
Piotr Gliński, kandydat Prawa i Sprawiedliwości na premiera, nie zostanie wpuszczony przez Straż Marszałkowską na mównicę, gdy będzie głosowany wniosek o konstruktywne wotum nieufności dla rządu Donalda Tuska - zapowiedziała Kancelaria Sejmu. Fizyczna obecność "premiera technicznego" nie jest jednak PiS-owi niezbędna. Podpowiadamy, jak za pomocą technologii można prof. Glińskiego jednak na salę posiedzeń przemycić.
1. Tablet
Pierwsza możliwość jest dobrze znana prezesowi Kaczyńskiemu. Wystarczy wyświetlić wystąpienie prof. Glińskiego stojąc na sejmowej mównicy z ekranu poselskiego iPada. Tym razem radzimy jednak lepiej przygotować się do tego przedsięwzięcia - warto zawczasu pomyśleć o dodatkowych głośnikach bezprzewodowych lub odpowiednim przystawieniu tabletu do mikrofonu znajdującego się na mównicy. Zawsze można też stworzyć z wystąpienia prof. Glińskiego swoistego audiobooka, co może być o tyle dobrym rozwiązaniem, że rozwiązuje kwestie stosunkowo małego ekranu iPada w porównaniu do sejmowego audytorium - posłowie z ostatnich ławek nie będą musieli wytężać wzroku, żeby dostrzec postać przemawiającego z tabletu.
2. Dyktafon
Mamy świadomość, że prezes Kaczyński nie będzie zbyt skory do skorzystania z pierwszej opcji, ponieważ pamięta zapewne falę memów, które powstały po jego ostatnim, tabletowym wystąpieniu.
Nie ważne czy PiS użyje tabletu czy telewizora - będzie to cyrk.
Dlatego bezpieczniejszą opcją może być odtworzenie wystąpienia kandydata Glińskiego z dyktafonu. Brak ekranu=brak memów? Być może tak. Z pewnością dyktafon ma tę przewagę nad poselskim iPadem, że jest lżejszy i prezesowi Kaczyńskiemu będzie łatwiej go trzymać. Co więcej, żaden haker nie włamie się na dyktafon, a z tabletami nigdy nie wiadomo. Prezes PiS może też skorzystać z jakiegokolwiek innego urządzenia - wystarczy, że zgłosi to marszałek Sejmu, a ta zgodzi się na wykorzystanie go w trakcie przemówienia.
3. Skype
PiS zawsze może też sięgnąć po inną sprawdzoną metodę, czyli połączenie przez Skype'a. Jest to rozwiązanie o tyle warte zainteresowania, że rozmowa poprzez ten komunikator może odbyć się przy pomocy wielu różnych urządzeń - tabletu, smartfona czy laptopa. Minusem jest poleganie na internetowym łączu, które jak wiadomo może się złośliwie (lub celowo!) zrywać. W tym wypadku można się też obawiać hakerskiego ataku. Tym bardziej, że nawet obecność posła Macierewicza nie gwarantuje bezpieczeństwa transmisji.
PiS już raz pokazało, że nie po drodze im z nowymi technologiami, więc na ich miejscu poczekałbym aż prof. Gliński będzie mógł legalnie wejść na salę.
4. Sejmowe ekrany
Ciekawą możliwością, która rozwiązuje problem wielkości ekranu iPada i wyklucza wszelkie niebezpieczeństwa związane z Skypem jest nagranie wystąpienia prof. Glińskiego i zgranie go na dysk laptopa - red. Latkowski poleciłby tu ABW-odpornego MacBooka - i zgranie go tuż przed godziną "zero" na pendrive'a. Wtedy będzie możliwe wyświetlenie wideo za pomocą sejmowych ekranów, na których pokazywane są wyniki głosowań. Jak mówi naTemat Dariusz Joński z SLD, każdy poseł może wystąpić do marszałek Sejmu o wykorzystanie tych ekranów w trakcie swojego wystąpienia. Wystarczy przynieść materiały, a obsługa techniczna Sejmu wszystkim się już zajmie. Wyobraźmy sobie ten obrazek: prof. Gliński patrzący z góry na wszystkich posłów i płomiennie przemawiający o Polsce pod jego rządami.
5. Hologram
Jeżeli wszystkie powyższe sposoby okażą się nieakceptowalne dla Prawa i Sprawiedliwości, zawsze można jeszcze sięgnąć po technologiczny arsenał rodem z indyjskich wyborów. Dzięki hologramom 3D premier Modi mógł być obecny na kilku wiecach wyborczych naraz. W Polsce pionierami tej technologii jest przedstawiania już w naTemat firma Leia Display. Czy istnieje techniczna możliwość, aby zamiast prof. Glińskiego na sejmowej mównicy pojawił się jego hologram? Poseł Joński jest przekonany, że to prawdopodobny scenariusz.
Platforma Obywatelska zrobi wszystko, żeby PiS się skompromitowało dlatego uważam, że marszałek Kopacz zezwoli na pojawienie się na sali sejmowej hologramu prof. Glińskiego. To nie jest poważny kandydat, zatem i jego wystąpienie nie może być poważne.
