulubiony? Zdaje się, że Pani preferuje wersję ekstremalną.
Zdaje się, że bardzo lubi Pani adrenalinę...
Zapraszamy do dyskusji
Co Wy o tym sądzicie? Czy doba powinna być dluższa? ;-) Czy myślicie, że pogrzebiemy wreszcie topos Matki-Polki, która ma pracować dla dobra społeczeństwa, dzieci i mężczyzny, a nie może się spełniać sama w tym co robi? Czy zdrowy egoizm musi się wykluczać z miłością do partnera i dzieci?