Abstynentem być, czyli o sztuce życia bez picia. "Nie znam smaku alkoholu"

Jak to jest być abstynentem?
Jak to jest być abstynentem? Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Gazeta
Choć w Polsce liczba abstynentów stopniowo rośnie i nawet wśród mężczyzn już co czwarta osoba nie pije alkoholu, nasza kultura i obyczaje cały czas zdają się nie sprzyjać tym, którzy stronią od “kielicha”. Jak więc żyje im się nad Wisłą, gdzie większość rodaków nie wylewa za kołnierz?


Wojciech, choć ma niemal 60 lat, nigdy w życiu nie pił. – Nie znam smaku alkoholu. W szkole, kiedy wszyscy zaczynali eksperymentować z tanimi winami, ja robiłem na przekór. Taki już mam charakter. Pewnie z tych samych względów nie jem mięsa i nie palę – mówi w rozmowie z naTemat.


– Później pomyślałem sobie: a po co miałbym zaczynać? Będzie mnie tylko głowa boleć. Nigdy nie miałem poczucia, żeby alkohol był mi potrzebny – twierdzi. Ale nie zawsze i nie dla wszystkich taka postawa była czymś oczywistym. Jak donosi “Puls Biznesu”, ponad 50 lat temu – w 1962 roku – wśród polskich mężczyzn tylko jeden na dziesięciu nie pił.


Dziś abstynentów jest znacznie więcej: w cytowanym przez “PB” badaniu TNS co czwarty respondent przyznał, że nie pije alkoholu. I choć wśród kobiet ten odsetek jest tradycyjnie nieco wyższy, generalnie niepijący wciąż są w mniejszości. Jak sobie radzą ze społeczną presją i polską kulturą, w której (jak pisała Anna Wittenberg) “bez kieliszka nie przechodzi się na ‘ty’, nie można zrobić interesu, ani wyjść za mąż”? Okazuje się, że całkiem nieźle.


"Większość nawet nie drąży"
– Jak ktoś mnie nie zna, to na imprezie jest klasyczna sytuacja: "nie pijesz 30 lat? No to ze mną się napijesz, ja cię przekonam..." – mówi Hubert. I przyznaje, że czasem nudzą i męczą go tacy ludzie: – Łażą za mną i chcą przekonać żebym się z nimi napił. To zabawne jest, ta ich wiara – mówi nasz rozmówca.

Również Wojciech potwierdza, że spotkał co najmniej kilka osób, które koniecznie chciały, żeby swojego pierwszego kielicha wypił właśnie z nimi. – Ale większość ludzi nawet nie drąży tematu. Mówią “nie to nie” i tyle – twierdzi.

Ani Hubertowi, ani Wojtkowi niepicie nie przeszkadza w życiu towarzyskim czy imprezowaniu. Może dlatego, że jak obaj przyznają, nie lubią szaleć czy tańczyć. Ale Anna tańczyć lubi. I do tańca niepotrzebny jest jej wcale alkohol: – Tańce są, jak jest dobra muza i dobre towarzystwo. Lubię te wszystkie butelkowane non-alko wynalazki jak Fritz, więc jest spoko. Fakt faktem, że chodzę spać wcześnie. Ale to też dlatego, że sporty uprawiam – tłumaczy.


Ale nie wszystkim jest tak łatwo. Nasz bloger Damian Muszyński, który przestał pić z powodu problemu alkoholowego, dziś nie chodzi na wesela czy imieniny. W rozmowie z naTemat mówił: – Nie bywam u cioci na imieninach. Jest taka zasada, że alkoholik nie powinien się pojawiać się tam, gdzie jest alkohol. Określone bodźce to wyzwalacze pewnych emocji. Jeśli przebywasz w miejscu, gdzie się pije, to wszystko jakoś cię rozstraja – podkreślał.

Hamulce i próba charakteru
– Alkohol powoduje, że znikają hamulce. A ja właśnie lubię hamulce, rozkoszuję się swoją self-świadomością, poczuciem, że wiem, co się wokół mnie dzieje – mówi Hubert. Z kolei Anna traktuje abstynencję jako ćwiczenie charakteru.
– Oczywiście można znaleźć inne pomysły, ale ten jest po prostu trudny, więc w tym sensie odpowiedni – tłumaczy.

– Mam taki charakter, że nie potrzebuję szaleństwa. Lubię rozmawiać, śmiać się, ale wolę świadome szaleństwa. Gdyby w jakimś towarzystwie kryterium oceny mojej osoby było to, czy piję alkohol, to takie towarzystwo mi nie pasuje – mówi Hubert.

Nie znaczy to jednak, że Hubert absolutnie nigdy nie pije alkoholu...

Hubert

Dyspensy nigdy sobie nie daję, ale nie jestem ortodoksem - tzn. kilka razy bardzo chciało mi się pić i wypiłem np. łyk piwa. Niedawno byłem w Kenii przez osiem dni i dla zdrowia, żeby się nie struć, trzy razy wypiłem pięćdziesiątkę wódki.


Natomiast Anna nigdy nie robi wyjątków: – Choć czasem mam wielką ochotę się napić. Jak jestem chora to najbardziej, bo wiem, że grzaniec na maksa pomaga – przyznaje.

"Po prostu tak jest"
Czy zastanawiają się czasem nad rachunkiem zysków i strat związanym z tym, że od lat nie piją? – Myślałem o tym nie raz. Na pewno straciłem dużo szalonych okazji, imprez, i tak dalej. Ale z drugiej strony – ja wszystkie fajne czy niefajne sytuacje pamiętam. Wiem też, że raczej nigdy nie zachowywałem się w żaden żenujący sposób – mówi Hubert.

Anna również nie czuje się “stratna”. – Co zyskuję? Myślę, że całkiem sporo. Jak się w Polsce nauczysz odmawiać alkoholu, to nie dasz się już w nic wkręcić – śmieje się. Z kolei Wojciech otwarcie przyznaje, że takie rozważania nawet nie przeszły mu przez myśl. – Nigdy nie myślałem o tym, czy to jakaś strata, czy zysk. To dla mnie coś oczywistego, naturalnego. Nie dorabiam sobie żadnej filozofii. Po prostu tak jest – podsumowuje.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...

NIE TYLKO POLITYKA

WYWIAD 0 0W Sejmie się jej boją. Justyna Dobrosz-Oracz szczerze o "pościgach" za politykami
WYBORY2019 0 0Pierwszy sondaż prezydencki z Kidawą-Błońską! Zaskakujący wynik
O TYM SIĘ MÓWI 0 0Gliński weźmie artystów za twarz, jak w PRL? Prawda może was zaskoczyć
WYBORY 2019 0 0"Wyborcza": opozycja ma szansę odsunąć PiS od władzy. Jest nowy sondaż

MOTO

0 0Niektórzy wysiadali, bo już nie mieli siły. To najlepsze szkolenie samochodowe w Polsce
0 0Znalazłeś korzystniejsze ubezpieczenie OC? Oto jak bez problemów zmienić firmę ubezpieczeniową
0 0Krótka ławka PiS. Nowy minister finansów debiutował jeszcze u Tuska
O TYM SIĘ MÓWI 0 0"Władza tworzy nam nowy styl życia". Raczek o skandalu z filmem, który przeszkadza PiS-owi
FELIETON 0 0Krucjata krzyżowa Prezesa Kaczyńskiego. Wiem, dlaczego to robi